Budowa tunelu pod Świną, spinającego Wolin z polską częścią wyspy Uznam i łączącego dwie części Świnoujścia, została dzisiaj przez rząd odtrąbiona jako niewątpliwy sukces. Mateusz Morawiecki powiedział, że budowa tunelu pomoże w integracji Pomorza Zachodniego z resztą Polski. Z całym szacunkiem dla pana premiera, ale dawno chyba nie spoglądał na mapę naszego, pięknego kraju. Bo przeprawa połączy z resztą kraju nie cały region, ale 0,31 proc. jego powierzchni. Konkretnie 72 kilometry kwadratowe, zamieszkałe przez kilkanaście tysięcy ludzi.

>>> Czytaj więcej: Olbrzymia inwestycja w Świnoujściu. Tunel za 950 mln zł połączy wyspę Wolin i Uznam

Gdyby premier faktycznie chciał połączyć Pomorze Zachodnie z resztą kraju, pomyślałby raczej o skierowaniu 950 mln zł, jakie pochłonie budowa tunelu na budowę dróg, które połączą z krajową siecią ekspresówek wnętrze województwa. Mowa o drogach S10 i S11 - ta pierwsza stanowi najkrótsze połączenie między Warszawą a Szczecinem, ta druga łączy Koszalin (i koszalińskie wybrzeże) ze Śląskiem. Obydwie znajdują się na liście projektów rezerwowych, czyli termin ich budowy można określić jednym słowem: nieprędko. A właściwie to zapomnijcie o nich.

A bez tych dróg całe połacie Pomorza Zachodniego nie mogą liczyć na impuls rozwojowy. Nikt nigdy nie postawi tam ani fabryki części samochodowych, ani centrum logistycznego – bo tam po prostu nie ma jak komfortowo dojechać. A region wprost woła o inwestycje, bo stopa bezrobocia we wschodniej części województwa jest znacznie wyższa niż średnia dla kraju. W powiecie szczecineckim wynosi 19,1 proc., a w drawskim – 17,3 proc. Jeszcze gorzej jest w powiatach białogardzkim, łobeskim i choszczeńskim, gdzie wskaźnik przekracza 20 proc.

Ktoś mógłby powiedzieć, że okolice Drawska Pomorskiego to piękne pojezierze, więc region powinien się cieszyć, że nie ma tam fabryk i żyć z turystyki. Tyle że z turystyki można żyć tylko, jeśli mają do ciebie jak dojechać klienci. Tymczasem wnętrze województwa jest pozbawione komfortowych połączeń z aglomeracjami, które mogłyby taki ruch turystyczny (np. weekendowy) generować. Nikt w Warszawie nie mówi: jadę na weekend do Drawska. Bo bliżej i wygodniej jest wyskoczyć na Mazury. Ekspresówka mogłaby to zmienić.

>>> Czytaj też: Część dróg trafi na listę rezerwową. Oto trasy, które mogą powstać później [MAPA]

Podobnie rzecz ma się z obsługą wybrzeża. Branża turystyczna na Pomorzu Zachodnim rocznie obsługuje ogromną liczbę gości ze Śląska i Wielkopolski. Zamiast dojechać wygodnie w okolice Kołobrzegu trasą S11, dalej będą tłuc się godzinami przez krajową jedenastkę, rozjeżdżając po drodze różne mieścinki. W takich warunkach odechciewa się jechać na wakacje, a co dopiero na weekendowy wypad.

Gdyby rządowi naprawdę zależało na poprawie sytuacji mieszkańców Świnoujścia, to przyznałby najwyższy priorytet dokończeniu drogi ekspresowej S3. Dzięki temu po wyjeździe z miasta nie musieliby przez wiele kilometrów wlec się za opuszczającymi port ciężarówkami, których nie ma jak wyprzedzić, bo ruch na trasie jest spory. Ekspersówka w tym miejscu podniosłaby bezpieczeństwo, przepustowość i komfort podróżowania, także dla turystów, którzy często wolą drogową udrękę skończyć wcześniej - w Międzyzdrojach.

Oczywiście rząd powie, że trwa właśnie przetarg na odcinek, który dociągnie ekspresówkę pod samą wyspę Wolin. To dobrze. Ale do Świnoujścia jest jeszcze kilkanaście kilometrów przez samą wyspę, nie wspominając o przeprawie przez Dziwną (to inna odnoga Odry - jadąc do Świnoujścia od strony lądu trzeba najpierw pokonać ją, a dopiero potem Świnę).

Nie od dziś wiadomo, że tunel pod Świną to oczko w głowie Joachima Brudzińskiego, czyli szefa Prawa i Sprawiedliwości na Pomorzu Zachodnim. Polityk starał się o finansowanie dla tej inwestycji jeszcze za poprzednich rządów swojego ugrupowania, w poprzedniej perspektywie finansowej. Wtedy jednak były ważniejsze inwestycje i projekt został odłożony na półkę. Teraz jednak powraca, stanowiąc klasyczną kiełbasę wyborczą w regionie, który trudno uznać za bastion Prawa i Sprawiedliwości.

Nie twierdzę, że Świnoujściu tunel nie jest potrzebny lub że się nie należy. Ale miasto obsługują dwie przeprawy promowe – jedna centralna i druga, położona bardziej na południe. Ta pierwsza od jakiegoś czasu dla wygody mieszkańców jest w godzinach szczytu przeznaczona tylko dla nich. Ta druga przejęła większość ruchu tranzytowego i turystycznego. Świnoujski port nabrzeża w większości ma na Wolinie. Tutaj też znajdują się terminale obsługi promów do Szwecji. Do miasta drogą lądową można dojechać przez Niemcy (w końcu jesteśmy w Unii).

Czy biorąc pod uwagę fakt, że daleko nam jeszcze ukończenia podstawowej wersji programu budowy tras ekspresowych, jak i uwzględniając, że drogowa kołdra jest za krótka (program budowy dróg niedawno trzeba było ścinać, bo na wszystkie planowane inwestycje nie starczyło środków) – czy tunel pod Świną jest najbardziej krytycznym elementem infrastruktury?

>>> Czytaj też: Co dalej z S6? Szmit: Nie wiadomo, czy trasa zmieści się w limicie wydatków na drogi krajowe