Oficjalne dane GUS-u w pełni nie odzwierciedlają skali migracji wewnętrznych oraz emigracji z Polski. Tym niemniej, warto przyjrzeć się informacjom, które wskazują regiony kraju najbardziej zagrożone ludnościową katastrofą. Po drugiej stronie demograficznego bilansu, możemy znaleźć obszary przyciągające coraz więcej mieszkańców. Wbrew pozorom, to nie wiodące miasta (takie jak Warszawa), cechują się największą liczbą nowych zameldowań w przeliczeniu na 1000 lub 10 000 osób.

Demograficzny kryzys jest widoczny m.in. w rejonie Żor i Jastrzębia - Zdroju …

Informacje podawane przez Główny Urząd Statystyczny muszą opierać się na danych meldunkowych. To skutkuje niedoszacowaniem liczby migrującej ludności, bo w praktyce obowiązek meldunkowy często nie jest respektowany. Najbardziej wiarygodne wydają się informacje dotyczące zameldowania na pobyt stały. Taka procedura administracyjna, zwykle wiąże się ze znalezieniem stałego miejsca zamieszkania i zakupem lokum – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Poniższa tabela prezentuje informacje dotyczące migracji na pobyt stały oraz emigracji z kraju. Podawany współczynnik salda migracji informuje, jaki był przyrost/ubytek liczby osób w wieku produkcyjnym w przeliczeniu na 10 000 takich osób. Zgodnie z założeniami GUS-u, wiek produkcyjny wynosi 18 lat - 64 lata dla mężczyzn i 18 lat - 59 lat w przypadku kobiet.

Ze względu na brak kompletnych informacji dotyczących 2015 roku, obliczono średnią wartość współczynnika salda migracji na pobyt stały z lat 2005 - 2014 (dla osób w wieku produkcyjnym). Po sprawdzeniu danych dla wszystkich polskich powiatów i miast na prawach powiatu okazało się, że sytuacja jest bardzo zróżnicowana. W analizowanym okresie, pozytywne migracyjne rekordy bił między innymi powiat wrocławski, powiat poznański, powiat piaseczyński, powiat legionowski, powiat grodziski oraz powiat gdański. Wszystkie te powiaty są położone blisko wiodących metropolii (Warszawy, Wrocławia, Gdańska i Poznania). W analizowanej grupie, znajdziemy również powiaty sąsiadujące ze Szczecinem, Bydgoszczą i Toruniem.

Na przeciwnym biegunie lokują się powiaty z największym odpływem ludności w wieku produkcyjnym. W tej grupie znajdziemy trzy rejony cechujące się ekstremalnie wysoką średnią stopą bezrobocia rejestrowanego w latach 2005 - 2014 (powyżej 28%, średnia dla Polski z 2005 r. - 2014 r. to 12,8%). Mowa o powiecie braniewskim, bartoszyckim i kętrzyńskim. Co ciekawe, najbardziej ujemne wskaźniki salda migracji w Polsce, odnotowano na terenie dwóch poindustrialnych miast (Żor i Jastrzębia Zdroju), które cechują się stopą bezrobocia niższą od ogólnokrajowej średniej. To dowodzi, że sama stopa bezrobocia nie zawsze jest dobrym miernikiem atrakcyjności lokalnego rynku pracy.

Wysokie lub niskie bezrobocie nie musi tłumaczyć dużego natężenia migracji

W ramach uzupełnienia do zaprezentowanych powyżej informacji, warto sprawdzić ewentualny związek pomiędzy wysokością stopy bezrobocia rejestrowanego (średnia z lat 2005 - 2014) oraz współczynnikiem salda migracji dla osób w wieku produkcyjnym (średnia z lat 2005 - 2014). Po naniesieniu danych ze wszystkich krajowych powiatów na układ współrzędnych okazuje się, że korelacja między analizowanymi wartościami (stopa bezrobocia i wskaźnik migracji) praktycznie nie istnieje. Pewien związek można dostrzec tylko w przypadku powiatów cechujących się największym napływem ludności.

Dość zaskakujący wynik powyższej analizy, można wytłumaczyć na kilka sposobów. Po pierwsze, „gusowskie” dane na temat migracji mogą być mocno niedoszacowane w przypadku powiatów, z których wiele osób wyjeżdża do pracy za granicą. Pewne wątpliwości dotyczą też dokładności informacji o bezrobociu. Dodatkowo trzeba zdawać sobie sprawę, że wysoki poziom bezrobocia nie zawsze jest czynnikiem, który skutkuje odpływem ludności. Przykładem może być powiat legionowski z ponadprzeciętnym bezrobociem, który dzięki sąsiedztwu Warszawy notuje jeden z najwyższych wskaźników salda migracji w Polsce.

>>> Polecamy: Miliardy w nieruchomościach. Coś drgnęło w funduszach