– Liczę na to, że naszą przyszłością w Polsce jest digitalizacja i automatyzacja połączona z narzędziami Big Data i możliwością analizy tych danych. Mam nadzieję, że nauczymy się odczytywać język maszyn i będziemy wiedzieli, co do nas „mówią”. Dzięki rozwojowi tych narzędzi będziemy wspierać rozwój biznesu i możliwości eksportowe Polski, a także wspierać polskie start-upy – powiedział Grzegorz Należyty, członek zarządu Siemensa Polska. Paneliści podkreślali rolę innowacji w energetyce, która ma się wpisywać w trend rewolucji Gospodarka 4.0. Jej rolę w energetyce podkreślała także Dorota Dębińska-Pokorska, partner PwC. Częścią tej rewolucji energetycznej mają być również samochody elektryczne, a także elektryczny transport publiczny.

– Mamy udział w spółce Electromobility Poland. Trendy jutra to mentalna zgoda menedżerów na to, że energetyka w obecnym modelu dłużej trwać nie może, ale to są procesy rozłożone na lata – mówił Kamil Kamiński, wiceprezes Tauronu. – Dokonuje się rewolucja wynikająca z rosnącej świadomości klientów, rewolucja energetyki prosumenckiej, tego nie można zbagatelizować, bo to konkurencja na rynku. Obsługa klienta musi być coraz lepsza – podkreślał.

Wiesław Piosik, wiceprezes Enei, podkreślał rolę nowego podejścia do energetyki, również w elektromobilności. Zwracał uwagę, że konieczny jest rozwój sieci, by klienci nie byli narażeni na niestabilność dostaw. – Szybkie ładowarki do autobusów mogą powodować ok. 0,5 MW wahnięcia w sieci – mówił Piosik.

– Nicnierobienie jest wielkim błędem. Otworzył się obszar optymalizacji zużycia energii elektrycznej. Będą się pojawiały deficyty i nadwyżki mocy i odpowiedzią na to będą inteligentne domy. Dzisiaj w Skandynawii są już budynki całkowicie sterowane, gdzie programuje się wszystkie usługi. Pytanie oczywiście, czy chcemy w takim świecie żyć, ale to już inny temat – powiedział Tomasz Sikorski, wiceprezes PSE.

– Przed naszą energetyką stoją dwie ogromne szanse. Strategiczną kwestią od lat jest walka z globalnym ociepleniem i redukcja emisji dwutlenku węgla. Sposobem na rozwiązanie tego problemu miały być odnawialne źródła energii (OZE). Niemcy 10 lat temu czerpali z nich 10 proc. energii, ale zainwestowali 200 mld euro, by w ciągu dekady zwiększyć ten poziom do 30 proc. Ale z kolei emisja CO2 spada tylko o 1 punkt procentowy na rok. Wniosek? Bez zmian w energetyce konwencjonalnej nie doprowadzimy do redukcji CO2 – tłumaczył Grzegorz Należyty. – Firmy energetyczne czy start-upy promują wiatr, słońce, magazyny energii – wszystko, co związane z OZE.

A zapominamy, ile innowacji potrzebujemy w energetyce konwencjonalnej. Tu jest w Polsce wielki potencjał, bo stosunek energetyki konwencjonalnej do OZE jest w naszym kraju odwrotny niż w zachodniej Europie – argumentował. Według przedstawiciela Siemensa, patrząc na rewolucję 4.0 i digitalizację, widzimy możliwość redukcji kosztów produkcji energii. Jak dodamy do tego inteligentne sieci przesyłowe i zwiększenie sprawności elektrowni powyżej 40 proc., a także zmniejszenie przestojów produkcji energii elektrycznej, to też będzie skutkować oszczędnościami i redukcją kosztów. To z kolei – w ocenie Należytego, mogłoby skutkować obniżeniem ceny energii elektrycznej. Przypomniał też, że Siemens koncentruje się na digitalizacji i współpracuje z klientami na świecie w tym zakresie. – To trend, w którym widzę ogromną przyszłość dla energetyki – podkreślił.

Członek zarządu Siemensa dodał jednak, że o ile obserwowaliśmy w ostatnich latach intensyfikację obecności zagranicznych firm energetycznych w Polsce, to w drugą stronę jest z tym gorzej. – Nie widzimy polskich firm energetycznych w innych krajach w Europie, gdzie – wykorzystując tamtejsze mechanizmy wsparcia – mogłyby zwiększać bazę wytwórczą i bazę klientów. Orlen jest w Czechach i Niemczech, ma się tam całkiem nieźle, zachęcałbym więc nasze firmy energetyczne do podobnej ekspansji – mówił Grzegorz Należyty. – Efekt skali jest bardzo istotny. Cztery duże grupy wytwórcze w 40-milionowym kraju to rynek zamknięty, więc warto szukać możliwości pozyskania nowych klientów – dodał.

Zdaniem Tomasza Heryszka, wiceprezesa Węglokoksu, polska energetyka powinna się skupiać na swojej głównej aktywności, ale starając się ją poszerzać. – Być może dojdziemy do takiego punktu, że znajdą się nadwyżki finansowe w energetyce, by w przyszłości myśleć o alokowaniu ich w inne obszary, niekoniecznie związane wprost z energią. Trzeba się skupiać na tych rynkach, które są atrakcyjne, a wychodzić z nieatrakcyjnych. Pytaniem podstawowym jest: z czego będziemy wytwarzać energię elektryczną – podkreślił Heryszek.

– Analizując sektor energetyczny, widzimy podział na wytwarzanie, przesył, dystrybucję i sprzedaż. Wydaje nam się, że w obszarze wytwarzania i przesyłu jest miejsce na efektywną optymalizację. Mamy już pierwsze projekty, analizujemy zbiory danych, co pozwala na wyciąganie coraz ciekawszych wniosków – powiedział Dariusz Piotrowski, członek zarządu Microsoftu. – Energa zaczęła sprzedawać energię w pakiecie z Microsoft Office. Niby absurdalne, a kupiło to 60 tys. ludzi. Innogy sprzedaje elektryczność w pakiecie z Wi-Fi. Okazuje się, że pakietowanie usług można wykorzystać także w energetyce – dodał.

– Przeobrażenia przyspiesza legislacja, także unijna. Konkurencja na rynku energii elektrycznej, ciepła i w segmentach okołoenergetycznych jest coraz większa. Do tego dochodzą rozwiązania z pakietu klimatycznego, które także wywierają presję w kierunku przekształceń. Musimy działać szybciej, być bardziej elastyczni i innowacyjni. To, co było konkurencyjne wczoraj, nie musi być konkurencyjne dziś. Takie jest tempo zmian. Sektor energetyczny jest coraz bardziej „smart”, bo następuje efekt synergii różnych obszarów – przyznała Małgorzata Mika-Bryska, dyrektor w Veolia Energia Polska.

Grzegorz Należyty, Siemens:

Zapominamy, ile innowacji potrzebujemy w energetyce konwencjonalnej. W Polsce jest wielki potencjał, bo stosunek energetyki konwencjonalnej do OZE jest w naszym kraju odwrotny niż w zachodniej Europie

Artykuł powstał przy współpracy z: