Z naszych informacji wynika, że dokumentem zajmuje się firma zewnętrzna z Krakowa i nie jest on jeszcze w 100 proc. gotowy. Poznaliśmy główne założenia strategii PGG: roczne wydobycie węgla – 32 mln, inwestycje – ponad 1,5 mld zł rocznie, uruchamianie nowych frontów wydobywczych, debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych i zwiększenie efektywności wydobycia. To ostatnie jest spółce bardzo potrzebne, w kopalniach PGG bowiem wydajność na osobę to 400 ton rocznie, a w przejętych 1 kwietnia kopalniach Katowickiego Holdingu Węglowego ok. 700 ton. To przekłada się na wysokie koszty produkcji tony węgla. A te trzeba ciąć. PGG robiła to wcześniej, oszczędzając na nakładach inwestycyjnych, i doprowadziła do gigantycznych problemów wydobywczych, które ujawniliśmy w DGP. Z najnowszych raportów wynika, że kopalnie spółki nie wydobyły od początku roku niemal 1,7 mln ton węgla (stan na 8 maja) wobec założonego na ten rok planu. To oznacza, że dzisiaj dziewięć kopalń produkuje średnio na dobę o ok. 30 tys. ton węgla mniej, niż powinny. Węglowa dziura na koniec roku wyniesie więc 5,5–7 mln ton. Dlatego spółka koryguje plany produkcyjne na ten rok z 32 na 28 mln ton. Ale i ten wariant może się okazać zbyt optymistyczny.

Prezes PGG Tomasz Rogala zapowiedział, że w związku z problemami wydobywczymi, które są efektem obcinania wydatków inwestycyjnych przez poprzednie władze Kompanii Węglowej (na bazie której powstała PGG), w najbliższym czasie otwarte zostaną trzy kolejne ściany wydobywcze. Tyle że aby wykonać plan wydobycia, trzeba by było uruchomić siedem takich ścian.

Dlatego, według naszych rozmówców z branży, niewykluczone jest, że PGG postawi na budowę nowej kopalni. Zwłaszcza że pod uwagę musi brać konieczność zamykania części swoich nierentownych zakładów. Na liście kopalń do zamknięcia zgłoszonej w Brukseli są m.in. kopalnia Sośnica i ruch Śląsk kopalni Wujek. Niewykluczone jednak, że zamknięty zostanie cały zakład Wujek, do likwidacji przeznaczony jest też Wieczorek, którego złoże się kończy. UE godzi się na pomoc publiczną na zamykanie kopalń tylko do końca 2018 r. Potem milionowe koszty zamykania zakładów ponosić będą spółki węglowe.

Budowa nowej kopalni przez PGG nie byłaby nowym pomysłem. Kompania Węglowa też chciała budować nowy zakład na Lubelszczyźnie, w sąsiedztwie Bogdanki. PGG mogłaby postawić na Śląsk. Tam Kopex miał projekt kopalni w Przeciszowie. Jego nowy właściciel, producent maszyn górniczych Famur, chce sprzedać ten projekt. – On jest przyszłościowy, ale lepiej, by operatorem był ktoś, kto się zna na wydobyciu – uważa Mirosław Bendzera, prezes Famuru. Złoże planowanej kopalni niedaleko Oświęcimia nie jest jednak zbyt atrakcyjne. – To węgiel energetyczny średniej jakości, porównywalny z tym, jaki produkuje kopalnia Piast należąca do PGG czy Sobieski należący do Tauronu – tłumaczy jeden z naszych rozmówców z branży. – Takiego węgla potrzeba nam mniej niż węgla energetycznego dobrej jakości, m.in. dla odbiorców indywidualnych – dodaje. W ramach programu antysmogowego rząd chce dopłacać do wymian pieców węglowych na najnowsze klasy piątej, jednak niezbędnego do nich paliwa brakuje w Polsce. Niedobory na początku wyniosą ok. 1 mln ton rocznie, trzeba będzie więc go importować, głównie z Rosji.

>>> Czytaj też: Unijna rewolucja energetyczna będzie bardzo kosztowna. Kto za nią zapłaci?

Famur chce być trzecią siłą

Połączenie dwóch największych polskich producentów maszyn górniczych – Famuru i Kopeksu – ma się zakończyć do kwietnia 2018 r. Famur ogłosił wczoraj, że kupi od swojego akcjonariusza, spółki TDJ Tomasza Domogały, 65,8 proc. akcji Kopeksu za 204 mln zł.

– Nie przewidujemy wezwania na resztę akcji – powiedział prezes Famuru Mirosław Bendzera. Zapowiedział, że po połączeniu maszynowa grupa będzie trzecim co do wielkości na świecie (po Caterpillarze i Komatsu) producentem maszyn górniczych.

Żeby przejąć pakiet kontrolny Kopeksu oraz zrealizować inne inwestycje (m.in. przejęcie spółek Fugo i ZCP Famago), Famur potrzebuje ok. 400 mln zł. Planuje więc emisję akcji, które kupi TDJ. Z kolei TDJ, żeby przyspieszyć ten proces, sprzeda najpierw inwestorom do 15 proc. swoich „starych” akcji Famuru, będących już w obrocie. Po czym obejmie nowe. Dzięki temu zachowa obecny poziom zaangażowania w Famurze.

Kopex z kolei podzielony zostanie na część maszynową (jej właścicielem będzie w całości Famur) i handlowo-usługową (ok. 20 proc. aktywów), która nadal będzie notowana na GPW. W tej drugiej części pozostanie m.in. Przedsiębiorstwo Budowy Szybów, choć Famur nadal nie wyklucza jego sprzedaży.

>>> Czytaj też: PGG planuje uruchomić dodatkowe ściany wydobywcze w tym roku