Złoty może lekko zyskać do euro i dolara oraz mocno do funta



Warszawa, 10.01.2017 (ISBnews/ macroNEXT) - Wtorek na krajowym rynku walutowym powinien upłynąć pod znakiem kontynuacji przeceny funta, przy jednoczesnym niewielkim spadku notowań euro, szwajcarskiego franka i dolara w relacji do złotego. Wobec braku nowych potencjalnych impulsów, mogących wpłynąć na decyzje inwestorów, zanosi się na relatywnie spokojny dzień, w którym większość zmian będzie miała miejsce rano.

O godzinie 08:54 kurs EUR/PLN testował poziom 4,3775 zł, stabilizując się nieco poniżej poziomu z wczorajszego zamknięcia (4,3812 zł), po tym jak para ta rozpoczęła 2. tydzień stycznia od wzrostu o 2,5 gr, odreagowując tym samym spadki z 1. tygodnia roku.

Równie niewielkie zmiany można rano obserwować na CHF/PLN i USD/PLN, których kursy lekko spadają i kształtują się odpowiednio na poziomach 4,0780 zł i 4,1320 zł. Wczoraj szwajcarski frank, analogicznie jak euro, korygował swoje spadki z poprzedniego tygodnia. Taka próba korekty została też podjęta przez dolara, ale wobec wzrostu EUR/USD, spaliła ona ostatecznie na panewce i po początkowej zwyżce do 4,17 zł, ostatecznie "zielony" zamknął dzień poniżej 4,14 zł.

Dziś rano spadki kontynuuje natomiast GBP/PLN. Globalna słabość funta, która wywołana jest nawrotem obaw przed tzw. twardym BREXIT-em, a także dominujące na początku roku lepsze postrzeganie złotego (efekt lepszych danych z polskiej gospodarki), spycha notowania tej pary do 5,02 zł z 5,0390 zł wczoraj i wobec 5,1577 zł na koniec grudnia. Wszystko wskazuje na to, że funt, który obecnie jest najtańszy od 2 miesięcy, spadnie poniżej psychologicznej bariery 5 zł i pozostanie tam na dłużej. Docelowo kurs GBP/PLN może spaść do 4,80 zł w następnych 3-4 tygodniach.

Wtorek jest ubogi w publikacje makroekonomiczne. Wszystko co mogło się dziś liczyć dla inwestorów, co mogło mocniej zaabsorbować ich uwagę, już ujrzało światło dzienne. Mianowicie raporty o inflacji w Chinach i sprzedaży detalicznej w Australii. W grudniu inflacja konsumencka (CPI) w Państwie Środka obniżyła się do 2,1% z 2,3% R/R przed miesiącem, przy prognozie 2,3% R/R. W tym samym okresie inflacja producencka (PPI) podskoczyła do 5,5% z 3,3% R/R, przekraczając rynkowe prognozy na poziomie 4,5% R/R. Dane ukazują dość niejednoznaczny obraz tamtejszej gospodarki, aczkolwiek raczej należy je interpretować pozytywnie. Nieco natomiast rozczarował dane z Australii, gdzie sprzedaż detaliczna wzrosła w listopadzie o 0,2% M/M, wobec wzrostu o 0,5% w październiku i oczekiwanego wyniku na poziomie 0,4% M/M.

Emocji też nie wywołały poranne dane z Francji, gdzie w listopadzie produkcja przemysłowa wzrosła o 2,2% w relacji miesięcznej, po tym jak w październiku spadła o 0,1% M/M i wobec oczekiwanego wzrostu o 0,6% M/M.

Brak silnej reakcji na doniesienia z Chin, Australii i Francji zapowiada pewne uspokojenie nastrojów w dniu dzisiejszym na rynkach finansowych, co będzie też przekładało się na złotego. Szczególnie, że równie niejednoznaczne przesłanie płynie z Wall Street i z parkietów azjatyckich, gdzie dominowały mieszane nastroje.

Brak potencjalnych nowych impulsów sprawia, że na złotym będą dziś grały stare sentymenty. Zachowanie złotego będzie więc wypadkową nastrojów na rynkach globalnych, notowań EUR/USD oraz oczekiwanych kolejnych dobrych danych z rodzimej gospodarki (po inflacji i PMI), przy jednoczesnym braku obaw przed obniżeniem w najbliższy piątek oceny wiarygodności kredytowej Polski przez agencję Fitch lub Moody's, które to agencje będą się tym ratingom przyglądać. To sprawia, że jest spora szansa, że to poranne niewielkie umocnienie złotego do euro, dolara i franka pozostanie całodzienną tendencją. Jednocześnie będzie on dalej zyskiwał do funta, którego notowania będą kierować się najpierw do granicy 5 zł, a następnie poniżej niej.

We wtorek startuje dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Pierwsze w tym roku. Decyzja zostanie ogłoszona w środę około południa, a tego samego dnia o 16:00 zostanie opublikowany komunikat po posiedzeniu i rozpocznie się konferencja prasowa.

Rada w sposób oczywisty nie zmieni stóp procentowych, ani istotnie nie skoryguje treści komunikatu. Ciekawe będą jednak komentarze do ostatnich, jednak dość mocno zaskakujących, danych o inflacji w Polsce i indeksu PMI dla sektora przemysłowego. Jest mało prawdopodobne, żeby Rada wprost zasygnalizowała możliwą podwyżkę kosztu pieniądza w tym roku, po tym jak nie tak dawno wskazywała na początek 2018, ale jakieś sugestie odnośnie przesunięcia tego terminu mogą paść. To zaś miałoby wpływ na rynkowe oczekiwania i złotego.

Niezależnie od ostatnich pozytywnych danych z polskiej gospodarki, co już wkrótce (zwłaszcza jak inflacja przekroczy 2% R/R) może rozpocząć dyskusję nt. wcześniejszej podwyżki stóp procentowych w Polsce, w tym temacie niewiele się zmieni. Zakładam, że po tym dość optymistycznym początku roku w krajowej i globalnej gospodarce, jego końcówka upłynie wśród poważnych obaw przed kryzysem (a być może i wśród pierwszych symptomów kryzysu) na rynkach wschodzących. Na to nałoży się ponowny spadek inflacji w kraju po jej wystrzale w najbliższych miesiącach oraz rozczarowujące wyniki gospodarcze. Stąd też niezmiennie oczekuję, że przynajmniej do połowy 2018 roku stopy procentowe w Polsce pozostaną na obecnych rekordowo niskich poziomach.

Marcin Kiepas

macroNEXT

(ISBnews/ macroNEXT)