Ciekawe dane GUS-u ze starych roczników statystycznych wskazują, że podaż spółdzielczych mieszkań była o wiele mniejsza od społecznego zapotrzebowania.

System przydziału mieszkań w latach 80 - tych stał się bardzo niewydolny

Główny Urząd Statystyczny zwykle nie udostępnia danych z okresu PRL-u na swojej stronie internetowej. Dlatego informacji o przydziałach mieszkań, trzeba szukać w starych rocznikach statystycznych. Odnalezione statystyki wskazują, że już na początku lat 70 - tych kolejka spółdzielców była stosunkowo długa. W 1973 roku na przydzielenie „M” czekało około 690 tysięcy członków spółdzielni. Do grupy oczekujących trzeba było doliczyć 650 tysięcy kandydatów. Wprowadzenie instytucji kandydata z obowiązkowym okresem oczekiwania na zapis do spółdzielni, miało zniechęcić kolejne osoby do starania się o spółdzielcze lokum – tłumaczy Andrzej Prajsnar, analityk RynekPierwotny.pl. Takie rozwiązanie nie dało jednak pożądanych efektów, o czym świadczą dane GUS z 1978 r. Wtedy do grupy oczekujących na lokum spółdzielców (727 tysięcy) trzeba było doliczyć 1,44 mln kandydatów (w tym 598 tysięcy pełnoletnich kandydatów z pełnym wkładem mieszkaniowym).

Późniejsze dane GUS-u wskazują, że w latach 80 - tych system przydziału spółdzielczych mieszkań, zaczął zupełnie się załamywać (patrz poniższa tabela). Pod koniec 1986 r. aż 457 tysięcy z 736 tysięcy spółdzielców czekających na lokum, stało w mieszkaniowej kolejce przynajmniej 7 lat (mimo pełnego wkładu mieszkaniowego). Do grona oczekujących trzeba było dodać milion kandydatów z pełnym wkładem. Dwa lata wcześniej (tzn. pod koniec 1984 r.), jedna trzecia uprawnionych spółdzielców czekała na lokum dłużej niż 10 lat, a jedna czwarta od 6 lat do 10 lat. W takich warunkach, doskonale kwitła korupcja. Rozgłosu nabrał przypadek jednej z warszawskich spółdzielni, gdy okazało się, że tylko 30% mieszkań jest dostępnych dla szeregowych spółdzielców. Około 20% lokali rezerwowano dla osób uprzywilejowanych (np. lokalnych aktywistów partyjnych), a kolejne 30% dla milicjantów, członków Służby Bezpieczeństwa i żołnierzy. Pula 20% lokali była przeznaczona do przydzielania za łapówki. Można przypuszczać, że podobne zjawiska miały miejsce w całym kraju.

>>> Czytaj też: Bańki na rynku nieruchomości: gdzie eksplodowały ceny mieszkań?

Wzrost liczby ludności był jedną z przyczyn mieszkaniowych kłopotów

Korupcja na pewno nie była jedynym problemem, który powodował niewydolność przydziału mieszkań spółdzielczych. Trzeba pamiętać, że ówczesny system był poddawany ogromnej presji demograficznej – przypomina analityk portalu RynekPierwotny.pl. W rekordowych latach 1970 - 1979, ukończono prawie 1,30 mln mieszkań spółdzielczych, 0,58 mln mieszkań komunalnych i zakładowych oraz 0,61 mln domów wybudowanych przez prywatnych inwestorów. Równocześnie liczba ludności Polski wzrosła o dwa miliony (patrz poniższy wykres). Jeszcze większy wzrost liczby ludności (+3,0 mln), miał miejsce pomiędzy 1978 r. i 1988 r. Takie zmiany demograficzne stanowiłyby wyzwanie nawet dla zamożniejszych państw niż Polska Rzeczpospolita Ludowa.

Ocena systemu przydzielania mieszkań spółdzielczych oraz całej polityki mieszkaniowej PRL-u, na pewno powinna uwzględniać trudne warunki działania związane ze zniszczeniami wojennymi i późniejszym boomem demograficznym. Nie można zaprzeczyć, że od lat 50 - tych do lat 90 - tych warunki mieszkaniowe znacząco się poprawiły. W 1950 r. na 1000 Polaków przypadało 570 izb (patrz powyższy wykres). Pod koniec PRL-u, analogiczny wynik zbliżał się już do tysiąca izb. Ta zmiana dokonała się przy imponującym wzroście liczby ludności Polski z 24,0 mln (1950 r.) do 37,1 mln (1988 r.).

>>> Czytaj też: W którym mieście znajdują się najdroższe mieszkania? [WYKRES]