W marcu ub.r. z tej formy opieki nad dzieckiem korzystało 14 tys. ojców, w tym – 17,7 tys. To najlepszy marcowy wynik od wprowadzenia tego rozwiązania w 2010 r. i jeden z najwyższych w historii. Wzrost wykorzystania przez ojców tego typu urlopów widać też w całym I kwartale. W porównaniu z początkiem ub.r. wynosi 20 proc. Jeśli tempo utrzyma się do końca roku, to może paść rekord: z uprawnienia skorzysta między 175 a 180 tys. ojców.

– To bardzo optymistyczny sygnał, który dobrze wróży na przyszłość polskim rodzinom – zauważa Zofia Szweda-Lewandowska, ekspert od polityki społecznej z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Powołuje się na prowadzone w Szwecji badania, z których wynika, że w rodzinach, w których ojcowie korzystają z tego typu urlopu, jest mniej rozwodów.

Urlop ojcowski jest niezależny od urlopu macierzyńskiego czy rodzicielskiego, więc ojciec może przebywać na nim w tym samym czasie, gdy matka korzysta z którejś z wymienionych wyżej form. Maksymalnie trwa 14 dni, ale może być wzięty albo jako całość, albo w dwóch częściach po siedem dni.

Jak wynika z naszych rozmów z ekspertami, tegoroczny wzrost liczby ojców chętnych do korzystania z nich to w dużej mierze zasługa bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy. – Mężczyźni mniej boją się wziąć taki urlop ojcowski – zauważa Zofia Szweda-Lewandowska.

Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA jest skłonny rozważyć argument o mocnej pozycji pracownika, która niweluje strach przed zwolnieniem. Podkreśla jednak, że trudno o dowody na poparcie tej tezy, bo nie dysponujemy szczegółowymi danymi. – Za tym zjawiskiem może też stać zmiana kulturowa, w ramach której wzięcie urlopu ojcowskiego zaczyna stawać się czymś najzupełniej naturalnym – uważa ekonomista.

Gdyby tak było, realizowałby się cel, jaki przyświecał wprowadzeniu urlopów ojcowskich – próba bardziej zrównoważonego rozdzielenia obowiązków rodzicielskich między matkę i ojca. Chodziło między innymi o to, by zmniejszyć nierównowagę na rynku pracy i przyczynić się do wyrównania pozycji kobiet i mężczyzn.

Ale jest także i drugi powód chętniejszego korzystania przez mężczyzn z tego urlopu. Do 2016 r. urlop ojcowski można było brać tylko w pierwszym roku życia dziecka, ale na skutek nowelizacji przepisów zaproponowanej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego okres ten został wydłużony do ukończenia przez dziecko dwóch lat. Dla wielu rodzin ten urlop staje się więc przedłużeniem urlopu rodzicielskiego.

– Może być też traktowany jako zapas do wykorzystania, jeśli dziecko zachoruje czy będzie problem z nianią lub żłobkiem. Wówczas zamiast brać wolne na dziecko czy urlop wypoczynkowy, można ratować się urlopem ojcowskim – zauważa Zofia Szweda-Lewandowska.

Chociaż wykorzystanie uprawnienia rośnie, to nadal z tej formy opieki nad dziećmi korzysta mniej niż połowa ojców dzieci urodzonych w danym roku. Od jesieni 2016 r. widać wzrost liczby urodzeń. To również może się przyczynić do zwiększenia zainteresowania ojcowskim. ⒸⓅ

Tata dostanie większe prawa

Cztery miesiące rodzicielskiego będzie musiał wykorzystać ojciec dziecka, inaczej przepadną. Jednocześnie każdy pracownik będzie mógł skorzystać z pięciu dni urlopu na opiekę nad chorym lub niesamodzielnym rodzicem, dzieckiem lub małżonkiem. Takie zmiany chce wprowadzić Komisja Europejska. Jeśli projekt nowej dyrektywy w tej sprawie zyska poparcie Parlamentu Europejskiego i Rady UE, państwa członkowskie będą miały dwa lata na dostosowanie krajowych przepisów. Dla Polski oznaczałoby to konieczność zmodyfikowania systemu płatnej opieki po porodzie. Obecnie to rodzice decydują, które z nich korzysta z rocznego urlopu na dziecko (z wyjątkiem pierwszych 14 tygodni macierzyńskiego, które są przypisane matce). Po zmianach nie byłoby to możliwe, bo każdemu z nich przysługiwałoby prawo do czterech miesięcy rodzicielskiego, których nie można przenieść na drugiego z opiekunów.

>>> Polecamy: Szybko rosną długi alimentacyjne Polaków. Nie płaci już 300 tys. osób