"Dzisiaj na świecie znów mówi się o realności zagrożenia jądrowego. Stosunki między wielkimi państwami pogarszają się już od kilku lat" - podkreśla Gorbaczow w artykule opublikowanym w poniedziałek w rządowej "Rossijskiej Gaziecie".

Były przywódca sowiecki zwraca się z apelem do krajów członkowskich RB ONZ, by "uczyniły pierwszy krok" i na szczeblu szefów państw przyjęły na posiedzeniu Rady rezolucję o niedopuszczalności wojny jądrowej. "Byłoby słuszne, gdyby z inicjatywą przyjęcia takiej rezolucji wystąpili Władimir Putin i Donald Trump, prezydenci krajów posiadających ponad 90 proc. światowych arsenałów jądrowych" - ocenia Gorbaczow.

W swoim artykule twórca pieriestrojki stawia diagnozę, iż w powszechnej ocenie "znowu rozpoczął się wyścig zbrojeń". Odnotowując pogorszenie się stosunków między mocarstwami, Gorbaczow apeluje o wznowienie dialogu politycznego, którego celem byłyby "wspólne decyzje i działania". Jako ważne i pilne zadanie określa wspólną walkę z terroryzmem, jednak to nie ona powinna - jego zdaniem - stanowić podstawę "normalnych, a w perspektywie partnerskich stosunków". W centrum uwagi powinna znaleźć się kwestia "niedopuszczenia do wojny, ograniczania wyścigu zbrojeń i redukcji arsenałów" - apeluje Gorbaczow.

Podkreśla przy tym, że "celem powinno być porozumienie się nie tylko w sprawie poziomów i limitów broni jądrowej, ale także w sprawie tarczy antyrakietowej i stabilności strategicznej".

Pisząc o znów rozpoczętym "wyścigu zbrojeń", Gorbaczow zauważa, że w budżetach państw brakuje pieniędzy na spełnienie ważnych potrzeb socjalnych, a znajdują się środki na najnowocześniejszą broń. Wymienia w tym miejscu m.in. tarczę antyrakietową, która - jego zdaniem - "podkopuje stabilność strategiczną". Były przywódca ZSRR zaznacza, że "do Europy przerzucane są oddziały wojskowe, czołgi i transportery opancerzone", a wojska i uzbrojenie NATO oraz Rosji, dawniej oddalone, "teraz rozlokowywane są niemal na odległość uderzenia prosto w cel".

Gorbaczow odnotowuje, że oświadczenia światowych polityków i wojskowych "brzmią coraz bardziej wojowniczo", a w doktrynach wojskowych znajdują się "coraz niebezpieczniejsze sformułowania". Do tego chóru "przyłączają się dziennikarze i osobowości telewizyjne. Tworzy się wrażenie, że świat szykuje się do wojny" - ostrzega były prezydent ZSRR.

Z Moskwy Anna Wróbel