"Mam mało nadziei, że to się może zdarzyć, powiem szczerze nie wiem dlaczego. (...). Nie przepadają za mną, to nie jest niespodzianka, ale wydawało mi się, że w tej bardzo prostej kalkulacji, bo ta kalkulacja jest prosta, dla każdego jasna i oczywista, że dla Polski lepiej jest jeśli mamy wpływ, nawet jeśli on jest lekceważony czasami, czy nieuznawany przez Warszawę, ale on jest jakoś realny" - powiedział Tusk w wieczornym programie TVN24.

Podkreślił, że z jego obecnością na stanowisku szefa Rady Europejskiej wiąże się m.in. możliwość budowania pomostów między Zachodem a Wschodem Europy. "To jest czymś bezcennym i unikatowym i warto to chronić, ale ja się nie narzucam" - dodał.

"Nie proszę żadnego rządu o wsparcie, bo to nie jest kampania wyborcza i to nie jest wyścig o miejsce pracy. Skończy się moja kadencja, wszyscy liderzy ocenią, czy chcą mnie dalej, czy nie i podejmą decyzję" - zapowiedział Tusk.

B.premier był też pytany o krytyczne opinie pod jego adresem ze strony obecnej władzy, m.in. o wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który w wywiadzie dla jednej z dzienników powiedział, że wobec Tuska mogą być stawiane poważne zarzuty.

"Ta wypowiedź szczególnie mnie uderzyła, bo za moich czasów byłaby (uważana), i słusznie, za niedopuszczalną politycznie, prawnie i moralnie. To przykre jest, że ktoś obdarzony taką władzą dzisiaj, nieformalną, ale jednak dużą, pozwala sobie na takie osobiste wycieczki, i które właściwie są dyskwalifikujące w moich oczach" - powiedział Tusk.

W ubiegłym tygodniu wiceszef MSZ Konrad Szymański oświadczył, że za wcześnie jest, by mówić o decyzji polskiego rządu w sprawie poparcia kolejnej kadencji Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej. Decyzja zostanie podjęta, kiedy będziemy mieli pełen obraz sytuacji na poziomie europejskim - dodał Szymański.

Obecna, pierwsza kadencja szefa Rady Europejskiej kończy się w maju 2017 roku. W związku z tym przywódcy unijni muszą najpóźniej w marcu zdecydować, czy pozostawiają Tuska na stanowisku, czy wskazują kogoś innego. Ewentualny sprzeciw polskiego rządu wobec tej kandydatury nie musi oznaczać, że były polski premier nie zostanie wybrany. Decyzja w tej sprawie nie wymaga bowiem jednomyślności.

Donald Tusk od 2014 jest przewodniczącym Rady Europejskiej; jego kadencja kończy się z majem przyszłego roku. (PAP)