Najpierw elektryczny bus marki Joylong, a docelowo siedmioosobowy samochód rodzinny z zasięgiem nawet 500 km na jednym ładowaniu. Takie plany dla Mazowsza ma chińska firma Jiangxi Special Electric Motor. DGP w ubiegłym tygodniu informował o planach spółki dotyczących uruchomienia produkcji aut elektrycznych nad Wisłą.

Jiangxi nie należy do czołówki chińskich producentów samochodów w przeciwieństwie do takich firm, jak Changan Automobile, Chery Automobile, Geely czy SAIC Motor Corporation.

Jiangxi Special Electric Motor to chińska firma z siedzibą w Yichun, założona w 1991 r. Specjalizuje się przede wszystkim w produkcji silników elektrycznych wykorzystywanych m.in. w przemyśle metalurgicznym czy windach. Spółka produkuje także baterie litowo-jonowe (posiada m.in. własną kopalnię litu) oraz generatory wiatrowe i siłowniki mechaniczne. W ubiegłym roku firma Jiangxi kupiła 30 proc. udziałów w japońskiej spółce Oak, która specjalizuje się w rozwoju, produkcji i montażu baterii litowo-jonowych.

Motoryzacja to jednak stosunkowo nowa część działalności przedsiębiorstwa. W 2015 r. za równowartość dzisiejszych ok. 1,2 mld zł (ponad 308 mln dol.) koncern przejął większościowy pakiet akcji firmy Jiangsu Joylong Automobile produkującej busy, samochody dostawcze oraz pojazdy specjalne (m.in. karetki). Samo Jiangsu Joylong jest również młodym graczem na rynku motoryzacyjnym. Firma została założona w 2007 r., a produkcję uruchomiła w 2009 r., korzystając z technologii francuskich i brytyjskich. Na swojej witrynie powołuje się m.in. na współpracę z Lotusem oraz zatrudnienie japońskich inżynierów. Deklarowana produkcja maksymalna to 50 tys. aut rocznie.

Joylong to jednak niejedyna akwizycja Jiangxi w ostatnim czasie. W 2016 r. jedna ze spółek zależnych grupy Jiangxi, czyli Jiangte Motor Germany, przejęła za równowartość ok. 13 mln zł majątek niemieckiego producenta silników – firmy Weier.

Grupa Jiangxi dotychczas działała głównie na chińskim rynku, ale od dwóch lat stara się rozszerzać działalność za granicą. W tym roku rozpocznie budowę fabryki samochodów elektrycznych w południowokoreańskim Gwangju (tam swoje zakłady ma także Kia). To również efekt przejęcia udziałów Joylonga, który pierwotnie miał realizować tę inwestycję o równowartości 900 mln zł samodzielnie. Z taśm fabryki ma zjeżdżać 100 tys. pojazdów elektrycznych rocznie.

Jiangxi Special Electric Motor jest notowana na giełdzie w Shenzen. Firma zatrudnia ponad 4 tys. osób. Z jej raportów finansowych wynika, że ubiegłoroczne przychody spółki (według prognoz) wyniosły równowartość ponad 2,3 mld zł, a wynik netto ponad 240 mln zł. Prognozy na 2017 r. mówią odpowiednio o 3,32 mld zł i 403 mln zł. Kapitalizacja giełdowa spółki według danych giełdy w Shenzen z 12 stycznia 2017 r. to równowartość ponad 10,5 mld zł. Dla porównania – jeszcze w 2014 r. przychody spółki nie przekraczały równowartości 0,5 mld zł.

Akcjonariat spółki jest bardzo rozproszony – obejmuje ponad 60 podmiotów, z których znaczna większość posiada mniej niż 1 proc. akcji (np. fundusze powiązane z HSBC i UBS).

Głównymi udziałowcami są m.in. Jiangxi Jiangte Electric Group (16,4 proc.), Yu Hongquan (4,03 proc.), a także fundusze YC Yuanzhou (3,92 proc.), Hongta (2,96 proc.) i SX Inter (1,88 proc.).

Od 2009 r. prezesem i dyrektorem generalnym firmy jest Jun Zhu. Jest on także członkiem rady dyrektorów spółek zależnych: Jiangxi Jiangte Industrial, Jiangxi Jiangte Lithium Ion Battery Material i Jiangxi Jiangte Electric. Wcześniej pracował w kontrolingu finansowym firmy Koolanoo Group działającej w sektorze IT.

Pierwszy pojazd Jiangxi z nowej fabryki na Mazowszu mógłby wyjechać jeszcze w tym roku, choć na razie projekt jest w bardzo wstępnej fazie. – 100 km jazdy takim samochodem kosztuje jedną szóstą tego, co podróż autem tradycyjnym – wylicza Chounzi Zou, dyrektor ds. inwestycji zagranicznych w Jiangxi Special Electric Motor. Może być to także szansa dla polskich poddostawców – Chińczycy deklarują bowiem zakup w naszym kraju m.in. szyb, opon i tapicerki do nowych samochodów.

Auta to jednak niejedyne plany koncernu w Polsce. Firma ma też dostarczać do nas kogeneratory metanowe, które mają spalać ten gaz z kopalń oraz składowisk śmieci (szykowanych jest 50 takich lokalizacji na terenie całego kraju). Niewykluczone, że spółka będzie sprzedawać w naszym kraju również niskie wiatraki, które mogą stawać np. na dachach bloków.

Nawet jeżeli Jiangxi jest nowym graczem na rynku motoryzacyjnym, to z biznesowego punktu widzenia inwestycja w samochody elektryczne ma sens. W samych Chinach w ubiegłym roku sprzedało się prawie pół miliona tego typu pojazdów. Jest to efekt polityki rządu w Pekinie, który od kilku lat dofinansowuje prace badawcze związane z rozwojem technologii elektromobilności, a także dotuje sprzedaż aut na prąd. Jednym z beneficjentów tej pomocy jest właśnie Jiangxi. W grudniu ubiegłego roku firma otrzymała państwowe wsparcie w wysokości ok. 72 mln dol. (ok. 316 mln zł).

Czy plany Jiangxi mogą się powieść? Teoretycznie tak. Spółka dysponuje bowiem wszystkimi elementami potrzebnymi do budowy auta na prąd – doświadczeniem w budowie silników elektrycznych, własnymi bateriami litowo-jonowymi i know-how w produkcji samochodów (dzięki zakupowi Joylonga). Koncern wszedł w produkcję aut elektrycznych m.in. na bazie współpracy z duńskim klastrem energetycznym Insero, który opatentował kilka lat temu własny samochód elektryczny. Z powodu braku możliwości samodzielnej produkcji aut nawiązał współpracę z Chińczykami z Jiangxi.