Świątynia Yasukuni jest postrzegana przez krytyków w kraju i za granicą, zwłaszcza w Chinach i Korei Południowej, jako symbol japońskiego militaryzmu. Wśród blisko 2,5 mln żołnierzy i innych osób poległych w służbie Japonii, którym oddaje się tam cześć, są japońscy przywódcy z okresu drugiej wojny światowej, skazani na śmierć i straceni za zbrodnie wojenne.

Wizyty japońskich polityków w Yasukuni traktowane są przez Pekin i Seul jako dowód na to, że władze w Tokio nie poczuwają się do odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez ich kraj w przeszłości.

Tomomi Inada, która regularnie odwiedza świątynię Yasukuni, znana jest z rewizjonistycznych poglądów, które negują lub pomniejszają zbrodnie i okrucieństwa dokonane przez japońskich żołnierzy w II wojnie światowej, a inwazje przeprowadzone na sąsiednie kraje przedstawia jako akcje wyzwolicielskie.

Jest też ona zwolenniczką rewizji pacyfistycznej konstytucji Japonii, pisanej pod dyktando zwycięskich aliantów, którą część konserwatystów traktuje jako poniżający symbol klęski kraju w II wojnie światowej.

W poniedziałek i wtorek minister Inada towarzyszyła szefowi japońskiego rządu podczas historycznej wizyty w bazie wojskowej Pearl Harbor na Hawajach.

Shinzo Abe jako pierwszy urzędujący premier Japonii złożył hołd ofiarom ataku na Pearl Harbor przy pomniku USS Arizona Memorial, który upamiętnia ponad 1100 amerykańskich marynarzy poległych na pokładzie pancernika USS Arizona, zatopionego w tym miejscu przez japońskie lotnictwo 75 lat temu. (PAP)

sp/