– Śledztwo dotyczące prywatyzacji Ciechu SA nadal znajduje się w fazie in rem, zatem nikomu nie zostały dotychczas przedstawione zarzuty. Z uwagi na jego dobro nie mogę udzielić informacji o planowanych czynnościach procesowych oraz przewidywanym terminie jego zakończenia – twierdzi Włodzimierz Burkacki, naczelnik Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. Na początku kwietnia minęły dwa lata od rozpoczęcia śledztwa pod kątem „niedopełnienia ciążących obowiązków i nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Skarbu Państwa”.

Z naszych informacji wynika, że przesłuchano m.in. urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa z czasów prywatyzacji Ciechu. Nie wszystkich. Prokuratura nie wezwała np. Pawła Tamborskiego, wówczas wiceszefa resortu. To on na początku czerwca 2014 r. finalizował sprzedaż większościowego pakietu akcji drugiego największego producenta sody w Europie.

Skarb Państwa zainkasował z tego tytułu 620 mln zł. Nabywcą była spółka KI Chemistry, kontrolowana przez Jana Kulczyka, wtedy najbogatszego Polaka. Tuż przed transakcją akcjonariusze uchwalili wypłatę dywidendy. Z tego tytułu do budżetu wpłynęło kolejne 20 mln zł. Według polityków PiS Ciech został sprzedany za tanio. Maks Kraczkowski, w przeszłości wiceszef sejmowej komisji gospodarki, a obecnie wiceprezes PKO BP, straty dla państwa szacował na kilkaset milionów złotych.

– Nowe nagrania podsłuchanych rozmów pokazują, że państwo „działa czysto fasadowo”, można tam obserwować proces ustawiania prywatyzacji, w której Jan Kulczyk wykorzystywał, niczym chłopców na posyłki, ministrów rządu PO – mówił na jednej z konferencji Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości nawiązywał do rozmów zmarłego w lipcu 2015 r. Kulczyka z urzędnikami (m.in. szefem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim) i politykami rządzącej wówczas Platformy Obywatelskiej, które wyciekły do mediów po wybuchu w czerwcu 2014 r. tzw. afery podsłuchowej.

Po wyborach parlamentarnych jesienią 2015 r. i przejęciu władzy przez PiS sprawa Ciechu stała się jednym ze sztandarowych postępowań, mających dowieść istnienia układu łączącego polityków ze światem biznesu. Dochodzeniem zajęła się Prokuratura Krajowa. Przed rokiem agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeszukali siedziby Ciechu i Kulczyk Holding, zabezpieczając dokumenty i nośniki pamięci. Efektów tych działań śledczy nie ujawniają.

Cena, po jakiej sprzedano Ciech, zaczęła budzić wątpliwości ze względu na rosnące notowania na giełdzie. Kulczyk płacił po 31 zł za akcje, tymczasem rok po przeprowadzeniu transakcji kurs na GPW sięgnął 55 zł. Na zakończenie wczorajszej sesji kosztowały niemal 79 zł.

– Ciechowi sprzyjały spadające ceny surowców energetycznych i utrzymujący się jednocześnie wysoki popyt na sodę. Nowy właściciel w istotny sposób ograniczył także koszty finansowe spółki. To doprowadziło do poprawy wyników finansowych – tłumaczy Jakub Szkopek, analityk DM mBanku. W zeszłym roku Ciech zarobił rekordowe 593 mln zł.