Podczas zakończonej wczoraj wizyty w Polsce rozmawiał pan z prezydentem Andrzejem Dudą m.in. o bezpieczeństwie. W ramach wzmacniania wschodniej flanki Sojuszu pierwsi kanadyjscy żołnierze są już na Łotwie...

...Polacy także tu będą...

To prawda. Jak od czasu szczytu NATO w Warszawie zmienił się poziom bezpieczeństwa Łotwy?

Sytuacja w porównaniu z tą sprzed paru lat uległa poprawie dzięki decyzjom podjętym przez NATO w Walii w 2014 r. i w ubiegłym roku. Wzmocnienie wschodniej flanki pełni funkcję odstraszającą. Dostrzegamy rosyjską aktywność militarną wzdłuż naszych granic. Wywołuje ona wątpliwości, co może się stać w przyszłości. Rosja jest nieprzewidywalna, co udowodniła swoim zachowaniem wobec Ukrainy. Nasza sytuacja różni się jednak od sytuacji Ukrainy dzięki członkostwu w NATO. Ściśle współpracujemy z sojusznikami. Decyzje podjęte w Warszawie wzmacniają bezpieczeństwo w całym regionie. Bardzo je doceniamy, a w tym roku są one już wdrażane. Rozwiązaliśmy problemy techniczne, które wystąpiły na początku, związane np. z łańcuchem dowodzenia. Za dwa tygodnie na Łotwę przybędą polscy żołnierze. Przyjeżdżają Kanadyjczycy. Te wielonarodowe siły tego lata osiągną pełną zdolność operacyjną.

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że europejscy sojusznicy muszą płacić za własne bezpieczeństwo. Po agresji Rosji na Ukrainę Łotwa zaczęła wydawać więcej, ale wciąż nie osiągnęła sugerowanego przez NATO poziomu 2 proc. PKB.

W ciągu kilku lat podwoiliśmy wydatki na obronę. Może nie zawsze byliśmy w NATO tak dobrzy, jak nasi sąsiedzi Estończycy, którzy zawsze osiągali poziom 2 proc., ale Łotwa – podobnie jak Litwa – osiągnie go w przyszłym roku. Zresztą powinniśmy inwestować jeszcze więcej. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo obecnie przeprowadzamy reformę podatkową, która może przejściowo doprowadzić do spadku dochodów budżetowych. Jednocześnie w ostatnich dwóch latach więcej inwestowaliśmy w bezpieczeństwo wewnętrzne, struktury policyjne.

Mówił pan o rosyjskim zagrożeniu. Jest pan zwolennikiem dialogu z Rosją?

Dialog jest potrzebny. Taka współpraca może w przyszłości pomóc w rozwoju kontaktów biznesowych. Ale jednocześnie ważna jest implementacja przez Rosję porozumień mińskich (o rozejmie na Zagłębiu Donieckim – red.). A z tym jest problem. Bez implementacji nie ma dobrych relacji. Rosja musi wypełnić wszystkie punkty porozumień. Tymczasem na Ukrainie codziennie giną ludzie, w tym cywile. Czasem wydaje się, że oni nie chcą pokoju na Ukrainie.

We wrześniu Rosja organizuje na Białorusi manewry Zapad-2017. Traktuje je pan jako zagrożenie?

Jak powiedziałem, Rosja jest nieprzewidywalna, ale my należymy do NATO. Wzmocnienie obecności Sojuszu w regionie wzmacnia nasze bezpieczeństwo. Liczba żołnierzy rośnie, co pomaga w odstraszaniu przed możliwymi prowokacjami granicznymi.

Czy Łotwa jest narażona na zagrożenia hybrydowe, jak cyberataki czy wojna informacyjna?

Cyberataki w naszym regionie są często stosowanym instrumentem wymierzonym w rządy i poszczególnych polityków. Musimy sobie radzić z nowymi zagrożeniami. Taktyka zielonych ludzików w naszym regionie jest nie do powtórzenia, bo wszystkie państwa są na to gotowe. Ale wciąż musimy wzmacniać obronę przed fałszywymi informacjami czy atakami hakerów. Najlepszy dowód mieliśmy przed paroma dniami, gdy doszło do zmasowanego ataku w wielu państwach. Instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo informatyczne okazały się słabe. W 2014 r., gdy byłem ministrem obrony, utworzyliśmy w naszej Gwardii Narodowej cyberjednostkę, w której informatycy rozpoznają i zapobiegają tego typu atakom. Mamy jak się bronić.

Kilka lat temu państwa bałtyckie dyskutowały o powołaniu rosyjskojęzycznej telewizji, która miała przeciwdziałać propagandzie Kremla. Do jej powstania nie doszło. Takie medium jest potrzebne?

