Po spotkaniu z premierem Luksemburga Xavierem Bettelem kanclerz powiedziała, że kierunek tych działań trzeba wytyczyć na najbliższym szczycie UE w lutym na Malcie. Podkreśliła, że stawką jest swoboda poruszania się w strefie Schengen.

"Oznacza to, że musimy się nauczyć tak chronić nasze granice zewnętrzne, żeby nie rządzili przemytnicy ludzi, żeby porozumienia między państwami prowadziły do rozsądnej kontroli granicznej" - powiedziała. Zarazem - jak odnotowuje agencja dpa - kanclerz wezwała do cierpliwości w sytuacji, kiedy wiele rządów państw UE sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców.

Za ważną sprawę Merkel uznała możliwie szybkie sporządzenie dla strefy Schengen rejestru wjazdów i wyjazdów. Podkreśliła, że wymiana różnych baz danych między państwami członkowskimi musi zostać "zorganizowana niezawodnie".

"Ci, którzy chcą zniszczyć nasz sposób życia, naprawdę muszą być karani i naprawdę opuścić nasz obszar" - powiedziała.

Kanclerz przyznała, że również Niemcy przez wiele lat nie były gotowe uczestniczyć w sprawiedliwym systemie podziału uchodźców. Kiedy Hiszpania i Włochy miały wielkie problemy z uchodźcami, w Niemczech dominowało myślenie "ach, przecież my jesteśmy w środku, do nas już żaden nie przyjdzie". "Dlatego też powinniśmy teraz okazać trochę cierpliwości" - powiedziała i dodała, że nie jest to pierwszy europejski projekt "nad którym trzeba było pracować dłużej niż półtora roku".

>>> Czytaj też: Węgry: Pozostanie Angeli Merkel na stanowisku kanclerza leży w naszym interesie