Plan drogowej rozgrywki na Pomorzu jest taki, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wysłała dziś do oferentów zaproszenia do składania ofert w drugim etapie przetargu na budowę ekspresówki S6 na odcinku od Gdyni do Luzina. To dwa zadania o łącznej długości ponad 30 km. Planowany termin podpisania umowy to przełom 2017 i 2018 r. Postępowanie toczy się w formule „projektuj i buduj”, czyli najpierw wykonawca będzie musiał zgromadzić dokumentację projektową i uzyskać niezbędne pozwolenia. Zakładany przez GDDKiA termin rozpoczęcia robót to wiosna 2019 r., a oddania drogi do ruchu - druga połowa r. 2021.

To nie koniec, bo w ciągu miesiąca gdański oddział GDDKiA ogłosi trzeci przetarg dotyczący S6: na odcinek z Luzina do Bożegopola Wielkiego, gdzie nowa ekspresówka wepnie się w starą krajową „szóstkę”, która prowadzi do Lęborka i Słupska. Ten łącznik też ma być gotowy w drugiej połowie 2021 r. Decyzję o odblokowaniu dwóch postępowań dla S6 i ogłoszeniu nowego krótszego przetargu ogłoszą dziś wiceminister Jerzy Szmit, szef GDDKiA na Pomorzu Radosław Kantak i wojewoda pomorski Dariusz Drelich.

Te trzy odcinki Trasy Kaszubskiej o łącznej długości 41 km umożliwią połączenie Trójmiasta ze „szóstką” z pominięciem Redy i Wejherowa - czyli odciążenie tych dwóch ostatnich miast. W porównaniu z niedawnymi planami dotyczącymi S6 to jednak niewiele. Reszta przetargów na S6 – czyli odcinek przez Lębork i Słupsk do Koszalina - została zawieszona. Powód - GDDKiA podaje, że na krajowej „szóstce” bliżej Koszalinem i natężenie ruchu wynosi dziś od 5 do 20 tys. pojazdów na dobę, a to za mało do budowy ekspresówki. Dla porównania: S6 między Sopotem i Gdynią przejeżdża w ciągu doby 65 tys. pojazdów.

Ekspresówka wzdłuż Wybrzeża nie ma szczęścia. Do planów inwestycyjnych została wstawiona przed wyborami w 2015 r. przez rząd PO-PSL. Potem rząd PiS przejął drogowy program (niedoszacowany pod względem kosztów) i zaczął szukać oszczędności. W lutym br. wiceminister Jerzy Szmit po raz pierwszy powiedział, że na budowę S6 od Koszalina do Trójmiasta może zabraknąć środków w Krajowym Funduszu Drogowym. Przypomnijmy - szacowany koszt budowy trasy między Gdańskiem a Koszalinem to ok. 7,5 mld zł. Trasa została wpisana przez rząd na listę potencjalnych inwestycji do sfinansowania w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

>>> Polecamy: Prawie 400 km nowych dróg. Oto, jakimi trasami pojedziemy jeszcze w tym roku [MAPA]

Dobra wiadomość dla Pomorza jest taka, że GDDKiA ma podpisane kontrakty na łącznie ponad 120 km trasy S6 od Goleniowa pod Szczecinem do Koszalina (wraz z obwodnicą tego ostatniego miasta). Te inwestycje nie są zagrożone. Z zawartych umów wynika, że nowe odcinki ekspresówki będą otwierane w latach 2018-2019.

GDDKiA - mapa 03.2017.jpg

GDDKiA - mapa 03.2017.jpg

źródło: Materiały Prasowe

Niezależnie od S6 resort infrastruktury szykuje koncepcję tzw. Via Maris, która miałaby pobiec z Trójmiasta w kierunku Władysławowa, odciążając zakorkowaną drogę na Hel (w sezonie w weekendy z Gdańska na Hel jedzie się nawet kilka godzin). W tym celu resort infrastruktury musiałby przemianować drogę wojewódzką na krajową, a GDDKiA ją przebudować - do standardu ekspresowego albo „2+1”. Via Maris też została wymyślona jako projekt na otarcie łez po tym, jak rząd wycofał się z planów S6 między Trójmiastem i Koszalinem. Na razie nie są znane szczegóły techniczne Via Maris ani jej koszt.

>>> Czytaj też: Dobre informacje dla kierowców. MIB zapowiada poszerzenie autostrady pomiędzy Łodzią a Warszawą