- Doszło do ataku na myślistwo i to przełożyło się na ceny – powiedział Peet van der Merwe, profesor South Africa’s North West University. – Poza tym susza zaszkodziła farmerom, którzy zostali zmuszenie do sprzedaży inwentarza – dodaje.

Załamanie na rynku oznacza koniec czteroletniego okresu gwałtownego wzrostu cen w RPA. Doprowadził on do tego, że niektóre gatunki dzikich zwierząt były hodowane specjalnie dla większego poroża albo kolorowej sierści. Praktyka ta była krytykowana przez ekologów a nawet niektórych myśliwych, którzy uznawali ją za nienaturalną ingerencję w pulę genową zwierząt.

Trwający w latach 2011-2014 boom cenowy był napędzany przez myślistwo oraz prywatnych bogatych inwestorów, takich jak miliarder Johann Rupert oraz wiceprezydent RPA Cyril Ramaphosa.

Wszystko zmieniło się w 2015 roku. Kraj doświadczył najsurowszej suszy od 1904 roku, co znacznie podniosło ceny pasz. Pogorszył się także klimat wokół hodowli dzikich zwierząt za sprawą bezprawnego zabicia przez Amerykanina Waltera Palmera w Zimbabwe objętego badawczym projektem Oxford University 13-letniego lwa. Po tym zdarzeniu USA, Francja, Holandia i Australia zaostrzyły restrykcje dotyczące importu zwierzęcej padliny. Linie lotnicze United Airlines i Delta Air Lines Inc. zakazały z kolei podróżnym transportu trofeów myśliwskich.

Powodem spadku cen była także ekspansja farm specjalizujących się w hodowli dzikich gatunków zwierząt. Widząc wysokie ceny wielu hodowców zdecydowało się w latach 2012-14 na przekształcenie hodowli z bydła na rzecz więcej wartych zwierząt.

>>> Polecamy: Koniec masowej wycinki drzew? PiS przygotuje poprawkę do przepisów