Zmiany we flocie szerokokadłubowej LOT zaczną się latem tego roku. Na lipiec i sierpień zaplanowany jest bowiem odbiór dwóch ostatnich z ośmiu Boeingów B787, czyli Dreamlinerów zamówionych przez LOT jeszcze w 2005 r. Jak potwierdziliśmy w LOT, wszystko wskazuje na to, że samoloty zostaną zakupione w formie leasingu finansowego (czyli po zakończeniu okresu leasingu przewoźnik będzie mógł je przejąć na własność). Według ostrożnych szacunków, w momencie zakończenia 12-letniej umowy leasingu każda z tych dwóch maszyn będzie warta ponad 35 mln dolarów. Jak informowaliśmy w DGP, LOT długo próbował uzyskać gwarancje UK Export Finance, czyli brytyjskiej agencji wsparcia eksportu współpracującej z Boeingiem.

To nie koniec, bo LOT domówił też kolejne Dreamlinery – i to w większej wersji (z 294 fotelami zamiast z 252 jak dotychczas). W planach był leasing trzech większych maszyn, ale podczas inauguracyjnego lotu do Los Angeles prezes LOT Rafał Milczarski ujawnił, że samoloty będą cztery. Dostawa pierwszego zaplanowana jest w marcu, a drugiego w kwietniu 2018 r. Kolejne dwa mają przylecieć do końca marca 2019 r. Te samoloty zostaną nabyte w formie leasingu operacyjnego (czyli po zakończeniu okresu leasingu muszą zostać zwrócone). Leasingodawcą będzie spółka Aviation Capital Group.

- Rozwój floty szerokokadłubowej pozwoli nam uruchamiać nowe połączenie dalekodystansowe głównie z Warszawy i zwiększać częstotliwość na już istniejących – twierdzi prezes LOT Rafał Milczarski.

Dreamlinery LOT - sześć używanych obecnie i dwa ostatnie, które przylecą latem tego roku – są w wersji 787-8. Na pokładzie znajdują się 252 fotele trzech klas. Leasing kolejnych czterech dotyczy wersji 787-9: przedłużonej o sześć metrów. LOT zdecydował się na konfigurację z 294 fotelami, z czego 24 będą w klasie biznes (to daje sześć dodatkowych najdroższych siedzeń), 21 w premium economy (bez zmian) i 249 ekonomicznej (o 36 foteli więcej). Przewoźnik twierdzi, że większa liczba foteli zapewnia niższy koszt operacyjny w przeliczeniu na pasażera. Dodatkowo korzyść jest taka, że B787-9 oferuje o ponad jedną czwartą większą przestrzeń ładunkową , co jest ważne dla przewozów cargo.

Gdzie zobaczymy większe Dreamlinery? LOT planuje je wstawić na połączenia do Ameryki Północnej, np. do Nowego Jorku (na lotniska JFK i Newark), a także do Chicago i Toronto. Czyli tam, gdzie przewiduje największe obłożenie. A „uwolnione” krótsze Dreamlinery będą mogły zwiększyć częstotliwość na kierunkach azjatyckich, np. do Seulu i Tokio. Nie jest tajemnicą, że przewoźnik szykuje nowe połączenia dalekodystansowe. W poniedziałek podczas inauguracji nowego połączenia do Los Angeles prezes Milczarski powiedział, że ma nadzieję, że ta trasa nie pozostanie długo najdłuższą w siatce LOT.

Strategia LOT do 2020 r. zakłada wzrost udziału w rynku w Polsce do 25 proc. (z 19 proc. obecnie). Do tego czasu przewoźnik zakłada transport ponad 10 mln pasażerów rocznie (wzrost prawie dwa razy) – dlatego niezbędne są nowe samoloty.

LOT w 2016 r. zarobił ponad 180 mln zł na działalności podstawowej. W ubiegłym roku na pokładach swoich samolotów LOT przewiózł ponad 5,5 mln pasażerów. W 2012 r. przewoźnik przyjął od rządu ponad pół miliarda złotych pomocy publicznej.

Połączenie z Warszawy do Los Angeles jest czwartą trasą LOT-u do Ameryki Północnej - po Chicago, Nowym Jorku i Toronto. W kwietniu ruszyć ma też połączenie z Warszawy do Newark (na drugie nowojorskie lotnisko oprócz JFK), a w lipcu - z Krakowa do Chicago.