Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, 80% Polaków, którzy mają zasądzone alimenty, nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku płacenia na dzieci. W bazie danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA widnieje ich prawie 312 tys., a wartość ich długu sięga już 10,56 mld zł. Średnio każdy z nich jest zatem winien swoim dzieciom 33 900 zł. To jednak niepełne dane, bowiem zdecydowana większość dłużników alimentacyjnych została wpisana przez gminy, które za nich wypłacają zasiłek alimentacyjny. Tyle, że jego uzyskanie jest uzależnione od dochodu w rodzinie, a próg po przekroczeniu którego zasiłek nie przysługuje jest ustalony na niskim poziomie (725 zł). Zatem jeśli matka dziecka (96% dłużników alimentacyjnych to mężczyźni) zarabia więcej, to dziecko traci prawo do zasiłku, a tym samym gmina nie może jego ojca wpisać do Krajowego Rejestru Długów. Musi to zrobić sama matka.

- Tyle, że niewiele kobiet to robi, a takiego wpisu można dokonać na podstawie wyroku sądu zasądzającego alimenty. Warto zdecydować się na taki krok, bo upublicznienie zobowiązania nierzetelnego rodzica może go odciąć od telewizji kablowej, telefonu czy wzięcia pożyczki. Z jednej strony utrudnia to życie dłużnikowi, z drugiej mobilizuje do uregulowania należności. Zwłaszcza, że konsument może bezpłatnie wpisać dłużnika do KRD - mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej S.A.

Niestety niespłacone zobowiązania alimentacyjne to problem społeczny, który ciągle narasta. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy zadłużenie rodziców wpisanych do KRD BIG SA z tego tytułu wzrosło o 860 mln zł. Najczęściej do Krajowego Rejestru Długów za niezapłacone alimenty wpisywani są rodzice w wieku 36-45 lat. Jest już ich blisko 116 tys., a łączna wartość ich zobowiązania to 4,4 mld zł, co stanowi 40% całego długu alimentacyjnego. Sporą grupę dłużników (32%) stanowią również rodzice w wieku 46-55 lat, którzy mają do oddania swoim dzieciom 3,4 mld zł. Najmniejsze kwoty mają do oddania rodzice w wieku 18-25 lat (56 mln zł) i powyżej 65 roku życia (70 mln zł).

- Najstarszymi dłużnikami wpisanymi z tytułu długu alimentacyjnego są dwaj panowie z rocznika 1929. 87-letni mieszkaniec małopolskiej gminy Muszyna ma do zapłacenia ponad 13 tys. zł. Jego rówieśnik, również z Małopolski, a dokładniej z Nowego Sącza, musi oddać swoim dzieciom prawie 4 tys. zł – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Niestety mamy już trzy województwa, w których wartość długów alimentacyjnych przekroczyła miliard złotych. Najgorzej jest na Mazowszu. Tam rodzice powinni oddać swoim pociechom łącznie ponad 1,3 mld zł, niewiele mniej na Górnym Śląsku - 1,2 mld zł. Niechlubną trójkę zamyka Dolny Śląsk, w którym niesolidni opiekunowie zadłużyli się w Funduszu Alimentacyjnym na kwotę 1 mld zł. Najlepiej ze spłatą alimentów radzą sobie rodzice mieszkający w województwie opolskim (250 mln zł), podlaskim (271 mln zł) i lubuskim (339 mln zł).

Rząd pracuje nad zmianą przepisów Kodeksu Karnego, a konkretnie artykułu mówiącego o uporczywym uchylaniu się od alimentów. Ministerstwo Sprawiedliwości planuje, aby informacja o przedsiębiorcy, który przez sześć miesięcy nie wiązuje się z obowiązku alimentacyjnego, znalazła się w dokumentach rejestrowych jego działalności gospodarczej. Resort chce również wprowadzić kary dla rodziców, którzy nie płacą alimentów przynajmniej przez trzy miesiące. Takim osobom będzie grozić grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zamierza również wprowadzić dozór elektroniczny takiego dłużnika. Tę propozycję popierają organizacje obrony praw dziecka.

- Dozór elektroniczny to bardzo dobre rozwiązanie. Znacznie lepsze niż kara więzienia. Opaska może przyczynić się do zmniejszenia długu alimentacyjnego, ponieważ jest to realna kontrola nad dłużnikiem. To urządzenie rejestruje godziny i miejsce pobytu ukaranego. Dzięki czemu mamy pewność, że jeśli dana osoba przebywa w konkretnym zakładzie pracy przez osiem godzin, to nie przyszła na kawę, tylko tam pracuje. Skończy się okłamywanie komornika – ocenia Dorota Herman ze Stowarzyszenia Poprawy Spraw Alimentacyjnych – Dla Naszych Dzieci.

Dozór elektroniczny ma jeszcze jedną zaletę - pozwala dłużnikowi pracować. Jeśli będzie miał dochód, będzie mógł regulować zobowiązanie, a nie pogłębiać zadłużenie, jak w przypadku kary więzienia, gdzie osadzony przecież nie pracuje. Zresztą kara więzienia ze wzglądów społecznych jest również bardzo niekorzystana dla dzieci.

>>> Czytaj też: 500 plus zachęca do rodzenia po trzydziestce. Będzie więcej dzieci