Mogherini zapytana o to, gdzie jest Unia Europejska w sprawie Syrii, odparła: "Nie tam, gdzie Rosja i jestem bardzo dumna z tego, że nie bombarduje Aleppo".

"Pomoc dla Syrii w tym momencie to znaczy przede wszystkim uniknięcie bombardowań. Jesteśmy głównym dostawcą pomocy humanitarnej; prawie cała pomoc, jaką otrzymują Syryjczycy, dociera dzięki UE i ONZ, która ją dostarcza. To szkoły dla dzieci, woda, lekarstwa" - wyjaśniła szefowa dyplomacji mówiąc o zaangażowaniu Unii.

Zaznaczyła jednocześnie: "Nasze zaangażowanie na rzecz odbudowy będzie związane z rozpoczęciem realnych przemian politycznych w Syrii, które mogą naprawdę przynieść pokój".

Odnosząc się do rozmów na temat przyszłości Syrii zauważyła: "Odbudowa pochłonie olbrzymie sumy. Prawdopodobnie w Moskwie i może w Waszyngtonie po zakończeniu wojny ktoś uzna, że to rozdział zamknięty. My nie".

Pytana o unijną ocenę postępowania Rosji w Syrii odparła: "Wszystkie rządy zgadzają się co do tego, że postępowanie Rosji, zwłaszcza w Aleppo, to niedopuszczalna brutalność. Nie widzę różnic w tej kwestii".

"Podobnie zgodnie mówimy, że potrzebny jest otwarty kanał polityczny z Rosją, w sprawie Syrii i nie tylko" - dodała.

Szefowa dyplomacji zwróciła uwagę na "bardzo poważny problem" z polityką Unii w reakcji na kryzys migracyjny. Podkreśliła, że propozycje Komisji Europejskiej w sprawie jego rozwiązania "spełzły na niczym" i nie ma zgody w kwestii solidarności.

"Komisja będzie dalej nalegać w sprawie mechanizmu wewnętrznej solidarności" - zapewniła Federica Mogherini. Wyraziła nadzieję na to, że półroczna prezydencja Malty w Unii przyniesie "krok naprzód" i zastrzegła zarazem, że problem musi być rozwiązany przez rządy poszczególnych państw.

Zdaniem Mogherini jeśli ciężar przyjmowania migrantów spoczywać będzie tylko na niektórych krajach, "system ten nie utrzyma się". (PAP)

>>> Polecamy: Jak wygląda dostęp mediów do parlamentu w innych krajach świata?