Pana wizyta wiąże się ze wznowieniem obrad polsko-ukraińskiej komisji ds. współpracy gospodarczej.

Kilka lat temu Ukraina była na 137–152. miejscu w rankingu Doing Business. Dziś dzięki reformom jesteśmy na 80. miejscu. Będziemy kontynuować przemiany rozpoczęte po rewolucji godności (2013–2014). Wymiana handlowa z Polską jest warta 5,2 mld dol. Ale potencjał jest kilka razy większy. Mówimy o tworzeniu wspólnych przedsiębiorstw w branży lotniczej, kosmicznej, hi-tech. Rozmawialiśmy o 100 mln dol. kredytu na modernizację przejść granicznych.

Prezydenci obu państw zapowiadali podwojenie ich liczby.

Dziś mamy osiem przejść, prezydenci mówili o 16, ale w dalszej perspektywie powinniśmy dążyć do standardu z granicy polsko-niemieckiej sprzed 2004 r. Polska miała 48 przejść z Niemcami.

Od sierpnia 2016 r. obowiązuje elektroniczny system ProZorro, który wprowadził przejrzystość do przetargów państwowych. Ile udało się dzięki temu zaoszczędzić?

W 2016 r. 8,3 mld hrywien (1,2 mld zł – red.). System pozwala minimalizować korupcję i zwiększać liczbę firm, które mogą startować w przetargach. Chcemy wykorzystać ProZorro także do sprzedaży aktywów upadłych firm. Ponad 1 tys. przedsiębiorstw chcemy sprywatyzować przez aukcje. Trzeba je przeprowadzić w sposób przejrzysty.

Minister Antoni Macierewicz mówił o planach budowy wspólnego śmigłowca. To realne?

Udział w modernizacji samolotów i helikopterów to jedna z ambicji Ukrainy na rynkach światowych. Tylko w kooperacji, także z Polską, możemy tę gałąź rozwijać. Nie wykluczam, że mogą się do tego włączyć firmy europejskie i północnoamerykańskie.

Mówimy o modernizacji śmigłowców czy o stworzeniu nowego helikoptera?

Modernizacji, ale i budowie nowych helikopterów od fazy projektowej do ich produkcji.

Rząd wsparł blokadę handlową Krymu, ale sprzeciwia się blokadzie niekontrolowanych części Donbasu. Jak wyjaśnić tę sprzeczność?

Na Krymie zaszła całkowita rusyfikacja gospodarcza i prawna, a w Doniecku i Ługańsku część przedsiębiorstw pozostawała pod jurysdykcją Ukrainy, odprowadzała podatki do budżetu Ukrainy. To był także gospodarczy model wsparcia mieszkających tam ludzi. To inna sytuacja.

2017 r. został ogłoszony rokiem budowy dróg. Ile kilometrów zbudował i ile przetargów rozstrzygnął Sławomir Nowak, szef Ukrawtodoru (odpowiednik GDDKiA – red.)?

Przez 25 lat niepodległości nie było u nas programu budowy, jaki miała Polska. W tym roku chcemy zbudować podstawowe drogi łączące wschód z zachodem i północ z południem. Budżet na ten cel: 14,2 mld hrywien. Do tego ok. 20 mld funduszy od organizacji międzynarodowych i innych źródeł Rząd zainicjował powołanie funduszu, który będzie zbierał środki na rozbudowę dróg. Dwa tygodnie temu Nowak przedstawił rządowi plan działań. Priorytety mają zostać przedstawione do 1 maja.

Szefowa banku centralnego NBU Wałerija Hontarewa podała się do dymisji. Udało się przywrócić zaufanie do systemu?

Ona miała trudne zadanie. Było sporo banków stworzonych przez zdrajców od Janukowycza tylko po to, by ułatwiać im przekręty finansowe. Były banki tworzone przez oligarchów do bogacenia się kosztem państwa. Były i takie, które nie miały przejrzystej struktury własności. Dzięki współpracy z instytucjami międzynarodowymi stworzyliśmy kryteria przejrzystości kapitału, płynności, kapitalizacji. Gdy Hontarewa kierowała NBU, zlikwidowano 90 banków, które nie spełniły tych kryteriów. Osiągnęliśmy stabilizację makroekonomiczną. Na ten rok MFW prognozuje 3 proc. wzrostu PKB. Hontarewa zrobiła wielką pracę.

Po stabilizacji systemu może pan nie będzie czuł konieczności trzymania oszczędności w gotówce (wicepremier zadeklarował równowartość 1,1 mln zł w gotówce – red.)?

To kwestia mentalności i kultury. W systemie bankowym najważniejsza jest cisza, spokój i zaufanie.

Ufa pan bankom?

Konkretnym, np. Kredobankowi (kontrolowanemu przez PKO BP – red.), pracowałem tam osiem lat.

Skoro tak, to czemu trzyma pan oszczędności w gotówce?

Miałem pewne plany. Kwestie związane np. z finansowaniem organizacji pozarządowych przechodzą przez system bankowy. Ale są też sprawy związane z życiem codziennym. Niestety, system bankowy przez lata nie zwracał uwagi na standardy. Wasz system cierpiał na to samo, rodzice mogą wam o tym opowiedzieć. Ale wy rozwiązaliście to 20 lat temu.

Znacjonalizowany PrywatBank, największy na Ukrainie, też był zamieszany w podejrzane operacje?

Kiedy w 2014 r. kierowałem NBU, dostrzegłem problem płynności. Ale i kapitalizacja nie była do końca zgodna z tym, co widziałem w bilansach. To pytanie do audytorów. Jeśli taki sprawdza bank przez 10 lat i daje pozytywną ocenę, to powinienem mu ufać. Ten sam problem był w USA przed kryzysem 2008 r. Pytaliście o gotówkę – to jedna z przyczyn. Skoro nie mogę wierzyć międzynarodowym audytorom, muszę sam oceniać, czy bank jest godzien zaufania. Podczas Majdanu większość kosztów finansowaliśmy gotówką. Janukowycz zajął cały mój majątek, wszystkie konta. Do końca 2014 r. dowodziłem w sądach, że jestem właścicielem swojego majątku. Po czymś takim człowiek zadaje sobie pewne pytania. ⒸⓅ

>>> Polecamy: Czas gra na korzyść Kremla. Rosja coraz bardziej oddziela Donbas od Ukrainy