Inwestorzy ignorują dywidendy, które szacuje się w okresie zbliżających się 12 miesięcy na 5,3 proc. To reakcja na sygnały świadczące o tym, że USA nie zniosą antyrosyjskich sankcji tak szybko, jak do niedawna się spodziewano. Stopa dywidendy na rosyjskiej giełdzie jest na najwyższym poziomie spośród wszystkich giełd o łącznej kapitalizacji powyżej 100 mld dol. Jest nawet wyższa od oprocentowania obligacji państwowych. Jednak Moskwa nadal nie może przyciągnąć kapitału.

Jednak wraz ze wzrostem różnicy w rentowności udziałów na giełdach rynków wschodzących i rosyjskiej, inwestorzy mogą przenieść swoją uwagę z krajów takich jak RPA czy Meksyk nad Wołgę. Tym bardziej, że wyceny na ich parkietach stają się zbyt wysokie, a ograniczona płynność wzbudza niepokoje inwestorów.

- Inwestorzy powinni wrócić na rosyjski parkiet wraz z końcem „rajdu Trumpa” – powiedziała Ekaterina Iliouchenko, zarządzająca funduszami Union Asset Management Holding z Frankfurtu. – Przyczynią się do tego wysokie ceny ropy i dobre wyniki korporacji – dodała.

Indeks rosyjskiej giełdy Micex stracił w tym kwartale już 8,6 proc. wartości. W tym samym czasie indeks parkietów gospodarek wschodzących MSCI Emerging Markets zyskał o 13 proc.

Doprowadziło to do znacznego wzrostu dywidend na moskiewskim parkiecie. Firmy notowane w Micexie oferują najwyższe dywidendy wobec ich odpowiedników notowanych na giełdach państw gospodarek wschodzących od 2008 roku. Zarobki inwestorów mierzone indeksem RTS wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy trzykrotnie silniej, niż analogiczny dla konkurencyjnych giełd wskaźnik MSCI.

Inwestorzy obawiają się moskiewskiej giełdy z dwóch powodów. Politycznego ryzyka i relacji z Kremla Zachodem oraz niepewności na rynku ropy. Wysokie dywidendy nie są wystarczającą zachętą do dużego zaangażowania na tamtejszym parkiecie tym bardziej, że perspektywy dla rynku ropy nie są optymistyczne, a relacje Kremla z Białym Domem tak dobre, jak oczekiwali tego giełdowi gracze po wyborze Trumpa na prezydenta.

>>> Czytaj też: Hossa na akcjach producentów gier komputerowych zamienia się w spekulacyjną manię