Zdaniem Orbana Unia Europejska będzie się sprzeciwiać obniżeniu przez Węgry opłat za media, gdyż chce „centralnego regulowania zamiast niezależnej polityki cen energii w poszczególnych państwach”, i wprowadzeniu systemu zatrzymywania nielegalnych imigrantów do czasu rozstrzygnięcia ich wniosków o azyl.

Jak wskazał, Węgry będą też musiały walczyć ze wzmożoną aktywnością organizacji międzynarodowych i próbami wpływania na sytuację w kraju z zagranicy. „W coraz większej liczbie państw, także u nas, w dodatku przed wyborami (parlamentarnymi) w 2018 r., problemem jest to, że potajemnie próbuje się wpłynąć za pomocą zagranicznych pieniędzy na politykę węgierską” – powiedział. Wspomniał w tym kontekście o „rozciągającym się ponad granicami imperium George’a Sorosa”.

Ostatnie dwie strefy, w których Orban spodziewa się „ataków”, to utrzymanie polityki podatkowej i polityki tworzenia miejsc pracy wśród kompetencji państw narodowych.

Oceniając 2016 rok, Orban oświadczył, że historia wzięła w nim ostry zakręt i „wystąpiła z wytyczonych kolein”, gdyż zbuntowali się ci, „których głosów wcześniej nie słuchano”. Jako przykłady świadczące o tym, że ludzie mają dość narzucania im utopijnych idei, wymienił m.in. Brexit, wybory w USA oraz węgierskie referendum w sprawie kwot relokacji imigrantów, w którym 98,36 proc. Węgrów, którzy oddali ważny głos, odpowiedziało przecząco na pytanie: "Czy chce Pan/Pani, by Unia Europejska mogła zarządzić, również bez zgody parlamentu, obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy?".

Zdaniem Orbana ubiegłoroczny bunt zasadzał się na tym, że narody wystąpiły przeciw globalistom, a w UE przybrał on postać konfliktu między suwerennymi państwami i „unionistami” czy też między wyborcami i „brukselskimi biurokratami”. Według niego bunt wybuchł, bo na Zachodzie nastąpiła „epoka otwartych społeczeństw” i zjawiła się „policja myśli politycznej”, czyli polityczna poprawność.

Orban, który miał na mównicy wyeksponowane hasło „Węgry się wzmacniają”, wyraził też przekonanie, że Węgrom wreszcie udało się przezwyciężyć swą „kulturę użalania się nad sobą” i przyjąć „kulturę działania”.

W pobliżu miejsca, gdzie przemawiał Orban, zgromadziło się około 100 osób na wezwanie opozycyjnej partii Egyuett (Razem). Przybyłych na wystąpienie Orbana witano gwizdami. Według wiceprzewodniczącej partii Nory Hajdu wrogiem Węgier nie jest Europa, tylko Orban.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska