Waszczykowski odnosił się w TVP1 do konfliktu między PiS a klubami opozycji w sprawie ważności grudniowych głosowań m.in. nad budżetem przeprowadzonych na Sali Kolumnowej.

Pytany o zarzuty przedstawiane w tej sprawie przez polityków PO i Nowoczesnej, szef polskiej dyplomacji podkreślił, że - jak wykazały przedstawione w środę nagrania sejmowych kamer - główne wejście do Sali Kolumnowej było otwarte, a dostęp do sali - "absolutnie pełny". Zapewnił też, że nie ma wątpliwości co do tego, że w czasie głosowań było kworum.

"Myśmy wielokrotnie sprawdzali obecność, kworum, odliczali się, zanim przystąpiliśmy do głosowań. Na dodatek jeszcze teraz po głosowaniach każdy z posłów złożył oświadczenie podpisane, że był na tej sali, głosował, mamy też przecież podpisy, które w trakcie tego spotkania sejmowego były na listach obecności, więc nie ma absolutnie żadnych problemów, żeby się tutaj przyczepić do niestosowności tego spotkania w Sali Kolumnowej, chociaż było nietypowe oczywiście" - mówił Waszczykowski.

Pytany, czy spodziewa się, że będzie mógł w styczniu przedstawić w Sejmie bez przeszkód priorytety polityki zagranicznej na 2017 rok, podkreślał, że ma taką nadzieję - tym bardziej, że chce "pokazać również, co się działo w tych ostatnich miesiącach kilkunastu i pokazać, że polska polityka nie jest bankrutem, że istnieje, a nie - nie istnieje". "Mam nadzieję, że opozycja jest zainteresowana tym, aby pokazać, jak wygląda stan polskiej dyplomacji, jakie są plany dyplomacji na ten rok" - dodał.

Reklama

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji - PO i Nowoczesnej - którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Niektórzy politycy z opozycji przekonywali, że część posłów nie była dopuszczona do obrad; inni mówili, że na sali mogły znaleźć się osoby postronne. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16. grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu. (PAP)