Łącznie w 2016 r. doszło w Polsce do 760 upadłości i restrukturyzacji. Oznacza to wzrost o 2,6 proc. w porównaniu z 2015 r. – wynika z danych firmy Coface, przygotowanych dla DGP. Potwierdziły się prognozy analityków o odwróceniu się trendu spadkowego, widocznego od 2013 r. – Co jest w niewielkim stopniu konsekwencją otoczenia makroekonomicznego. Znaczący wpływ miały zmiany w prawie. Wcześniej firmy nie miały możliwości korzystania z rozwiązań restrukturyzacyjnych, dostępnych dopiero od stycznia 2016 r. – wyjaśnia Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Centralnej.

Dzięki nim zmieniła się filozofia postępowania wobec przedsiębiorców zagrożonych niewypłacalnością. Takie firmy nie muszą od razu kończyć swojej działalności. Nie będą też stygmatyzowane na rynku jako bankruci. Mogą bowiem skorzystać z tzw. drugiej szansy, decydując się na wprowadzenie procedur naprawczo-oddłużeniowych. Do wyboru mają cztery rozwiązania, których celem jest doprowadzenie do zawarcia układu z wierzycielami i zachowania bytu firmy. Mogą to zrobić przez przeprowadzenie postępowania o zatwierdzenie układu, w którym to dłużnik na własną rękę dogaduje się z wierzycielami, a zadaniem sądu jest tylko zatwierdzenie tych porozumień, przez przyspieszone i zwykłe postępowanie układowe – w których sąd wyznacza nadzorcę, by ten sprawował pieczę nad porozumieniami z wierzycielami, i przez postepowanie sanacyjne, w którym powoływany jest zarządca, mający przeprowadzić zmiany w przedsiębiorstwie, by to mogło dalej funkcjonować, a polegające np. na sprzedaży części majątku czy zmianie zatrudnienia.

Dziś firmy zyskały prawny parasol ochronny przed toczącymi się egzekucjami komorniczymi. Gdy w I połowie 2016 r. z dostępnych form restrukturyzacji skorzystało 19 proc., czyli 23 spośród wszystkich przedsiębiorstw, wobec których zapadły postanowienia o upadłości i restrukturyzacji, w II połowie roku już co trzeci – w sumie 204.

Na postępowanie restrukturyzacyjne zamiast upadłości chętnie godzą się gracze giełdowi i ich spółki zależne. W 2016 r. było to 20 firm, w tym Topmedical, Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych PRInż – spółka zależna Polimeksu-Mostostalu, Hawe, Dayli Polska, spółka zależna Kerdos Group (dawniej Hygienika) czy Action, której w lipcu urzędy skarbowe zarzuciły, że zawyżyła VAT do odliczenia i powinna dopłacić 58 mln zł. – By ochronić biznes, złożyliśmy wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego w ramach procesu wszczęcia restrukturyzacji. Zyskaliśmy czas na dowiedzenie swoich racji – tłumaczy Sławomir Harazin, wiceprezes spółki Action. Spółka ma czas do 2017 r. na to, by ograniczyć niskorentowne kontrakty i projekty, przeprowadzić weryfikację zasad dotyczących zakupu towarów i usług (żeby nie inwestować pieniędzy w niepotrzebne zapasy czy poprawienie wskaźnika regulowania i ściągania zobowiązań).

– W strukturze ogólnej liczby postanowień maleje udział przedsiębiorstw, które nie mają szansy na powrót do efektywnej działalności gospodarczej. W 2016 r. odnotowano 530 upadłości w celu likwidacji majątku, czyli najmniej od 2009 r., który był pierwszym pełnym rokiem kryzysu i zapoczątkował istotny wzrost liczby upadłości przedsiębiorstw w Polsce – podkreśla Grzegorz Sielewicz.

Eksperci zauważają jednak, że faktyczną liczbę upadłości w celu likwidacji majątku dopiero poznamy. Niektóre firmy, mając świadomość, że sąd może nie przystać na ich prośbę, składały jednocześnie z wnioskiem o postępowanie restrukturyzacyjne wniosek o ogłoszenie upadłości, ale z zaznaczeniem, by jego rozpoznanie zostało wstrzymane do czasu wydania decyzji o otwarciu postępowania sanacyjnego. Na taki krok zdecydowała się m.in. spółka zależna Mennica Polska – Mennica Metale Szlachetne.

Do wzrostu liczby bankructw i postępowań restrukturyzacyjnych przyczynił się głównie sektor handlowy. Upadłość ogłosiły 192 firmy z tej branży, o 13 więcej niż w 2015 r. Wśród nich sieci Alma czy MarcPol. Widać, że rosnąca konsumpcja oraz powracająca inflacja nie są wystarczającą receptą na zachodzące na rynku procesy konsolidacyjne. Mniejszym sieciom coraz trudniej jest konkurować z rynkowymi potentatami, co odbija się na ich rentowności. Większa skala upadłości to też zasługa branży usługowej, gdzie zbankrutowało 176 podmiotów, o 24 proc. więcej niż przed rokiem. Są też sektory, w których widać poprawę. Na przykład transport, gdzie upadło 31 firm, o 24 proc. mniej, czy budownictwo – spadek bankructw o 16 proc., do 135. W ostatniej z branż mamy do czynienia z ograniczeniem liczby upadłości i restrukturyzacji do poziomu najniższego od 2010 r.

>>> Czytaj też: Koniec VAT, jaki znamy