W marcu ceny towarów i usług konsumpcyjnych były o 2 proc. wyższe niż rok wcześniej – wynika z opublikowanych w piątek wstępnych szacunków GUS. Oznacza to, że w porównaniu z lutym roczna inflacja obniżyła się o 0,2 pkt proc. Zdaniem ekonomistów ankietowanych przez DGP okres inflacyjnego przyspieszenia mamy za sobą. Było spowodowane czynnikami, które dały o sobie znać na całym świecie: wyższymi cenami surowców, a także żywności. W ostatnim czasie nastąpiła jednak stabilizacja. Dotyczy to przede wszystkim notowań ropy naftowej.

Obecne prognozy ekonomistów, którzy wzięli udział w naszej ankiecie, wskazują, że średnioroczna inflacja wyniesie w 2017 r. 2,1 proc. Trzy miesiące temu analitycy oceniali, że będzie to 1,6 proc.

– Procesy inflacyjne wciąż stanowią sporą zagadkę. Chodzi nie tylko o wzrost cen żywności i transportu, ale również przełożenie się wyższych kosztów produkcji na ceny konsumpcyjne. Wydaje się, że przy wysokiej konsumpcji producenci mają większe możliwości dokonywania zmian w swoich cennikach. Dlatego druga połowa tego roku pozostaje nadal pod sporym znakiem zapytania o to, jak będzie wyglądała dynamika wskaźnika inflacji – zaznacza Jarosław Janecki, ekonomista Societe Generale.

Wyższa inflacja nie skłoni jednak Rady Polityki Pieniężnej do podwyżki stóp procentowych. Z zaostrzeniem polityki monetarnej liczy się obecnie zaledwie trzech z 17 uczestników naszej ankiety. Trzy miesiące temu o możliwości podniesienia stawek oprocentowania mówiło trzech z 18 ankietowanych. Przewidywania utrzymania polityki banku centralnego nie dziwią. Po pierwsze, inflacja – chociaż wyższa niż przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach – nie dojdzie do poziomu 2,5 proc., czyli celu RPP, a najpóźniej pod koniec roku spadnie poniżej 2 proc. Po drugie, o kontynuowaniu polityki niskich stóp mówią przedstawiciele banku centralnego, z prezesem Adamem Glapińskim na czele.

Wyższe niż oczekiwano pod koniec minionego roku mogą być natomiast stopy długoterminowe. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych w grudniu br. jest obecnie prognozowana na nieco powyżej 3,8 proc. Przed trzema miesiącami ekonomiści spodziewali się, że będzie to raczej 3,6 proc. Oczekiwania poszły nieco w górę, chociaż rentowność jest dziś niższa niż trzy miesiące temu.

Ostatnie umocnienie złotego zmieniło oczekiwania analityków co do kursu naszej waluty. Teraz prognozują, że będzie ona mocniejsza, niż zakładali przed kwartałem. Z najnowszych prognoz wynika, że za euro do końca roku będziemy płacić średnio 4,27 zł (w grudniu przewidywano, że między II i IV kw. kurs będzie wynosił 4,35 zł). W jeszcze większym stopniu zmieniły się oceny przyszłych notowań dolara, który dziś kosztuje ok. 4 zł. Obecne oczekiwania są takie, że średni kurs w najbliższych trzech kwartałach będzie wynosił 3,98 zł (pod koniec roku może być nawet tylko 3,93 zł). Przed trzema miesiącami szacowano, że będzie to 4,16 zł.

>>> Polecamy: Polska gospodarka przyśpiesza. Znakomite prognozy ekspertów