Robiąc w tym roku przedświąteczne zakupy, na własnym portfelu odczujemy, co znaczy pożegnanie z deflacją. Towarzyszyła nam przez 28 miesięcy. Dzięki temu w poprzednich latach na zakupach widzieliśmy spadające, a w najgorszym razie niewiele wyższe ceny podstawowych produktów. Teraz zauważymy podwyżki. W niektórych sklepach i w przypadku części asortymentu bardzo wyraźne.

Jak co roku poprosiliśmy największe sieci handlowe o podanie obowiązujących w ich sklepach cen produktów (najtańszych w danym asortymencie), które przed Bożym Narodzeniem kupuje niemal każda rodzina. Okazało się, że nasz umowny koszyk jest średnio o 8 proc. droższy niż przed rokiem, chociaż trzeba przyznać, że rozstrzał jest spory. Jest sieć, w której można w tym roku zrobić zakupy taniej niż w 2015 r. (tam żywność zdrożała za to przed rokiem, gdy w większości sieci były obniżki), ale w pozostałych trzeba wydać od 1,4 do aż 20 proc. więcej.

Skąd takie podwyżki, skoro w listopadzie, jak wynika z danych GUS, za żywność i napoje bezalkoholowe trzeba było zapłacić tylko o 1,2 proc. więcej niż przed rokiem? Markety tłumaczą to poprawą jakości produktów i wyższymi kosztami pracy. To prawda, ale oczywiste jest też, że handlowcy, którzy od lat – między innymi z powodu deflacji – skarżyli się na niskie marże, postanowili uszczknąć z naszych, w tym roku nieco grubszych portfeli, jak najwięcej. Pensje rosną szybciej niż ceny, bezrobocie jest wyjątkowo niskie, a na rynek płyną co miesiąc miliardy z programu „Rodzina 500 plus”. Konsumenci mogą więc wydawać więcej, a sprzedawcy chętnie wykorzystują okres przedświąteczny, żeby podnieść ceny.

– W tym czasie wrażliwość konsumentów na ceny jest niższa. Wiedzą, że muszą zrobić świąteczne zakupy. Co więcej, mają świadomość, że nie mogą ich odłożyć. Nie oznacza to jednak, że nie poszukują okazji – wyjaśnia Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Dodaje jednocześnie, że na korzyść handlu działa poprawa sytuacji na rynku pracy uwidoczniona w koniunkturze konsumenckiej. – Ta się poprawia, co sprawia, że skłonność do zakupów jest coraz większa – mówi.

Z raportu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych wynika, że w sumie na organizację gwiazdki pójdzie w tym roku 20,1 mld zł, czyli o 8,1 proc. więcej niż przed rokiem. Z kolei Deloitte wylicza, że jedna rodzina wyda w tym roku na ten cel 1121 zł, czyli o 5 proc. więcej niż przed rokiem. Handel więc zyska. Według najświeższych badań Roland Bergera w tym roku nawet 1,2 proc. (wartość rynku ocenia na 210 mld zł).

– Na stół trafi więcej potraw niż przed rokiem. Wybierając produkty, nie będę ograniczała się wyłącznie do tych najtańszych. Zamierzam też kupić więcej słodyczy dla dzieci pod choinkę – mówi Alina, mama dwójki dzieci wieku 7 i 10 lat. ⒸⓅ

Podpowiedzi, prezenty, przepisy – serwis świąteczny na Dziennik.pl