BZ WBK: Wzrost krajowej produkcji drobiu wyhamuje w br. wobec 10-15% w 2016 r.



Warszawa, 10.01.2017 (ISBnews) - Krajowa produkcja drobiu przekroczyła 3,1 mln ton żywca w 2016 r., co oznacza wzrost o 10-15% niż rok wcześniej, szacuje analityk sektora rolno-spożywczego Banku Zachodniego WBK Grzegorz Rykaczewski. Z kolei w tym roku wzrost krajowej produkcji nieco wyhamuje ze względu na oczekiwany dalszy spadek cen, związany z nadpodażą na rynkach UE. Problemem pozostaje również ptasia grypa, której ogniska pojawiły się już także i w Polsce. Trzeba więc szukać nowych - pozaunijnych rynków zbytu.

"Szacujemy, że w 2016 roku krajowa produkcja przekroczy 3,1 mln ton żywca i będzie większa o 10-15% niż rok wcześniej" - powiedział Rykaczewski podczas konferencji prasowej.

Dodał, że znaczny wzrost wynika w dużej mierze z rozwoju produkcji kurcząt brojlerów. W strukturze produkcji drobiu udział kurcząt brojlerów na przestrzeni ostatnich lat oscylował wokół 80%, zaś indyków 15%.

Polska jest liderem na unijnym rynku drobiu. Wśród krajów przyjętych do UE w 2004 r. Polska odpowiada za prawie 60% produkcji.
Samowystarczalność Polski mierzona relacją wielkości produkcji do bilansowego spożycia, jest na poziomie ok. 150%. To oznacza, że produkujemy znacznie więcej drobiu niż jesteśmy w stanie skonsumować w kraju. Motorem rozwoju produkcji drobiu w Polsce jest rosnąca sprzedaż zagraniczna. Obecnie ok. 35% polskiej produkcji trafia za granicę i ta tendencja - według analityka BZ WBK - będzie się utrzymywała.

W 2015 roku krajowa podaż wyniosła 2 421 tys. ton. Wzrost krajowej podaży sięgnął 146 tys. ton w 2015 r., z czego na eksport trafiło 125 tys. ton, a spożycie krajowe wyniosło 21 tys. ton, co oznacza odpowiednio 86% i 14%. Średnioroczny wzrost eksportu drobiu z Polski do innych krajów Unii Europejskiej w latach 2011-2015 wyniósł 11,2%.

Unia Europejska pozostaje największym odbiorcą polskiego drobiu. W 2015 r. niemal 80% eksportu tego mięsa trafiło na wspólny rynek. Jednak Polska, w ocenie Rykaczewskiego, powinna szukać także nowych rynków zbytu.

"Trzeba pamiętać, że kraje UE 'starzeją się', a rynek unijny jest coraz bardziej konkurencyjny. Z prognoz Komisji Europejskiej wynika także, że produkcja drobiu w Europie będzie rosła, ale dynamika wzrostu będzie niższa niż w poprzednich latach. Dlatego konieczne jest zwiększenie krajowej sprzedaży na rynki krajów trzecich" - powiedział Rykaczewski.

Projekcje Komisji Europejskiej dotyczące konsumpcji w UE wskazują na niewielki wzrost w ciągu najbliższych 10 lat (o 4% do 2026 roku). Z kolei średnioroczna stopa wzrostu produkcji w ciągu najbliższej dekady wyniesie 0,3% wobec 2% w ciągu ostatnich 10 lat.

Analityk BZ WBK wskazał, że szczególnie na rynkach azjatyckich, ze względu na uwarunkowania kulturowe, istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na elementy tuszy, które są trudno sprzedawalne na rynkach UE, takie jak np. łapy czy dzioby. Z kolei Afryka, ze względu na stale rosnącą liczbę ludności (wg ONZ liczba ludności Afryki wzrośnie o 300 mln do 1,5 mld w 2025 r.) i procesy urbanizacji powinna stać się drugim ważnym kierunkiem eksportu.

"Szukając innych rynków zbytu, musimy patrzeć na wzrost liczby ludności. To generuje wprost taką szansę. Druga kwestia to wzrost zamożności społeczeństw. Wyodrębniliśmy dwa regiony, w których mamy historię stosunków handlowych, a warunki makro będą sprzyjać większej konsumpcji. To Azja Wschodnia, Chiny i Azja Południow-Wschodnia oraz Afryka. Największy potencjał ma Afryka Subsaharyjska, ale kwestie lokalnych konfliktów, ubóstwo sprawią, że to będzie proces długotrwały. Z kolei w RPA produkcję 'nakręca' intensywny rozwój sieci restauracji szybkiej obsługi" - powiedział Rykaczewski.

W ocenie analityka BZ WBK, bieżący rok będzie trudny dla branży drobiarskiej, zarówno w Polsce, jak i całej Unii Europejskiej. Produkcja i konsumpcja drobiu w UE będą nadal rosły, ale dynamika będzie niższa. Dodatkowo ceny drobiu, które zaczęły spadać już w 2015 roku, pod koniec ub. roku znacząco pogłębiły spadki. Problemy te zostaną pogłębione jeszcze przez ptasią grypę.

"2017 będzie rokiem trudnym z dwóch powodów - utrzymującej się nadpodaży mięsa na unijnym rynku, co spowoduje dalszy spadek cen dla producentów. W UE do października 2016 r. tylko w 6 krajach nie zanotowano wzrostu uboju drobiu. Do tego dochodzi kwestia ograniczeń w eksporcie poza kraje UE, związanych z ptasią grypą" - uważa Rykaczewski.

W jego ocenie, ryzyko, ze ceny skupu będą nadal spadały jest bardzo duże. Już na koniec ub. roku ceny wahały się od 3,10-3,20 zł za kurczę brojler i ok. 4,5 zł za indyka, tj. na granicy opłacalności.

"Kluczowy dla prognoz na ten rok jest dalszy rozwój sytuacji związanej z ptasią grypą. Nowe ogniska pokazują, że mamy kolejny problem do rozwiązania. W Polsce jest obecnie 28 ognisk ptasiej grypy, gospodarstw jest ponad 500 tys. W przypadku eskalacji problemu, to może być poważne zagrożenie dla produkcji. Możliwości dywersyfikacji są ograniczone" - podsumował Rykaczewski.

(ISBnews)