O decyzji Komisji Europejskiej w sprawie pomocy dla śląskiego górnictwa wiemy od 18 listopada. Bruksela zatwierdziła plan wydania prawie 8 mld na zamykanie śląskich kopalń i świadczenia socjalne dla odchodzących z pracy górników. Ciągle nie wiadomo jednak, które dokładnie kopalnie trafią w tym roku do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gdzie będą stopniowo likwidowane. Być może wyjaśnienie tej zagadki znajduje się w treści decyzji, niestety ciągle jej nie znamy. Biuro prasowe unijnej Dyrekcji ds. Konkurencji poinformowało nas, że trwają konsultacje z polskimi władzami w sprawie usunięcia informacji poufnych.

Jedyną więc wskazówką jest opublikowany tegoż 18 listopada komunikat resortu energii, w którym wymienione są jako ”przewidziane do przekazania (do SRK - red) na 2017 r. tj. Ruch Pokój I, KWK Sośnica, Ruch Rydułtowy, Ruch Śląsk, KWK Krupiński”.

Los „Pokoju I”, „Krupińskiego” i części naziemnej „Rydułtów” jest już przesądzony. Niejasna jest obecnie jedynie sytuacja „Sośnicy i „Śląska”. Przypomnijmy, że „Sośnica” miała być zamknięta, ale rząd po protestach związków uzależnił to od wskaźników wydobycia osiągniętych do końca stycznia 2017 r. Jak już pisaliśmy, należąca do Polskiej Grupy Górniczej „Sośnica” wymagane wskaźniki nie tylko osiągnęła, a nawet przekroczyła. Problem w tym, że jej dalsze istnienie wymaga inwestycji, których sens jest mocno wątpliwy. Związkowcy sprzeciwiają się też zamknięciu należącego do Katowickiego Holdingu Węglowego „Śląska”.

Skoro kopalnie „Sośnica” i „Śląsk” znalazły się w komunikacie wydanym po decyzji KE, to prawdopodobnie o nich również jest mowa w decyzji. Ale dopóki nie poznamy jej treści, to trudno powiedzieć, na ile „twarde” jest zobowiązanie zamknięcia tych kopalń. Część górników ma nadzieję, że uda się tego uniknąć.

Związkowi bonzowie, m.in. Jarosław Grzesik i Piotr Bienek z „Solidarności” wzywają rząd do opublikowania decyzji, ale odpowiedzialny za górnictwo wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski mówił 2 stycznia na posiedzeniu sejmowej komisji energii i skarbu, że musi się to odbyć w porozumieniu z Brukselą. Żadna data jednak nie padła. Minister Tobiszowski dodał za to, że treść decyzji była odczytana na jednym ze spotkań ze związkowcami.

Decyzje w sprawie pomocy publicznej liczą zwykle po 30 i więcej stron, napisanych skomplikowanym brukselskim żargonem prawniczym i trudno wyobrazić sobie czytanie tego w całości na spotkaniu. Ale jeśli tak się stało, to znaczy, że dokument nie jest traktowany jako „niejawny” w rozumieniu ustawy, bo takich „kwitów” nie można sobie po prostu nosić na spotkania i czytać, nawet w kawałkach.

Jeśli odczytano tylko kawałek oczyszczony z informacji poufnych, to mógłby on przecież zostać w całości upubliczniony.

Zgodnie z art. 24 i 25 rozporządzenia Rady UE nr 659/99 to wyłącznie państwa członkowskie decydują co należy utajnić w decyzji. Art. 25 brzmi tak: „Decyzje podjęte na podstawie przepisów rozdziałów II, III, IV, V i VII skierowane są do zainteresowanych Państw Członkowskich. Komisja zawiadamia o nich zainteresowane Państwo Członkowskie bezzwłocznie i umożliwia temu ostatniemu wskazanie Komisji, które informacje uważa za objęte obowiązkiem tajemnicy zawodowej”.

Pierwsze wytłumaczenie postępowania resortu energii jest takie, że trwają konsultacje ze spółkami górniczymi, których decyzja dotyczy i których tajemnica handlowa może być w decyzji.

Drugie wyjaśnienie jest takie, że rząd boi się, że w decyzji są kwestie, które mogą rozjuszyć górników.
Jeżeli więc związkowcom naprawdę zależy na szybkim poznaniu treści decyzji, powinni wystąpić o nią w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Ile możemy czekać na publikację, pokazuje przykład Hiszpanii. O tej sytuacji w dalszej części na portalu WysokieNapiecie.pl

Autor: Rafał Zasuń, WysokieNapiecie.pl