Żółkiewicz z Inwestycji w Wartość FIZ: GPW nie jest jeszcze w okresie hossy



Warszawa, 02.02.2017 (ISBnews) - Polska giełda nie jest jeszcze w okresie hossy, ale mimo "ogólnej taniości" na warszawskiej giełdzie sektor producentów gier komputerowych jest przewartościowany. Banki stały się "długoterminowo gorszym biznesem". Z kolei tanie spółki można znaleźć m.in. w sektorze firm zajmujących się produkcją maszyn i urządzeń oraz specjalistyczną obróbką metali, a także sektorze spożywczym, ocenia Piotr Żółkiewicz, przewodniczący Komitetu Inwestycyjnego w Zolkiewicz & Partners Inwestycji w Wartość FIZ.

"W 2017 r. na polskiej giełdzie echa wydarzeń 2016 r. będą miały bardzo ważny, ale nie ostateczny wpływ na koniunkturę. A najważniejszym procesem zachodzącym w 2016 r. była 'bańka' na rynku długu, w szczególności rządowego (wciąż istniejąca), wykreowana przez banki centralne i proces obniżania stóp procentowych. Należy pamiętać, że rządy pożyczają obecnie pieniądze taniej niż kiedykolwiek. Nie jest to zjawisko, które mogłoby utrzymać się wiele lat. Z kolei na rynkach akcji stopy procentowe działają jak grawitacja - wysokie ściągają wyceny akcji w dół, niskie pozwalają wznieść się wycenom wysoko, co możemy obserwować obecnie w USA. I w ciągu kolejnych dwóch lat tempo zacieśniania polityki monetarnej przez FED oraz EBC będzie kluczowe dla wycen na giełdach" - powiedział ISBnews Żółkiewicz.

Wskazał, że z polskiej giełdy w 2016 r. zniknęło więcej spółek niż na niej zadebiutowało. Inwestorzy strategiczni oraz fundusze typu private equity, korzystając z niskich wycen spółek z sektora spożywczego, wierzytelności czy przemysłowego - wzywały na wszystkie ich akcje i wycofywały je z giełdy.

"Za jeden z najbardziej jaskrawych przykładów można uznać przypadek spółki z branży rybnej Graal, którą właściciel wraz z funduszem Abris odkupili od mniejszościowych akcjonariuszy na giełdzie za około trzykrotność środków pieniężnych, jakie w ciągu roku firma ta mogła generować. Należy też pamiętać, że wiele zarządów spółek giełdowych w 2017 r. zrobi tournée po funduszach PE, twierdząc, że giełda nie jest dla nich i szukając możliwości funkcjonowania poza nią. To klasyczny przykład tego, że polska giełda nie jest jeszcze w okresie hossy" - dodał przewodniczący komitetu inwestycyjnego.

Uważa on jednocześnie, że mimo "ogólnej taniości na giełdzie" można w 2017 r. na GPW dostrzec sektory przewartościowane - takim sektorem jest np. branża gier komputerowych.

"Producenci gier bardzo złej jakości wyceniani są na setki milionów złotych a producenci dobrych gier - na miliardy. A są to często firmy wypuszczające jeden produkt (grę) na kilka lat/kwartałów, co oznacza, iż działają 'do pierwszej wpadki' - później bez dodatkowych pieniędzy od inwestorów mogą zbankrutować. Warto pamiętać, że wiele mniejszych firm z tej branży nadużywa nieścisłości w przepisach księgowych, księgując dużą część swoich kosztów w zapasy, których de facto nie posiadają. W ten sposób znacząco zawyżany jest zysk lub zaniżane straty. Inwestorzy powinni zastanowić się, czy firma produkująca gry naprawdę aż tak bardzo różni się od firmy produkującej filmy kinowe (nawet te dystrybuowane na różnych kontynentach i z doskonałą obsadą) i czy powinna być wyceniana kilkadziesiąt lub nawet kilkaset razy drożej niż firmy z branży filmowej o porównywalnej wielkości" - wskazał Żółkiewicz.

Do sektorów, w których można w 2017 r. znaleźć tanie spółki zalicza wciąż sektor firm zajmujących się produkcją maszyn i urządzeń oraz specjalistyczną obróbką metali, a także sektor spożywczy, szczególnie firmy, które nie są jedynie przetwórcą, a posiadają własną markę i sieć logistyczną.

"Rodzynki można znaleźć też w branży finansowej, ale z pominięciem banków, które w ogóle w Europie stały się długoterminowo gorszym biznesem, gdyż rządy na naszym kontynencie traktują banki komercyjne jak instytucje quasi-rządowe i cyklicznie co kilka miesięcy uspołeczniają kolejne usługi przez nie świadczone - regulują (obniżając) ich marże" - powiedział Żółkiewicz.

Ogólną koniunkturę w gospodarce światowej uważa za dobrą. Nie podziela obaw rynkowych co do kondycji chińskiej gospodarki, szczególnie do poziomu jej zadłużenia.

"Wyceny na giełdzie w Stanach Zjednoczonych są wymagające, jednak wierzę, że prezydent Trump będzie dobry dla gospodarki, a skład jego gabinetu oraz pierwsze podejmowane przez niego działania oceniam bardzo pozytywnie. Może to być jeden z najskuteczniejszych prezydentów w historii. Sytuację ekonomiczną w strefie euro postrzegam jako niezbyt dobrą - jednak ostatnie problemy tego obszaru mają swoje korzenie w swobodnym podejściu do odpowiedzialności w krajach śródziemnomorskich i w odwrocie od kapitalizmu w krajach dojrzałych Środkowej Europy" - podsumował ekspert.

Sebastian Gawłowski

(ISBnews)