Wywiad z Gabrielem ukazał się w tygodniku "Stern" w środę - dzień po ogłoszeniu jego decyzji o rezygnacji z kandydowania na kanclerza w wyborach parlamentarnych 24 września oraz o złożeniu funkcji szefa SPD.

"Kanclerze tacy jak Helmut Schmidt, Helmut Kohl czy Gerhard Schroeder nigdy nie podjęliby decyzji o otwarciu granicy bez konsultacji, przynajmniej z naszymi sąsiadami" - powiedział Gabriel dziennikarzom "Sterna".

Polityk SPD zastrzegł, że docenia zasługi Merkel dla Niemiec i jej odwagę, a przyjęcie uchodźców nazwał "wspaniałym humanitarnym czynem", który jego partia popiera.

"Lecz naiwności, czy też może pychy, jaką wykazała (Merkel) podczas realizacji (tego zadania), nigdy nie uważałem za słuszną" - powiedział Gabriel. Jego zdaniem Merkel "zaprowadziła Niemcy i Europę w ślepą uliczkę". "Najpierw zmusiła wszystkie pozostałe kraje UE do oszczędzania, upokarzając Francuzów i Włochów. A potem pukała do nich, pytając, czy nie wzięliby od niej kilkuset tysięcy uchodźców. W tej sytuacji inne kraje wzruszyły tylko ramionami" - oświadczył polityk SPD.

"Jeżeli będąc kanclerzem Niemiec nie dopuściło się nikogo do decyzji o niekontrolowanym otwarciu granicy, to nie można się potem dziwić, że są kłopoty. Naiwnością jest domaganie się od wszystkich solidarności, gdy wcześniej nie pytało się ich o zdanie" - powiedział Gabriel.

Jak ocenił, po 12 latach rządów Merkel i ministra finansów Wolfganga Schaeublego "Europa jest w ruinie". "Dużo czasu zajmie nam posprzątanie" - zauważył.

Gabriel poinformował we wtorek, że rezygnuje z kierowania SPD i kandydowania na stanowisko kanclerza w wyborach do Bundestagu 24 września. Na swojego następcę zaproponował byłego szefa Parlamentu Europejskiego Martina Schulza. Gabriel chce natomiast zostać ministrem spraw zagranicznych.

SPD i partie chadeckie CDU i CSU tworzą obecnie rząd koalicyjny Angeli Merkel. Gabriel jest wicekanclerzem i ministrem gospodarki.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)