Przywódczyni antyunijnego i antyimigranckiego Frontu Narodowego skierowała ten apel do socjalistycznego rządu w reakcji na czwartkowy atak w centrum Paryża, gdzie napastnik zastrzelił jednego policjanta i ranił dwóch. Do ataku przyznało się dżihadystyczne ugrupowanie Państwo Islamskie (IS).

"Od 10 lat rządy socjalistów i konserwatystów robiły wszystko, by Francja przegrała +wojnę+ z terroryzmem" - powiedziała Le Pen, apelując do Francuzów, by "odrzucili naiwność".

"Wzywam do przebudzenia tysiącletniej duszy naszego narodu, która jest w stanie przeciwstawić krwawemu barbarzyństwu determinację, której nic nie zastraszy" - podkreśliła.

Centroprawicowy kandydat na prezydenta Francois Fillon oświadczył w piątek, że walka z "islamistycznym totalitaryzmem" powinna być kwestią priorytetową dla następnego przywódcy kraju.

"Walka o wolność i bezpieczeństwo Francuzów muszą być priorytetem dla przyszłego rządu. Będzie to wymagało niewzruszonej determinacji i rozsądku" - podkreślił Fillon. Jak dodał, "radykalny islam rzuca wyzwanie naszym wartościom i sile charakteru".

Powiedział, że jeśli zostanie prezydentem, najważniejszym aspektem polityki zagranicznej będzie "zniszczenie Państwa Islamskiego". "Znajdujemy się w stanie wojny, nie ma alternatywy: albo my, albo oni" - zaznaczył.

W niedzielę we Francji odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Termin drugiej tury to 7 maja. Według najnowszych sondaży szanse na przejście do drugiej tury mają cztery osoby: Le Pen, Fillon, kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon i centrysta Emmanuel Macron.

>>> Czytaj też: Polska jest dla Le Pen tym, czym Meksyk dla Trumpa [WYWIAD]