Ubiegły rok na światowym rynku pierwszych publicznych ofert (IPO) był bardzo słaby. Według danych Dealogic, wartość wszystkich IPO spadła o 30 proc. do niespełna 136 mld dolarów, zaś ich liczba zmniejszyła się o 12 proc. do 1151. Łączna wartość IPO była najniższa od 2012 r., zaś liczba ofert – od 2013 r. Średnia wartość IPO wynosiła nieco ponad 118 mln dolarów i była najniższa od 2005 r.

Za słabość rynku IPO analitycy winią niepewność na giełdach związaną m.in. referendum w sprawie Brexitu w Wielkiej Brytanii oraz wyborami prezydenckimi w USA, a także sytuacją polityczną na Bliskim Wschodzie i konsekwencjami kryzysu imigracyjnego w Unii Europejskiej.

Tylko Azja nie zawiodła 

Największym rynkiem IPO była Azja, z wyłączeniem Japonii, gdzie w 629 ofertach sprzedano akcje warte łącznie blisko 62,9 mld dolarów. Ten region był jedynym, w którym wzrosła zarówno wartość (o 1 proc.), jak i liczba (o ponad 5 proc.) IPO. W USA w IPO amerykańskie spółki sprzedały akcje za 19,8 mld dolarów (spadek o 40 proc.), a liczba ofert zmniejszyła się o niemal 38 proc. do 98, zaś w Europie łączna wartość akcji sprzedanych w 203 pierwszych ofertach (spadek o 31 proc.) wyniosła 22,4 mld dolarów (spadek o 50 proc.).

Ubiegły rok był bardzo słaby pod względem liczby ofert amerykańskich firm technologicznych. O ile w rekordowym w ostatnich 16 latach roku 2007 doszło w USA do 75 IPO takich spółek, a w najlepszym w tej dekadzie 2014 r. było 56 ofert takich firm, to w ubiegłym roku odbyło sie tylko 21 technologicznych IPO.

W Europie na szczególną uwagę zasługuje rynek skandynawski, gdzie wartość czterech największych IPO sięgnęła łącznie 6,7 mld dolarów, a dwie z nich – warte 3 mld dolarów IPO Dong Energy, kontrolowanego przez państwo właściciela morskich farm wiatrowych i warte blisko 2,4 mld dolarów IPO Nets, kontrolowanej przez fundusze private equity firmy zajmującej się płatnościami elektronicznymi – zamykały światową pierwszą piątkę największych pierwszych publicznych ofert.

Warszawska giełda nie odstawała od średniej europejskiej. Wartość przeprowadzonych IPO spadłą w ub.r. o blisko 54 proc. do 994 mln zł, zaś liczba pierwszych publicznych ofert zmniejszyła się o 20 proc. do 12.

Rynek odżywa 

Analitycy oczekują, że ten rok na rynku IPO – zarówno na świecie, jak i w Polsce – ma być dużo lepszy. Oczekiwana wartość już zapowiedzianych w Polsce publicznych ofert – za sprawą sieci supermarketów Dino Polska, której IPO zapewne przekroczy 1 mld zł – jest już większa niż łączna wartość IPO w 2016 r.

– Mieliśmy bardzo silny IV kwartał 2016 r. Wartość IPO wzrosła o 25 proc. w porównaniu z III kwartałem – zauważa Martin Steinbach z firmy doradczej EY.

I dodaje, że wysoki poziom indeksów giełdowych oraz znaczący spadek zmienności na rynkach akcji to dobre sygnały dla rynku IPO. W ocenie EY 2017 r. pod względem liczby i wartości ofert będzie lepszy od 2016 r., ale trudno jest się spodziewać, by był rekordowy.

Martin Steinbach optymizm chłodzi uwagą, że gospodarka jest w okresie przejściowym po takich wydarzeniach politycznych jak Brexit i wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA, co sprawia, że 2017 r. będzie okresem „przewlekłej niepewności”.

W opinii EY to będzie rok IPO spółek technologicznych, przemysłowych oraz związanych z rynkiem ochrony zdrowia. Spodziewa się, że pojawią się oferty tzw. jednorożców (unicorn – ang.), czyli spółek, które w wycenach wynikających z rund finansowania an rynku prywatnym osiągnęły kapitalizacje od miliarda dolarów w górę.

