Rozmowa dotyczyła m.in. ewentualnego odebrania generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi stopnia generała. "Jak miałbym dzisiaj głosować, to jestem za pozbawieniem tytułów generalskich, ale uważam, że to otwiera wielki worek do dyskusji. Jestem za tym, żeby pozbawić tytułów generalskich Jaruzelskiego i Kiszczaka ale uważam, że w obecnym działaniu Macierewicza (Antoniego, ministra obrony - PAP) jest wiele propagandy. Czemu nie odebrać złowrogiemu generałowi Stanisławowi Popławskiemu, który pacyfikował Powstanie Poznańskie w 1956 r., generałowi Korczyńskiemu ...?" - mówił w Radiu Zet Siemoniak.

Podkreślił, że nie chce jednak stać z Jaruzelskim i Kiszczakiem po jednej stronie. "Wydaje mi się, że w tym działaniu jest znacznie więcej propagandy, a mniej takiego rzetelnego rozliczenia z historią. Zwłaszcza, że PiS, Macierewicz i Jarosław Kaczyński nie zrobili tego, gdy rządzili w latach 2005-2007. Jaruzelski z Kiszczakiem żyli, wtedy trzeba było ewentualnie odbierać im te stopnie" - dodał.

Według niego "ślepą ulicą jest walka z historią w takiej postaci", bowiem to się kiedyś zemści. "Nawet komuniści po 1945 r. nie odbierali tytułów generalskich przedwojennym generałom" - zauważył Siemoniak.

Pytany był o to, co Polsce bardziej przystoi, czy odbierać generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu stopień generała, czy chować go z wojskowymi honorami.

"Wojciech Jaruzelski nie żyje, jest postacią historyczną, źle zapisaną w historii, ale w tym kontekście trzeba wszystkie działania wobec niego rozpatrywać" - powiedział. "Ja uważam, że należała mu się wojskowa asysta (na pogrzebie - PAP), na tym pogrzebie ja nie byłem, ani nie był ówczesny prezydent Bronisław Komorowski (...)" - mówił były szef MON.

Zaznaczył, że Jaruzelski był prezydentem po 1989 r., postacią o bardzo skomplikowanej historii, o życiu zaplecionym w PRL, z wieloma ciemnymi kartami. "Niemniej jednak ten epizod na początku wolnej Polski trzeba zapamiętać" - dodał. Podkreślił, że w sprawie asysty wojskowej na pogrzebie Jaruzelskiego były szerokie konsultacje, również z prezydentem Komorowskim i ustalono, że w tym przypadku asysta powinna być.

"Nie żałuję tej decyzji, chociaż ani wtedy, ani teraz, ani nigdy nie ukrywałem swego zdecydowanie negatywnego stosunku do Wojciecha Jaruzelskiego, do roli, jaką w historii odegrał" - oświadczył. Według niego "ze zmarłymi, z duchami nie należy walczyć", trzeba im wystawiać rachunek za życia, za życia ich oceniać i karać. (PAP)