Chodzi o żony oficerów tureckich sił zbrojnych od stopnia porucznika do pułkownika. Zarzuca im się przynależność do ruchu islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena, który przez władze w Ankarze oskarżany jest o zorganizowanie i przeprowadzenie puczu.

Konkretnie kobietom postawiono zarzuty udziału w kontaktach z wysokimi rangą przedstawicielami ruchu Gulena, jego finansowaniu oraz przeprowadzaniu transakcji finansowych za pośrednictwem banku Asya. Bank ten ma powiązania z ruchem, na którego czele stoi Gulen, i w 2015 roku został przejęty przez rządową instytucję nadzorującą krajowy sektor bankowy.

Po puczu tureckie władze przystąpiły do czystek na niespotykaną dotąd skalę w urzędach, wymiarze sprawiedliwości, wojsku, policji, oświacie i mediach. Według oficjalnych danych aresztowano ponad 35 tys. osób. Zachód krytykuje posunięcia tureckich władz, szczególnie zaś aresztowania dziennikarzy, czystki wśród sędziów, zamykanie niezależnych redakcji czy sugestie o przywróceniu kary śmierci. (PAP)