Czwartkowe dane o produkcji za listopad (spadek rok do roku o 8,9 proc.) przeszły bez większego echa na rynku, choć uprawdopodobniły jeszcze bardziej decyzję o obniżeniu stóp procentowych w grudniu.

"Dzień upłynął pod znakiem osłabienia złotego, od rana do godzin przedpołudniowych, potem doszło do odreagowania i spadliśmy w okolice 4,10 zł za euro. Mamy słabą płynność" - powiedział Jan Koprowski z BNP Paribas.

"Można oczekiwać, że im większa głębokość cięcia stóp, tym mniejsza skala osłabienia w nadchodzących tygodniach. Nie jest wykluczone, że rynek nie pójdzie wyżej, ale nie spodziewałbym się dużego odreagowania. Spodziewałbym się, że eurozłoty pozostanie w przedziale 4,05-4,20 do końca roku" - dodał Koprowski.

Jeśli chodzi o rynek papierów dłużnych, to dominował na nim wzrost cen.

"Prawdopodobnie aktywność na rynku obligacji, w związku z tym, że zbliżamy się do końca roku, będzie zamierała. Obserwujemy zainteresowanie kupnem ze strony krajowych instytucji finansowych. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że będzie się ono utrzymywało, zwłaszcza po dzisiejszych figurach. Zagraniczne instytucje finansowe nie przejawiają natomiast zbytniej aktywności" - powiedział PAP Krzysztof Izdebski z PKO BP.