Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchuje we wtorek b. wiceprezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Jarosława Króla.

Był on wiceprezesem UOKiK, gdy urząd uznał w wyniku zakończonego postępowania (24 sierpnia 2012 roku), że reklamy publikowane przez Amber Gold nie wprowadzały klientów w błąd. UOKiK zakwestionował wtedy jedynie trzy klauzule stosowane w umowach przez Amber Gold, które dotyczyły niejasnych kryteriów ustalania cen kruszców.

Andżelika Możdżanowska (PSL) pytała świadka, co, jego zdaniem, UOKiK mógł więcej zrobić, by ochronić konsumentów, którzy powierzyli Amber Gold swoje pieniądze. Świadek przyznał, że mogłaby wchodzić w rachubę jeszcze kontrola w firmie.

Posłanka PSL dopytywała, dlaczego UOKiK w takim razie jej nie wykonał, np. w 2010 roku, bo wtedy "byłoby po sprawie". Świadek odpowiedział, że nie wiadomo, czy byłoby po sprawie, a analizy na poziomie departamentu nie wskazywały wtedy na potrzebę użycia tego typu środków.

"Państwa głównym celem jest ochrona konsumentów. Zakładaliście, że Amber Gold to legalna firma?" - pytała posłanka PSL. Król odpowiadał, że była uznawana za "jak najbardziej legalną".

Na to włączyła się szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS), zwracając uwagę, że UOKiK nie zrobił nic, by "zagwarantować Kowalskiemu ochronę dorobku jego życia", tymczasem świadek, jak wynika z jego zeznań, uważał, że jest to firma legalna, chroniąca interesy konsumentów.

Były wiceprezes UOKiK odpowiadał, że problem polegał na tym, że Amber Gold, przynajmniej do pewnego momentu, wypłacał ludziom pieniądze i trudno było wykryć oszukańczy proceder. UOKiK nie miał natomiast instrumentów, by weryfikować model biznesowy tej spółki.

Na to szefowa komisji zapytała, jak UOKiK zweryfikował, że umowy Amber Gold z klientami są wykonywane.

"Gdyby nie były wykonywane, na pewno mielibyśmy sygnały z rynku" - odpowiedział świadek, dodając, że "taka była wiedza powszechna" do czasu ogłoszenia upadłości przez Amber Gold.

"Załamuje pan nas" - skomentowała Wassermann, zwracając uwagę, że na wiedzy powszechnej może opierać się "przysłowiowy Kowalski", który wierzy, że są takie urzędy jak UOKiK, stojące na straży jego interesów.

Wassermann pytała też Króla, czy przypomina sobie kontakty z KNF w sprawie Amber Gold. Ten zaprzeczył, dodając, że takie kontakty mogły być na poziomie departamentu.

Marek Suski (PiS) dopytywał o to, na jakiej podstawie w Urzędzie zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające, skoro nie było skarg klientów, a UOKiK nie znał notatki KNF w sprawie Amber Gold.

Król powiedział, że w pewnym momencie nasiliła się kampania reklamowa Amber Gold i pracownicy departamentu polityki konsumenckiej UOKiK dostrzegli niewłaściwe elementy w tych reklamach.

Suski zwracał uwagę, że Amber Gold ogłosiła upadłość 13 sierpnia 2012 roku, a świadek podpisał się pod zakończeniem postępowania UOKiK 24 sierpnia tego samego roku i stwierdził w nim, że umowy Amber Gold były wykonywane. "Czy pan był pijany, bo na trzeźwo nie da się takich pism podpisywać?" - pytał Suski. "W tej sprawie zawaliliście" - dodawał.

"Nie zgadzam się z takimi ocennymi sformułowaniami" - skomentował świadek.

Krzysztof Brejza (PO) pytał natomiast o to, czy UOKiK wiedział, że sprawa Amber Gold jest w prokuraturze. Tego Król też nie mógł sobie przypomnieć. Dodał, że o działaniach prokuratorskich na pewno Urząd dowiedział się w sierpniu 2012 roku, natomiast wcześniej nie miał wiedzy na temat tego, że Amber Gold łamie prawo i działa nielegalnie. (PAP)