Lubelski Węgiel Bogdanka zamierza podwoić zasoby kopalni do 446 mln ton, co pozwoli na działanie zakładu przez ok. 50 lat. Spółka szykuje wraz ze swoim głównym właścicielem – firmą energetyczną Enea – studium wykonalności dla nowego bloku wykorzystującego do produkcji energii elektrycznej gaz z węgla (technologia IGCC), chce też zwiększyć wydobycie i nakłady inwestycyjne. Bogdanka ma być spółką dywidendową – do akcjonariuszy ma trafiać do 50 proc. rocznego zysku netto. To najważniejsze założenia nowej strategii do 2030 r.

– To uszczegółowienie strategii Enei w obszarze wydobycia, a jednocześnie część programu dla całego górnictwa, który jest obecnie tworzony. Potrzebujemy rentownego sektora węglowego, by wesprzeć niezależność energetyczną Polski – mówił Krzysztof Szlaga, prezes Bogdanki. Mirosław Kowalik, prezes Enei, przyznał, że jeśli nadal chcemy opierać gospodarkę na węglu, musimy wchodzić w nowe technologie, jak choćby IGCC. Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zaznaczył, że Bogdanka będzie jednym z trzech głównych graczy na węglowym rynku obok Jastrzębskiej Spółki Węglowej i dużej PGG, czyli Polskiej Grupy Górniczej, która do końca kwartału ma przejąć Katowicki Holding Węglowy.

Więcej miałów

Prezes Bogdanki przyznał, że kopalnia widzi dla siebie największe szanse w zwiększaniu dostaw miałów energetycznych. Po pierwsze dlatego, że jej złoża nie pozwalają na produkcję węgli grubych (spalanych m.in. przez odbiorców indywidualnych), a po drugie dlatego, że Enea jest w trakcie procesu przejęcia elektrowni w Połańcu od francuskiego koncernu Engie. Zarówno należąca do Enei elektrownia w Kozienicach, jak i siłownia w Połańcu są w promieniu do 150 km od Bogdanki. – W efekcie w grupie Enei może więc być dwóch naszych największych klientów – tłumaczył Szlaga, który szacuje, że do 2025 r. zapotrzebowanie w grupy Enea na węgiel wzrośnie do 10,9 mln ton rocznie w porównaniu z 5,5 mln ton w 2015 r. – zarówno z powodu przejęcia Połańca, jak i otwarcia nowego bloku o mocy 1075 MW, który jest budowany w Kozienicach.

>>> Jak będzie wyglądała przyszłość węgla? Wszyscy patrzą na Chiny

Dlatego Bogdanka zapowiedziała wzrost produkcji węgla o ok. 0,7 mln ton rocznie.

– Uwzględniając inwestycje w nowe moce wytwórcze o większej sprawności, przy równoczesnej modernizacji starych bloków węglowych, nie prognozujemy znaczącej zmiany udziału węgla kamiennego w produkcji energii elektrycznej. Szacujemy, że będzie to w najbliższych latach nadal ok. 46 proc. – powiedział Krzysztof Szlaga.

Spór z Australijczykami

Bogdanka planuje uruchomienie nowego złoża Ostrów, gdzie zalega ok. 186 mln ton węgla. Wstępnie szacowane nakłady na tę inwestycje wynoszą 1,2–1,3 mld zł. Szlaga zapowiedział jednak, że kopalnia nadal będzie się starać o pola K-6 i K-7, o które spiera się w sądzie z australijską firmą Prairie Mining, która na razie ma pierwszeństwo w staraniu się o koncesję na tym obszarze. Prairie chce w sąsiedztwie Bogdanki zbudować od podstaw kopalnię węgla kamiennego Jan Karski. Na ten projekt Australijczycy podpisali umowę o współpracy z China Coal. Na razie jednak nie mają koncesji wydobywczej – stosowny wniosek w resorcie środowiska Prairie chce złożyć w pierwszej połowie tego roku. ⒸⓅ

>>> Polecamy: Ile niedźwiedzi polarnych zabija jedno zapytanie Google'a