W 12 krajowych bankach, których akcje są notowane na GPW, koszt utrzymania zarządów i rad nadzorczych wyniósł w 2016 r. 206,2 mln zł. To o 2 proc. mniej niż rok wcześniej. Mimo to w pięciu instytucjach nastąpił wzrost. Największy w bankach kontrolowanych przez Skarb Państwa: w Alior Banku, gdzie ogólna kwota urosła niemal o połowę, i w PKO BP – wzrost o jedną czwartą.

Komu urosło, komu spadło

W przypadku Aliora to efekt przejęć. Pod koniec 2015 r. bank kupił niewielki Meritum Bank, po czym powiększył zarząd o jedną osobę – do siedmiu. Nowy członek zarządu pobierał wypłatę tylko za kilka tygodni pracy w 2015 r. W minionym roku wszyscy członkowie kierownictwa zarobili już po co najmniej 1,7 mln zł brutto.

Większe wynagrodzenia w PKO BP to pochodna zmian kadrowych. Zarząd opuściło trzech wiceprezesów, którzy otrzymali wynagrodzenie z tytułu zakazu konkurencji czy ekwiwalent za urlop. Ten ostatni w jednym przypadku przekroczył nawet 800 tys. zł. W zamian w kierownictwie banku pojawiło się czterech nowych menedżerów (jeden niedługo przed końcem 2016 r.). Przykładowo wynagrodzenie Maksa Kraczkowskiego, wcześniej posła PiS, a obecnie wiceprezesa nadzorującego działalność zagraniczną PKO oraz współpracę z samorządami i instytucjami rządowymi, wyniosło prawie 700 tys. zł.

Na drugim biegunie znalazły się Getin Noble Bank i kolejna państwowa instytucja – Bank Ochrony Środowiska. Oba są w trakcie realizacji programów naprawczych. W obu koszt utrzymania zarządu i rady nadzorczej spadł mniej więcej o jedną czwartą.

W GNB spadek to efekt zmniejszenia zarządu, ale też faktu, że jeden z jego członków otrzymał specjalny bonus powitalny, który podwyższył wydatki w 2015 r. Chodzi o Artura Klimczaka, który pod koniec minionego roku awansował na szefa banku.

W przypadku BOŚ wynagrodzenia spadły mimo trwającej tam karuzeli kadrowej. W ciągu ostatnich dwóch lat bank miał czterech prezesów. Trzech z nich otrzymało wynagrodzenie w ubiegłym roku. Najwięcej, ponad 750 tys. zł, Dariusz Daniluk, który stanowisko prezesa stracił w lutym 2016 r. Jego dwaj następcy zarobili wyraźnie mniej. Kierujący bankiem od roku Stanisław Kluza, były minister finansów i przewodniczący KNF, zadowolił się wynagrodzeniem nieprzekraczającym pół miliona złotych. W opublikowanym w piątek raporcie rocznym BOŚ jako jeden z powodów obniżki kosztów świadczeń pracowniczych wymienia „obniżenie wynagrodzeń członków zarządu i części kadry kierowniczej”. Drugi to cięcie zatrudnienia.

Liderzy z bonusami za wiele lat

W ostatnich latach najlepiej opłacanym menedżerem w zarządach polskich banków jest Luigi Lovaglio, szef Pekao. W minionym roku jego wynagrodzenie brutto przekroczyło 9,6 mln zł. Mniej niż połowa tej kwoty (4,4 mln zł) to wynagrodzenie zasadnicze. Kolejne 4 mln zł to premie obejmujące lata 2012 i 2014–2015 (brak wynagrodzenia zmiennego za 2013 r.). Włochowi przysługiwało również niemal 1,3 mln zł dodatku z tytułu wykonywania pracy poza krajem pochodzenia.

W ciągu kilku tygodni Pekao, kontrolowane dotychczas przez grupę UniCredit, wpadnie pod skrzydła nowych inwestorów – Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń i Polskiego Funduszu Rozwoju. To może sprawić, że zarobki w zarządzie zostaną ograniczone zgodnie z uchwaloną w ubiegłym roku nową ustawą kominową. – Płacąc mniej prezesowi, nie zapłaci się więcej pracownikom. Istotne, by znać wartość menedżera, który wraz ze swoim zespołem potrafi wygenerować takie kwoty, jak 14 mld zł dywidend – mówił Lovaglio przy okazji prezentacji ubiegłorocznych wyników finansowych Pekao. Taką kwotę dywidend Pekao wypłacił od 2009 r. Chociaż i PZU, i PFR deklarowały, że są zadowolone z managementu Pekao, to w środowisku bankowym mówi się, że obecny prezes banku liczy się z utratą stanowiska. Z dwóch niezależnych źródeł usłyszeliśmy jednak, że myśli o tym, by pozostać w Polsce. Miał rozmawiać na temat pracy w Banku BGŻ BNP Paribas.

Kilkunastoprocentowy spadek wynagrodzenia w stosunku do 2015 r. dotknął Sławomira Sikorę, prezesa Banku Handlowego. Zarobił 2 mln zł wynagrodzenia zasadniczego i nagród. Kwota była minimalnie wyższa niż rok wcześniej. Trzy miliony otrzymał w postaci tzw. nagród kapitałowych, czyli opcji menedżerskich, akcji fantomowych (bonusów, których wartość jest uzależniona od ceny akcji) oraz walorów inwestora strategicznego polskiego banku – amerykańskiej Citigroup.

Drodzy czy tani

W 12 giełdowych bankach znalazło się co najmniej 80 osób, których ubiegłoroczne wynagrodzenie przekroczyło 1 mln zł. To o pięć mniej niż w roku poprzednim. Jak płace prezesów mają się do wynagrodzeń ich pracowników?

W relacji do ogólnej kwoty kosztów osobowych najdroższe są Bank Handlowy i Idea Bank. W obu wynagrodzenia zarządów i rad nadzorczych przekraczają 4 proc. ogólnej kwoty wydatków pracowniczych. Najkorzystniej ta proporcja wygląda w największych instytucjach – tych, które mają wiele oddziałów i dużą liczbę zatrudnionych. Choć przeciętne pensje są tam mniejsze niż w dużej części konkurencji, to skala działania sprawia, że płaca prezesów jest mniej widoczna w ogólnej kwocie kosztów. W PKO BP, pomimo ubiegłorocznego wzrostu, nie przekracza ona 1 proc. ogólnej kwoty wydatków na utrzymanie personelu. Udział ten spadnie od tego roku, bo zarząd obejmie nowa ustawa kominowa. Ogranicza ona wynagrodzenia w największych spółkach, w których Skarb Państwa ma udziały, do najwyżej 15 średnich krajowych plus drugie tyle premii. 

>>> Czytaj też: Nie będzie zakazu wynagradzania przez banki pośredników kredytowych