Rosja chętnie uniezależniłaby się od zachodniego systemu finansowego. VISA, Mastercard czy SWIFT to zachodnie instytucje kontrolujące i zarabiające na międzynarodowych płatnościach klientów indywidualnych i komercyjnych. Rosyjski premier D. Miedwiediew oświadczył na początku listopada, że Rosja zainteresowana byłaby stworzeniem wspólnego systemu płatności z Chinami – kompatybilność systemu rosyjskiego z chińskim UnionPay stanowić mogłaby skuteczną zaporę przeciwko zachodnim sankcjom gospodarczym.

Już na początku roku wdrożona została rosyjska karta płatnicza Mir jako odpowiedź Moskwy na działania Visa i Mastercard, które zawiesiły współpracę z bankami mającymi powiązania z Kremlem. Kartę akceptuje już sto rosyjskich banków, a w połowie roku wydawało ją 13 instytucji. Istotną przeszkodą są jednak aspekty finansowe. Koszty wydawania i akceptowania kart są o 35-45% wyższe niż produktów światowych operatorów – mówi Elena Bindusova, Dyrektor Systemu Płatności w Banku SMP. Transakcje kartą mogą być też podatne na ataki hakerskie, akceptuje ją jednak chiński serwis zakupowy AliExpress

Miedwiediew stwierdził, że wspólny system rozliczania płatności z Chinami i narodowa karta płatnicza gwarantować będą stabilność systemu rozliczeń międzynarodowych. Chińska waluta – juan – byłaby podstawą rozliczeń wzajemnych, elementem systemu byłyby akceptowane w obu krajach co-brandingowe karty płatnicze. Mogłoby to też dać impuls do prac nad cyfrowymi technologiami finansowymi, a chiński rynek w tym zakresie jest najbardziej innowacyjny i dynamiczny na świecie.

>>> Czytaj też: Dobijanie trupa, czyli jak rozwiązano ZSRR. Kulisy końca imperium

Rosyjski system bankowy jest w porównaniu z zachodnim sektorem bankowym uznawany za stosunkowo nowoczesny pod względem technologicznym. Tamtejsze banki dysponują lepszymi i młodszymi rozwiązaniami IT, bo powstały dopiero po upadku ZSRR, gdy banki zachodnie zmagają się z dziedzictwem swoich starych systemów, w oparciu o które trudniej rozwijać nowoczesne produkty. Tym można tłumaczyć wypychanie banków w USA czy W. Brytanii z wielu obszarów biznesu przez firmy technologiczne – fintechy.

Najbardziej zaawansowanym cyfrowo rosyjską instytucją jest Tinkoff Bank, największy bank internetowy, nie posiadający żadnego oddziału. Ostatnio zaoferował on swoim klientom usługę mobilny system płatności Apple Pay. Ten fakt nie dziwi zważywszy, że jego prezesem jest Oliver Hughes, pracujący przedtem dla Mastercard. Z kolei największy rosyjski bank – Sberbank wdraża mobilną aplikację (Sberbank Messenger) umożliwiająca komunikację biznesową i dokonywanie transakcji między klientami banku bez potrzeby wchodzenia na inne interface’y. Rozwiązanie służy także jako platforma e-commerce dla klientów biznesowych.

Sberbank jest też pierwszym bankiem w Rosji wdrażającym roboty w obsłudze klienta w bankowych oddziałach. Firma konsultingowa Deloitte uznała w sierpniu ten bank za najbardziej innowacyjną rosyjską instytucję finansowa – aż 8 wdrażanych przez Sberbank innowacji nie ma analogii na rynku – dotyczy to cyfrowych portfeli, płatności zbliżeniowych i big data.

Rozwój technologii w sektorze finansowym wspiera rosyjski bank centralny, który wraz z innymi instytucjami przystąpił do testowania zastosowań technologii blockchain. Na odbywającym się w połowie października w Kazaniu konkursie Finopolis przyznał też nagrody za najlepsze innowacje. Nagrody i wsparcie finansowe otrzymały startup-y zajmujące się nowymi metodami uwierzytelniania klientów bankowości mobilnej na podstawie wysyłanego zdjęcia twarzy, algorytmami predyktywnymi czyli prognozującymi zachowania klientów i modelami scoringowymi. Bank wspiera tez inicjatywy współpracy startup-ów i dużych rosyjskich korporacji. Służyć temu ma m.in. działalność hubu technologicznego Skolkowo pod Moskwą.

Chyba najbardziej znaną rosyjską firmą jest Kaspersky Lab oferującą rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa. Co ciekawe, korzysta z nich zarówno Europol jak i Interpol. Do tej pory jednak brytyjskie banki raczej niechętnie spoglądały na ich rosyjskich odpowiedników. Jakość nowych rozwiązań technologicznych może to zmienić. Ich promocji służył miał miedzy innymi mający miejsce w końcówce listopada Russian-British Business Forum w Londynie.

W ten sposób Rosja przystąpiła do wyścigu mającego za cel przyciągnięcie brytyjskich instytucji finansowych na swój rynek. Zabiegi takie podjęto również w innych krajach Europy Środkowej. W tym w Polsce, co wielokrotnie podkreślał wicepremier Mateusz Morawiecki. Nasz kraj ma w tym aspekcie sporo atutów, przede wszystkim utalentowane zasoby informatyków i developerów. Jednak odbywający się w listopadzie w Warszawie Fintech Digital Congress wykazał, że Polska ma ciągle za małą zdolność przyciągania zagranicznych startup-ów technologicznych i mało przyjazne rozwiązania regulacyjne.

Tymczasem zakusy na przyciąganie brytyjskich fintech-ów mają kraje sąsiedzkie, w tym Litwa. Zalety tego kraju jako technologicznego hubu prezentowane są właśnie w Londynie w ramach Level39, największego europejskiego akceleratora technologii finansowych. Rząd Litwy przygotowuje nowe, liberalne zasady nadzoru nad sektorem fintech, przyznające w ciągu tygodnia licencję firmom uwierzytelnionym już przez brytyjski Financial Conduct Authority, a za pierwszy sukces uznano przyciągniecie na litewski rynek firmy Revolut and Contis Group w ramach tzw. europejskiego paszportu dla instytucji finansowych. Kilka innych firm wyraziło również zainteresowanie. Jak widać rośnie liczba państw mających apetyt na przyciągnięcie nie tylko brytyjskich instytucji na swój rynek i niemal na pewno pojawią się tu nowi gracze.

>>> Polecamy: Rosyjska Duma uchwaliła "historyczny" budżet. Po raz pierwszy w czasie rządów Putina wydatki mają spaść