W dokumentach nazywa się to geoblokowaniem. Chodzi o ograniczenie oferty e-sklepu dla klientów z innych krajów lub wręcz odmowę sprzedaży.

"GW" zauważa, że w Unii Europejskiej to problem nagminny - 60 proc. prób zakupów w zagranicznym sklepie internetowym kończy się niepowodzeniem. Powody są różne, choćby brak wysyłki towaru z kraju A do kraju B. Aż 85 proc. skarg spływających do Europejskiej Organizacji Konsumentów (EOK) dotyczy dyskryminacji geograficznej w internecie.

>>> Czytaj też: Unijna wojna o linki w sieci. "Nasza wolność do publikowania wiadomości online jest zagrożona"