Z danych ukraińskiego banku centralnego NBU wynika, że Privatbank (według stanu na 1 października 2016 r.) to pod względem posiadanych aktywów – 272 mld hrywien – największy bank Ukrainy. Jego klientami jest 19,9 mln Ukraińców i setki tysięcy przedsiębiorców. Na bank przypada 58,9 proc. ogółu ukraińskich depozytów, ma też znaczący udział w rynku kredytów konsumpcyjnych. Prowadzi działalność w blisko 4 tysiącach oddziałów.

Privatbank obsługuje także lwią część rynku transakcji bezgotówkowych – wg danych ze strony banku jego terminale płatnicze są dziś w większości ukraińskich sklepów. Jego kartami płatniczymi posługuje się 16,4 mln Ukraińców.

„Bank, jako biznes, nie przestał istnieć, my go nie likwidujemy, a gwarantujemy ludności depozyty. Teraz kapitał banku będzie sformowany przy pomocy rządowych papierów wartościowych, przyjdzie nowy silny zespół zarządzający i rada nadzorcza z zagranicznymi specjalistami, którzy pomogą w jego transformacji” – przekonywała Waleria Gontariewa, szefowa ukraińskiego banku centralnego NBU.

Na pokrycie kosztów przejęcia Privatbanku rząd wypuści 30-letnie obligacje wewnętrzne na łączną kwotę 150 mld hrywien. Papiery wypuszczone przez rząd ma wykupić ukraiński bank centralny za pieniądze pochodzące z rezerwy walutowej, czyli faktycznie z kredytu udzielonego Ukrainie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Szefem tymczasowego zarządu banku został były minister finansów Aleksandr Szłapak, który karierę w finansach przed laty zaczynał w Privatbanku.

Głównymi akcjonariuszami Privatbanku byli Ihor Kołomojski, do którego należało 41,66 proc. akcji i Giennadij Boholiubow, kontrolujący 33,25 proc. papierów banku.

Kołomojski to jedyny z ukraińskich oligarchów otwarcie skonfliktowany z Kremlem. Wiosną 2014 r. Kołomojski zaangażował bank w działania wojenne na wschodzie Ukrainy. Opancerzone ambulanse bankowe dowoziły na linię frontu ochotników, a bank finansował tworzenie i uzbrajanie nowych oddziałów. W odpowiedzi Rosja „nacjonalizowała” wszystkie biznesy Kołomojskiego na okupowanym Krymie.

Kołomojski wiosną 2014 r. został mianowany szefem administracji obwodu dniepropietrowskiego, ustąpił jednak ze stanowiska w 2015 r. po konflikcie z prezydentem Petrem Poroszenką.

W poniedziałek 20 grudnia premier ukraińskiego rządu Wołodymyr Hrojsman wystąpił z oświadczeniem, w którym przekonywał, że decyzję o nacjonalizacji Privatbanku podjęto w trosce o interesy jego klientów i odbyło się to na pisemną prośbę właścicieli banku, którzy „zwrócili się do państwa z prośbą dotyczącą dobrowolnego przekazania banku państwu”.

Zdaniem premiera ukraińskiego rządu sytuacja z Privatbankiem mogła mieć skrajnie negatywne skutki dla całego systemu bankowego Ukrainy, a decyzja o przejęciu banku zapewniła bezpieczeństwo prawie 20 mln klientów banku i zagwarantowała finansowa stabilność państwa.

„Podjęliśmy tę decyzję kierując się przede wszystkim tym, żeby zabezpieczyć stabilność systemu bankowego Ukrainy i ochronić pieniądze obywateli.” Według premiera istniało poważne ryzyko, że bank straci zdolność wypłacenia środków ponad 3 mln emerytów, 500 tysiącom studentów i 1,6 mln innych obywateli otrzymujących pomoc socjalną; na ponad 3,5 mln rachunków przelewane są zarobki pracowników, 500 tys. klientów banku prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą.

„Podjęliśmy ważną decyzję, która pozwoliła obronić interesy ukraińskich obywateli” – przekonywał premier Hrojsman.

Inaczej przejęcie banku oceniają oczywiście jego byli już szefowie.

„Codziennie z rachunków banku wypłacanych jest 2 mld hrywien. Czegoś takiego nie było nawet w trakcie aktywnych działań wojennych. Ładowaliśmy bankomaty na okrągło i zapewniliśmy ciągłość wypłat. W tym czasie bank centralny nie dał nam ani kopiejki” – informował dzień przed ogłoszeniem nacjonalizacji Ołeksandr Dubilet, prezes Privatbanku.

