Takie są ostateczne wyniki głosowania podane w czwartek przez Centralną Komisję Wyborczą w Bukareszcie.

W Izbie Deputowanych PSD będzie mieć 154 z 332 miejsc, a w Senacie - 67 ze 134 miejsc. Sojusz Liberałów i Demokratów będzie mieć w sumie 29 posłów i senatorów, co oznacza, że razem PSD i ich wieloletni sojusznik będą mieć 250 mandatów, co stanowi większość bezwzględną potrzebną do rządzenia.

Drugie miejsce w wyborach zajęła centroprawicowa Partia Narodowo-Liberalna (PNL), a trzecie - nowy, również sytuujący się po stronie centroprawicy Związek Zbawienia Rumunii (USR). ALDE zajęło czwarte miejsce.

Mimo niekwestionowanego zwycięstwa PSD, nie jest jasne, czy premierem zostanie jej przewodniczący Liviu Dragnea, który w kwietniu został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu za fałszerstwa podczas referendum w 2012 roku w sprawie odsunięcia od władzy ówczesnego prezydenta Traiana Basescu.

Po wyborach centroprawicowy prezydent Klaus Iohannis podkreślił, że sprzeciwia się nominowaniu kogoś, kto miał zatargi z prawem.

Niemniej to najpewniej PSD wysunie kandydata na premiera, który zastąpi obecnego "technicznego" szefa rządu, byłego unijnego komisarza ds. rolnictwa Daciana Ciolosa.

Objął on władzę rok temu na skutek wymuszonej masowymi demonstracjami dymisji poprzedniego rządu PSD. Bezpośrednią przyczyną stał się pożar w bukareszteńskim klubie Colectiv, gdzie z powodu złamania wszelkich norm bezpieczeństwa zginęły 64 osoby. Tragedia stała się symbolem endemicznej korupcji, jaka przeżarła kraj i skłoniła wielu Rumunów do wyjścia na ulice przeciwko rządowi.

Zmieniona w 2015 roku ordynacja zredukowała liczbę posłów i senatorów, gwarantując jednocześnie 19 miejsc mniejszościom narodowym i rozszerzając możliwość głosowania z zagranicy. Z powodu niskich zarobków i fatalnego stanu infrastruktury ok. 3 mln Rumunów wyjechało w ostatnich latach z kraju w poszukiwaniu lepszego życia.

Rumunia weszła do UE w 2007 roku i jest obok Bułgarii najbiedniejszym członkiem Wspólnoty. (PAP)