Władze Bułgarii motywują swój wniosek potencjalną groźbą dużej fali migracyjnej; w Turcji znajduje się ok. 2,5 mln Syryjczyków, którzy mogą ruszyć do Europy, jeśli pogorszą się stosunki UE z Ankarą.

W wywiadzie telewizyjnym po czwartkowej wizycie w Brukseli Radew powiedział, że rozmawiał o tym z unijnym komisarzem Dimitrisem Awramopulosem, który nie powiedział, czy prośba Bułgarii zostanie spełniona, lecz zapytał, co się dzieje z wydzielonymi już środkami.

We wrześniu 2016 roku Komisja Europejska przyznała Bułgarii 167 mln euro na umocnienie granicy z Turcją i na walkę z nielegalną imigracją; 101 mln z tej kwoty Bułgaria powinna wykorzystać do września, inaczej może je stracić.

Według danych bułgarskich mediów dotychczas wydatkowano tylko 1,8 mln euro czyli 1,37 proc. całej sumy. Do końca kwietnia zawarto 15 umów o wartości 22,5 mln euro, w trakcie przygotowania są jeszcze 53 publiczne zamówienia o wartości 98 mln euro. Proces jednak się opóźnia, ponieważ procedury w resorcie spraw wewnętrznych są zbyt wolne i biurokratyczne.

Resort ma wykorzystać te środki na umocnienie 259-kilometrowej granicy z Turcją, wzdłuż której od trzech lat buduje się ogrodzenie, a także na remont i budowę dróg w przygranicznym regionie oraz na kupno sprzętu.

Według szefa MSW prezydent Bułgarii Rumen Radew jeszcze w styczniu zwrócił się do przewodniczącego KE Jean-Claude'a Junckera o przedłużenie terminu na wykorzystanie udzielonych środków co najmniej do końca 2017 roku. W tej sprawie szef państwa miał rozmawiać również z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem podczas jego kwietniowej wizyty w Bułgarii.

Szef MSW potwierdził gotowość Bułgarii do udziału w unijnym planie relokacji migrantów. Słabe wyniki wytłumaczył faktem, że nie ma chętnych do osiedlenie się. Zgodnie z unijnym planem Bułgaria powinna przyjąć 1302 uchodźców z Grecji i Włoch. Dotychczas przyjęto tylko 29 migrantów z Grecji. Bułgarskie władze wyraziły gotowość do przyjęcia jeszcze 400. Zdaniem KE Bułgaria stawia zbyt rygorystyczne warunki przyjmowania migrantów.

W Bułgarii migranci, którzy mają osiedlić się na stałe, przyjmowani są niechętnie. Próbom osiedlenia się kilku rodzin towarzyszyły zarówno protesty miejscowej ludności, jak i przeszkody ze strony terenowych władz.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)