W czasie kryzysu strefy euro Komisja Europejska była oskarżana o nakładanie niepotrzebnych obciążeń fiskalnych na kraje przeżywające trudności gospodarcze. Ekonomiści, szczególnie ci z lewej strony, tłumaczyli, że podwyżki podatków i cięcia wydatków miały działanie szkodliwe dla gospodarek, szczególnie w sytuacji, gdy niski wzrost gospodarczy uniemożliwiał osiąganie celów budżetowych.

Zwolennicy tych poglądów musieli się ostatnio ucieszyć. Portugalia bowiem zanotowała najlepsze wyniki budżetowe odkąd stała się demokracją w 1974 roku. Pomimo rosnących emerytur i wydatków na sektor publiczny, lewicowy rząd premiera Antonio Costy ogłosił osiągnięcie deficytu budżetowego poniżej 2,1 proc. PKB. Tymczasem Unia Europejska wyznaczyła Portugalii cel 2,5 proc.

Keynesiści nie powinni jednak świętować zbyt szybko. Portugalski "cud fiskalny" to także efekt głębokich cięć w wydatkach, podejmowanych w obliczu zmniejszonych wpływów podatkowych. Zatem faktycznie, portugalski rząd zwiększył transfery socjalne i jednocześnie obniżył deficyt budżetowy, ale kosztem rezygnacji z inwestycji w produkcję w przyszłości.

Według danych Portugalskiej Rady Finansów Publicznych, Lizbona obniżyła w ubiegłym roku poziom publicznych inwestycji o 28,9 proc. Na drogi, szpitale i tym podobne przeznaczono tylko 2,9 mld. To odpowiada 1,6 proc. PKB, czyli najmniej od 1995 roku i mniej o prawie 1/3 niż w 2010 roku.

O tak duże ograniczenie tych wydatków nie powinno się oskarżać tylko i wyłącznie portugalskiego rządu. Unijne finansowanie inwestycji kapitałowych zmniejszyło się z miliarda do 503 milionów euro. Rząd jednak nie zrobił nic, aby przeciwdziałać temu spadkowi. Zamiast tego zaplanował wzrost o 1,4 proc. w wydatkach bieżących (na co złożyły się wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym o 2,8 proc. i transferów socjalnych o 1,1 proc.).

Można pomyśleć, że Portugalia jest dobrym wzorem dla takich krajów, jak Grecja, które od lat zmagają się z kryzysem. Ale przykład płynący z Lizbony nie jest alternatywnym, lewicowym modelem podtrzymywania wzrostu gospodarczego. Co prawda portugalski rząd dokonuje redystrybucji owoców wzrostu PKB, ale już mniej dba o wzrost gospodarczy w przyszłości.