Jego zdaniem przez dwa tygodnie poprzedzające nacjonalizację „trwał wymierzony w bank atak informacyjny” – w mediach zaczęły pojawiać się teksty oskarżające bank o malwersacje, przekonujące, że obsługuje on szarą strefę, czy straszące rychłym bankructwem. To, a nie brak środków, doprowadził do paniki wśród klientów, co skończyło się masowym runem na bankomaty i kasy.

Byli szefowie przyznają, że bank potrzebował dokapitalizowania i poprawy sytuacji z zabezpieczeniem kredytów. Gotowy był plan sanacji, która miała zakończyć się do 2018 r.

„Bank pracował nieprzerwanie i stabilnie, choć po rozpoczęciu działań wojennych i na tle padającej gospodarki przeżyliśmy siedem ataków informacyjnych. Każdy atak prowadził do odpływu środków osób fizycznych i klientów korporacyjnych. Nasza sieć bankomatowa w ostatnich dniach wypłacała ponad 2 mld hrywien dziennie. Decyzja o dobrowolnym i pokojowym przekazaniu banku we władanie państwa została podjęta, kiedy zrozumieliśmy, że tego ataku informacyjnego możemy nie przeżyć i że zagrożeni są nasi klienci” – opisuje na facebooku wiceprezes banku Ołeh Gorohowski.

Jak informowała agencja prasowa Ukrainski Nowyny kilka dni przed decyzją o nacjonalizacji, doszło do spotkania Poroszenki z akcjonariuszami banku. Według Michaiła Czapłygi z biura ukraińskiego Rzecznika Praw Obywatelskich posiedzenie rządu, na którym podjęto decyzję o nacjonalizacji odbyło się w siedzibie prezydenta, nie rządu.

Według szwedzkiego ekonomisty Andersa Aslunda za żądaniami nacjonalizacji Privatbanku stoi Międzynarodowy Fundusz Walutowy, a przejęcie go przez państwo miało być warunkiem wypłaty Ukrainie kolejnej transzy kredytu MFW. Administracja prezydenta Poroszenki rzeczywiście przyznaje, że decyzja o nacjonalizacji Privatbanku została przez szefową MFW Christine Lagarde przyjęta z zadowoleniem.

„Lagarde z zadowoleniem przyjęła decyzję o nacjonalizacji Privatbanku, co stało się ważnym krokiem na drodze do uzdrowienia systemu bankowego Ukrainy. Dyrektor MFW zwróciła uwagę na wyważone i zdecydowane kroki kierownictwa Ukrainy, w szczególności szefowej NBU, w tej kwestii.”

twitter

Komunikaty popierające decyzję rządu wydali ambasadorzy krajów grupy G-7 w Ukrainie, Bank Światowy i Komisja Europejska. Bardzo zadowolony z obrotu sprawy jest także szef rosyjskiego banku WTB, objętego amerykańskimi sankcjami, lecz bez przeszkód działającego na Ukrainie: „Dawno już była pora odebrać Privatbank temu łajdakowi” – cytowała jego wypowiedź rosyjska gazeta Wiedomosti.

„Myślę, że Privatbank będzie można sprzedać. Według moich wyliczeń zajmie to nie mniej niż rok, ale nie więcej niż trzy lata” – oznajmiła wkrótce po ogłoszeniu przez rząd decyzji szefowa banku centralnego.

twitter

Według ministra finansów Ołeksandra Daniluka do prywatyzacji Privatbanku mogłoby dojść już w przyszłym roku. Mógłby on zostać podzielony na części i sprzedany po kawałku. Media ukraińskie donoszą, że taką inwestycją byłby zainteresowany Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju.

Po nacjonalizacji Privatbanku na ukraińskim rynku bankowym własne, obsługujące ich biznesy, struktury bankowe ma trzech kluczowych oligarchów. Do prezydenta-oligarchy Petra Poroszenki należy Międzynarodowy Bank Inwestycyjny (MIB). Zięć byłego prezydenta Leonida Kuczmy, nazywany stalowym magnatem Wiktor Pińczuk, kontroluje bank Kredyt Dnipro. No i oczywiście Rinat Achmetow, kontrolujący ukraińskie górnictwo, energetykę i znaczną część metalurgii – do niego należy Pierwszy Ukraiński Bank Międzynarodowy. Teraz to ta trójka, silnie związana gospodarczymi interesami z Rosją, będzie nadawać ton nad Dnieprem.

Wczoraj dwie agencje Fitch oraz Standard&Poor’s obniżyły ratingi Privatbanku.

twitter

Autor:  Michał Kozak - dziennikarz ekonomiczny, korespondent Obserwatora Finansowego na Ukrainie.