Estończycy stworzyli swój rosyjskojęzyczny kanał informacyjny. Na Łotwie taka dyskusja również miała miejsce, ale zdecydowaliśmy się wzmocnić już istniejące media. Promocja nowo powstałego kanału byłaby trudniejsza. Zresztą publiczna rosyjskojęzyczna rozgłośnia LR4 już jest najpopularniejszym radiem wśród mieszkańców naszego kraju, którzy posługują się tym językiem. Po co tworzyć coś nowego, skoro mamy tak popularny kanał? Telewizja to inna sprawa. Można stworzyć kanał, ale skąd wziąć treść? Rosja korzysta z wielu instrumentów, które mają przyciągnąć widzów do jej telewizji. Jeśli ktoś od 20 lat ogląda konkretną stację, trudno go przekonać do zmiany nawyków. To jeden z powodów, dla których zdecydowaliśmy się na inwestycje w istniejące media i zwiększanie ich zasięgu.

W Polsce rozmawiał pan też o nowych połączeniach transportowych i energetycznych. Jakich decyzji możemy oczekiwać?

Trzy państwa bałtyckie stanowiły do tej pory izolowaną wyspę, jeśli wziąć pod uwagę połączenia energetyczne i transportowe. Dostawy gazu zależały od jednego dostawcy – Rosji. Potrzebujemy nowych połączeń z Polską, Szwecją i Finlandią. Polska odgrywa tu szczególną rolę, zwłaszcza jeśli chodzi o budowę interkonektorów gazowych i sieci elektroenergetycznych. Dla lepszej integracji z Europą potrzebujemy też połączeń komunikacyjnych, wśród których szczególną rolę odgrywa szybka kolej. Zaprosiłem Polskę, by stała się udziałowcem w spółce Rail Baltic. Ten projekt połączy naszą część Europy z jej sercem.

Z punktu widzenia polskich władz współpraca w tej dziedzinie jest częścią projektu Trójmorza, przewidującego wzmocnienie kooperacji państw leżących między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Łotwa popiera tę inicjatywę?

W lipcu we Wrocławiu wezmę udział w spotkaniu przywódców państw zainteresowanych tą inicjatywą. Projekt Trójmorza może być dobrym przykładem na budowanie połączeń różnych części Europy. Zobaczymy, jak wyjdzie, ale jesteśmy gotowi do współpracy. Choć nie mamy wielkich ambicji, by odegrać w tym projekcie wiodącą rolę.

Jakie stanowisko zajmuje Łotwa w sporze politycznym między rządem w Warszawie a Komisją Europejską? Niektórzy politycy chcą na nas nałożyć sankcje, inni się temu sprzeciwiają.

Ta sprawa powinna być rozwiązana w dialogu między Polską i UE. Nie jesteśmy zwolennikami sankcji. Problemy powinny być rozwiązane metodami dyplomatycznymi. Trzeba ustalić, z czego dany problem wynika, na czym właściwie polega i spróbować znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla obu stron.

Coraz głośniejsza jest dyskusja na temat Unii wielu prędkości. Potrzebujemy reformy UE?

Ta dyskusja dopiero się zaczyna. Europa myśli nad nowymi koncepcjami współpracy. Trudne czasy przetrwa tylko zjednoczona i silna Europa. Musimy znaleźć rozwiązania dobre dla wszystkich członków UE. Jesteśmy przeciwni federalizacji Unii. Europa musi być Unią państw narodowych, a priorytetem – nasze bezpieczeństwo. Ale kilka prędkości już istnieje. Jest strefa Schengen, jest strefa euro, a nie wszyscy członkowie UE do nich należą. Niektóre proponowane modele odrzucamy, choćby ograniczenie Europy wyłącznie do wspólnego rynku.

Populizm jest zagrożeniem dla Unii?

Z jednej strony mieliśmy brexit, ale z drugiej były też wybory we Francji, podczas których głosujący zrozumieli, że jeśli będą podejmować decyzje na bazie populizmu, nie pomogą ani Europie, ani swojemu państwu. Wyborcy stali się bardziej pragmatyczni. Ale i europejscy decydenci muszą lepiej tłumaczyć swoje decyzje, muszą być bliżej ludzi. To problem wszystkich polityków. Politycy nie lubią się tłumaczyć.

Wkrótce zaczną się negocjacje w sprawie brexitu. Jakie są cele Łotwy w tym zakresie?

Wielu obywateli Łotwy, podobnie jak Polski, pracuje w Wielkiej Brytanii. Będziemy walczyć o ich interesy, o swobodny przepływ osób. Ale musimy działać wspólnie ze wszystkimi 27 pozostającymi w Unii państwami. Rozbicie jedności będzie tragedią dla Europy.

Jest pan znany z przywiązania do przedchrześcijańskich tradycji Łotwy. Jakie znaczenie mają pogańskie korzenie dla dzisiejszej kultury Łotwy?

Podtrzymujemy wiele przedchrześcijańskich tradycji. Cały kraj świętuje na przykład dzień przesilenia letniego. To część naszej tożsamości i kultury, której nie trzeba zmieniać. Jednocześnie nie przeszkadza to wielu osobom w byciu wierzącymi katolikami, luteranami czy prawosławnymi. Nikt nie ma z tym problemu. ⒸⓅ