W ocenie EY, trudno dziś przewidzieć, jak będzie w tym roku wyglądał bardzo silny w 2016 r. rynek publicznych ofert w Chinach. Wiele zależeć będzie np. od tego ile oczekujących od wielu miesięcy na przeprowadzenie publicznej oferty akcji spółek dostanie zgodę chińskiego nadzoru na IPO.

Snap będzie testował 

Wielu ekspertów jest zdania, że testem dla w sumie dość optymistycznych prognoz, w tym tych dotyczących wzrostu liczby IPO amerykańskich spółek technologicznych, będzie spodziewana w I kwartale 2017 r. publiczna oferta akcji Snap.

Właściciel serwisu Snapchat w ostatniej prywatnej rundzie finansowania w maju 2016 r. wyceniony został na 18 mld dolarów. Oczekuje się, że w IPO wycena wzrośnie do 20-25 mld dolarów i będzie to największe IPO technologicznej amerykańskiej spółki od 2012 r., czyli od czasu, gdy na giełdzie zadebiutował Facebook. Snap to jeden z najwyżej amerykańskich wycenianych jednorożców. Droższe są tylko Uber (68 mld dolarów) Airbnb (29 mld dolarów) oraz Palantir Technologies (20 mld dolarów).

W kolejce do wejścia w tym roku na giełdę stoją jeszcze takie jednorożce, jak Spotify (wyceniany w prywatnych ofertach na 8,5 mld dolarów serwis muzyczny, najdroższy europejski jednorożec), Dropbox (wyceniana w prywatnych ofertach na 10 mld dolarów firma oferujące usługi przechowywania danych w chmurze obliczeniowej), czy Qualtrics (wyceniana na 1 mld dolarów firma zajmująca się big data).

Ponowne otwarcie rynku IPO dla startupów, w tym jednorożców, jest niezmiernie ważne dla funduszy Venture Capital i Private Equity, które zainwestowały w te spółki we wcześniejszych fazach rozwoju. Według danych firmy badawczej PitchBook, w 2016 r. w USA łączna wartość IPO i transakcji przejęć startupów, których współwłaścicielami były fundusze sięgnęła niespełna 47 mld dolarów. Rok wcześniej było to nieco ponad 50 mld dolarów, zaś średnia z lat 2011-2016 wynosi 49 mld dolarów.

Biorąc pod uwagę tę ostatnią średnią oraz to, że tylko w przypadku 97 amerykańskich jednorożców wartość prywatnych wycen sięga łącznie – według danych firmy badawczej CB Insight – 359 mld dolarów, uwolnienie z nich pieniędzy zajęłoby ponad siedem lat. A są przecież setki, jeśli nie tysiące mniejszych startupów. Stąd oczekiwania niektórych ekspertów, że w tym i przyszły roku czeka nas wysyp technologicznych debiutów giełdowych.

Według CB Insight, potencjalnie do IPO przygotowywanych jest 369 firm technologicznych w USA, w które na rynku prywatnym zainwestowano 86 mld dolarów. Jedne mogły by wejść na rynek nawet dziś inne, za jakiś czas. Nie wszystkie oczywiście trafią na giełdowy parkiet, bo może się zdarzyć, że któreś z nich zostaną przejęte przez inwestorów branżowych.

Dobrym przykładem spółki, która szykowała IPO, a skończyło się na jej przejęciu jest AppDynamics. Firma wyspecjalizowana w dostarczaniu rozwiązań do monitorowania zachowania aplikacji biznesowych w grudniu ogłosiła, że planuje publiczną ofertę. Miała ją przeprowadzić w ostatnim tygodniu stycznia, a na podstawie widełek cenowych oferowanych akcji można było szacować, że założony w 2008 r. jednorożec wycenia się na ok. 1,5 mld dolarów, czyli o niemal 20 proc. niżej niż wynosiła wycena w ostatniej prywatnej rundzie finansowania, którą przeprowadzono w 2015 r. Tuż przed IPO Cisco, czołowy producent sprzętu i rozwiązań wykorzystywanych do budowy sieci ogłosił, że kupuje AppDynamics za 3,7 mld dolarów w gotówce i akcjach.

Wielu ekspertów było przekonanych, że IPO AppDynamics będzie wstępnym sprawdzianem apetytu inwestorów na akcje dużych startupów technologicznych. Teraz ta rola przypadnie Snap.

Autor: Tomasz Świderek