Ministerstwo Infrastruktury szuka finansowania dla nowej magistrali kolejowej Podłęże – Piekiełko, która ma powstać do 2026 r. W uzasadnieniach do projektu rząd przekonuje, że linia ma być częścią strategicznie ważnego korytarza kolejowego prowadzącego na Słowację, Węgry i dalej w stronę portów Morza Czarnego (m.in. rumuńskiej Konstancy). Zapytane o sprawę słowackie ministerstwo transportu nic o tej inwestycji nie wie, choć nasz resort infrastruktury zarzeka się, że ma poparcie Słowaków.

Pociągiem na narty

W powszechnym odczuciu nowa linia powstaje głównie po to, by zapewnić dogodny dojazd koleją w polskie Tatry i stworzyć alternatywę dla wiecznie zakorkowanej Zakopianki. O tę inwestycję od kilku lat zabiegają aktywiści z inicjatywy „Pociąg – autobus – góry”. – Linia Podłęże – Piekiełko to jedyny sposób na to, by kolej na tej trasie była konkurencyjna wobec transportu drogowego. Dzięki niej przejazd z Krakowa do Zakopanego będzie trwał zaledwie półtorej godziny, a z Warszawy dojedziemy pod Tatry nawet w 3 godz. i 45 min – tłumaczy Piotr Manowiecki, koordynator wspomnianej inicjatywy.

Dojazd na Podhale to jednak tylko jedna z funkcji. Wschodnia odnoga trasy skomunikuje resztę kraju z wykluczoną kolejowo Sądecczyzną, a także zapewni dojazd na Słowację przez przejście graniczne Muszyna – Plaveč. I to właśnie ten ostatni aspekt pozwala rządowi na ubieganie się o unijne finansowanie tej dość kosztownej inwestycji. Linia do Zakopanego, aczkolwiek ważna, jest linią ślepą, a w związku z tym istotną jedynie z punktu widzenia przewozów krajowych, które nie uzasadniałyby aż tak dużych inwestycji. Jedynym sposobem na pozyskanie wielomiliardowego wsparcia (np. z unijnego Planu Junckera) jest potraktowanie linii Podłęże – Piekiełko jako części transeuropejskiego korytarza kolejowego, który połączy nie tylko Polskę ze Słowacją, ale i porty bałtyckie z czarnomorskimi.

Morze chce w góry

O tym, że ta linia jest ważna dla polskich portów morskich, od lat mówią przedstawiciele trójmiejskiej branży morskiej i tamtejszych samorządów. – Słowacja, Węgry i Rumunia są ważnym elementem zaplecza trójmiejskich portów. Branża morska od lat mówi o tym, że pozyskanie ładunków słowackiego czy węgierskiego handlu zagranicznego jest bardzo perspektywicznym kierunkiem, brakuje jednak sprawnych połączeń komunikacyjnych między Polską a Słowacją. Nowa magistrala kolejowa przez przejście graniczne w Muszynie z pewnością ucieszy przedstawicieli trójmiejskich portów i całą branżę – mówi w rozmowie z DGP Ryszard Toczek z Urzędu Miasta w Gdyni, zaangażowany w projekty korytarzy transportowych Bałtyk – Adriatyk – Morze Czarne.

W tym samym kierunku idzie Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB). – Przebieg korytarza transportowego, który miałby prowadzić również z wykorzystaniem szlaku Podłęże – Szczyrzyc – Tymbark/Mszana Dolna, został uzgodniony na forum UE z udziałem słowackich partnerów. Wspólne stanowisko dotyczące przyszłego układu połączeń kolejowych na sieci zostało przekazane do Komisji Europejskiej, która je uwzględniła – poinformował nas Szymon Huptyś, rzecznik MIB.

Aby to miało sens, korytarz powinien mieć jednak przedłużenie po stronie słowackiej. Tymczasem obecnie stan torowiska między przejściem granicznym Muszyna – Plaveč a Preszowem i Koszycami oraz Popradem jest tragiczny. Z tego powodu nie kursują tam żadne pociągi pasażerskie do Polski. O ponownym uruchomieniu bezpośrednich połączeń pasażerskich z Warszawy i Krakowa do Koszyc i Popradu przez przejście w Muszynie będzie można mówić wtedy, gdy po polskiej stronie zostaną zrealizowane inwestycje, m.in. na odcinku Kraków – Tarnów – informowali nas w 2015 r. przedstawiciele polskich i słowackich przewoźników.

Po polskiej stronie wiele inwestycji na starej trasie już poczyniono, a linia Podłęże – Piekiełko została zaplanowana do realizacji – zlecono już pierwsze przetargi. W związku z tym postanowiliśmy zapytać Słowaków, czy w związku z tym planują uruchomienie połączeń pasażerskich do Polski i czy rozważają modernizację infrastruktury na przedłużeniu magistrali Podłęże – Piekiełko, bez której transgraniczny charakter tej linii traci sens.

Słowak udaje Greka?

– Stopniowe wygaszenie przewozów osobowych przez przejścia graniczne z Polską (Medzilaborce – Łupków, Plaveč – Muszyna) było spowodowane stanem infrastruktury na polskiej stronie i małym zainteresowaniem pasażerów. Nie zanotowaliśmy żadnych faktów, które by wskazywały na zasadniczą zmianę w liczbie podróżnych. Nasze ministerstwo nie dysponuje informacjami o inwestycjach na polskiej stronie i w naszych planach inwestycyjnych nie przewiduje się obecnie modernizacji szlaku do przejść granicznych w Plavču i Medzilaborcach – poinformowała nas Karolína Ducká, rzeczniczka słowackiego ministerstwa transportu.

O linii Podłęże – Piekiełko i koordynacji inwestycji kolejowych nie rozmawiano również podczas posiedzenia polsko-słowackiej międzyrządowej komisji ds. współpracy transportowej, która odbyła się 3 listopada 2016 r. w Bratysławie. Wbrew obietnicom nie podjęto wówczas rozmów o zawarciu umów dwustronnych, które liberalizowałyby kwestię przewozów autobusowych i kolejowych na pograniczu. Na szybkie nadrobienie tego błędu się nie zanosi – spotkania przedstawicieli polskiego Ministerstwa Infrastruktury i słowackiego ministerstwa transportu odbywają się rzadko i nieregularnie, na ten rok wspólna komisja nie jest planowana.

>>> Czytaj też: Dr Szewko: Rosja nie jest gotowa do wojny z NATO