Gwarantowana przepisami podwyżka wyniesie 49 zł. Wszystko wskazuje jednak na to, że minimalna płaca będzie jeszcze wyższa. Związki zawodowe twierdzą, że nie satysfakcjonuje ich wzrost jedynie o ustawowe minimum.

– Mamy inflację, więc rosną koszty utrzymania. A jednocześnie na rynku zaczyna brakować rąk do pracy. Wysokość płacy minimalnej musi być dostosowana do tych warunków – podkreśla Norbert Kusiak, ekspert OPZZ.

Jak bumerang wraca też tradycyjny związkowy postulat, zgodnie z którym najniższe wynagrodzenie powinno osiągnąć połowę tego przeciętnego. Aby stało się to już w przyszłym roku, płaca minimalna musiałaby wzrosnąć co najmniej o blisko 200 zł (od tego roku wzrosła o 150 zł). Nie jest to niemożliwe, bo w omawianej kwestii sojusznikiem związkowców jest rząd. W ubiegłym roku przeforsował podwyżkę wyższą, niż domagały się centrale związkowe (przebił je o 30 zł).

Pracodawcy są krytyczni.

– Znaczący wzrost płacy przyczyni się do dezaktywizacji zawodowej, uderzy w lokalne rynki pracy i niektóre branże – ostrzega Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan.

>>> Czytaj też: Koniec taniej siły roboczej w Europie Środkowo-Wschodniej? Płace w regionie idą w górę