"Dziś wieczór patrzy na nas cała Europa, patrzy świat. Oczekują od nas, że obronimy ideały Oświecenia" – oświadczył, gdy na scenie ustawionej na dziedzińcu Luwru dołączyła doń jego żona Brigitte.

Kochajmy Francję! - zaapelował. Macron zadeklarował, że uczyni wszystko, by Francja pozostała wierna swym republikańskim zasadom Wolności, Równości i Braterstwa.

"W ciągu następnych pięciu lat zrobię wszystko, by żaden Francuz nie miał powodu oddawać swój głos na ugrupowania skrajne" – zaznaczył.

Wcześniej Macron mówił też, że jest świadom gniewu, wątpliwości i niepokoju, jaki wyrazili Francuzi podczas wyborów. Dodał, że wyniki uzyskane przez kandydatów skrajnych partii obligują go do pojednania narodu. Powiedział też, że na jego barkach przez kolejne pięć lat - tyle trwa kadencja francuskiego prezydenta - będzie spoczywała odpowiedzialność za uspokojenie obaw Francuzów.

"Moją odpowiedzialnością będzie zgromadzenie razem wszystkich kobiet i mężczyzn gotowych stawić czoło gigantycznym wyzwaniom, jakie nas czekają" - dodał.

Zapowiedział m.in. ponowne zacieśnienie więzów między Europą a "narodami, które ją tworzą". Dodał, że Francja będzie w pierwszym szeregu walki z terroryzmem "zarówno u siebie, jak i za granicą".

Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych po podliczeniu 82 proc. głosów, zwycięzca II tury wyborów prezydenckich Emmanuel Macron uzyskał 64,01 proc. oddanych głosów, podczas gdy jego rywalka Marine Le Pen zdobyła 35,99 proc. oddanych głosów.

Dane są publikowane na bieżąco przez MSW Francji – nie obejmują jeszcze niektórych wielkich miast. Eksperci przewidują, że dane z tych właśnie okręgów mogą zapewnić Macronowi jeszcze wyższy wynik.

Zgodnie z danymi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na Macrona – po podliczeniu 82 proc. głosów, niezależnego kandydata reprezentującego nurt liberalny, zagłosowało 42,53 proc. uprawnionych do głosowania, a na szefową skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Le Pen – 23,91 proc. elektoratu.

MSW nie podało jeszcze informacji dotyczących frekwencji. Poinformowano natomiast, że spośród wszystkich oddanych głosów 88,12 proc. było ważnych, głosów nieważnych było 3,14 proc., a 8,74 proc. uczestników głosowania nie oddało głosu na żadnego z kandydatów.

Agencja AFP podawała wcześniej, że szacunkowa frekwencja w II turze wyborów prezydenckich we Francji wyniosła 73-74,7 proc. W pierwszej turze 23 kwietnia była ona wyższa i wyniosła 77,77 proc.

"Musimy zbudować silną większość parlamentarną"

"Mamy przed sobą ogromne zadanie. Będzie ono wymagało budowania, już od jutra, prawdziwej większości, silnej większości (...), by móc zaprowadzić zmiany, na które nasz kraj ma nadzieję i na które zasługuje" - powiedział prezydent elekt.

Wezwał swych zwolenników, by skoncentrowali się teraz na walce o zdobycie większości w wyborach do Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, które odbędą się 11 i 18 czerwca.

Z niedzielnego sondażu ośrodka Kantar Sofres wynika, że En Marche! – ruch polityczny Macrona oraz popierający go centrowy Ruch Demokratyczny (MoDem), mogą zdobyć w pierwszej turze wyborów do Zgromadzenia Narodowego 24 proc. głosów.

Podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi Macron zawarł sojusz z przywódcą MoDem Francois Bayrou; kandydata centroprawicowej partii Republikanie Francois Fillona poparł zaś centrowy Związek Demokratów i Niezależnych (UDI).

Instytut sondażowy Harris Interactive prognozuje, że w wyborach do Zgromadzenia Narodowego – niższej izby francuskiego parlamentu, En Marche! i MoDem zyskają 26 proc. głosów. Według tego samego ośrodka Republikanie i UDI zdobędą w pierwszej turze wyborów parlamentarnych 22 proc. głosów. W sondażu Kantar Sofres partie te poparło 21 proc. wyborców.

Harris Interactive prognozuje też, że skrajnie prawicowy Front Narodowy (FN) partia rywalki Macrona, Marine Le Pen może zdobyć 22 proc. głosów.

Skrajnie lewicowe ugrupowanie Francja Nieujarzmiona, na czele której stoi Jean-Luc Melenchon, może zyskać poparcie rzędu 19 proc.

W badaniu Kantar Sofres Front Narodowy zyskałby 21 proc. głosów, Francja Nieujarzmiona - 15 proc., a socjaliści - 9 proc.

Blok popierający Macrona ma zatem szanse zdobyć największe poparcie w czerwcowym głosowaniu. Obserwatorzy francuskiej sceny politycznej podkreślają, że jeśli partie popierające Macrona zdobędą w tym głosowaniu większość, wzrosną jego szanse na zrealizowanie programu wyborczego i przeforsowanie reform.

Ruch En Marche! powstał zaledwie rok temu, nie jest też formalnie partią i Macron, który krótko należał do Partii Socjalistycznej, ale kandydował jako polityk niezależny, nie ma silnego zaplecza politycznego.

>>> Czytaj też: Co oznacza wybór Macrona dla Francji, Polski i UE? [ANALIZA] »