W środę wieczorem cztery główne partie opozycyjne skierowały wspólnie do parlamentu wniosek o wotum nieufności wobec premiera Shinzo Abe. Ten ruch ma pozwolić na uzyskanie czasu w sytuacji, gdy Partia Liberalno-Demokratyczna poinformowała, że jest w stanie przyspieszyć przyjęcie ustawy bez planowanego wcześniej głosowania w komisji ds. sprawiedliwości Izby Radców (wyższej).

Pierwotnie głosowanie komisji miało odbyć się w czwartek i dopiero po nim tzw. ustawa o spiskach miała trafić do Izby Reprezentantów (niższej), jednak nowy plan premiera zakładał, że nowe prawo można by uchwalić szybciej, bo w czwartek rano.

"Nie ma mowy, żebyśmy mieli tolerować tak siłową próbę przepchnięcia prac nad legislacją" - powiedział szef komisji parlamentarnej Kazunori Yamanoi z głównej opozycyjnej Partii Demokratycznej. Opozycja oskarżyła Abe o chęć jak najszybszego zakończenia obrad obecnej sesji parlamentu, by uniknąć debaty i kłopotliwych pytań o udział w skandalu z udziałem instytucji edukacyjnej Kake Gakuen prowadzonej przez jego bliskiego znajomego.

Na czwartek rano czasu lokalnego przewidziano opublikowanie raportu ministerstwa edukacji w sprawie kontrowersji z udziałem Kake i premiera. Afera, nazywana przez japońskie media sprawą "Kake-Abe", mogłaby poważnie nadszarpnąć wizerunek szefa rządu. Abe jest oskarżany o wywieranie wpływu na resort, by przyznał on prawo do uruchomienia nowego wydziału weterynarii uczelni kierowanej przez Kotaro Kake, podającego się za jego przyjaciela. "Premier Abe nie może zakończyć sesji, dopóki nie spełni odpowiedzialności wobec opinii publicznej i nie wytłumaczy swojego zaangażowania w skandal" - powiedział w środę Yamanoi.

Według członka Izby Radców z Komunistycznej Partii Japonii zgoda komisji na przyspieszenie przyjęcia ustawy wprowadzającej większe środki bezpieczeństwa i nadzoru ze strony państwa byłaby równoznaczna z samobójstwem izby wyższej. Opozycja podkreśla, że w przypadku tak ważnej ustawy nie powinno się stosować żadnych przyspieszonych metod pracy.

Partia Demokratyczna, Komunistyczna Partia Japonii, Socjaldemokratyczna Partia Japonii oraz Partia Liberalna zapowiedziały, ze uciekną się do wszelkich metod, by opóźnić wprowadzenie ustawy w życie. Cztery ugrupowania zgłosiły również wniosek nieufności wobec ministra edukacji Hirokazu Matsuno ze względu na jego brak chęci do wyjaśnienia skandalu z Kake Gakuen.

Partia Liberalno-Demokratyczna utrzymuje, że celem przyjęcia ustawy jest dostosowanie japońskiego prawa do międzynarodowych norm. Dzięki niej będzie można ratyfikować Konwencję ONZ przeciwko ponadnarodowej przestępczości zorganizowanej, którą Tokio podpisało w 2000 r. Ustawa ma zagwarantować większe bezpieczeństwo podczas letnich igrzysk olimpijskich zaplanowanych na 2020 r. w stolicy Japonii.

Opozycja, eksperci prawa oraz organizacje obywatelskie twierdzą, że ustawa nie będzie odnosić się jedynie do przestępczości zorganizowanej, ale że będzie ją można stosować wobec pojedynczych obywateli. Z tego powodu może budzić obawy odnośnie do nadmiernego nadzoru, jaki władza będzie mogła zastosować wobec mieszkańców Japonii. Media podkreślają, że mogą być zagrożone prawa człowieka. Agencja Kyodo przypomina, że dotychczas trzy ustawy mające podobne założenia nie przeszły z powodu takich wątpliwości głosowań w parlamencie.

Poczynania rządu w związku z forsowaniem wzbudzającej kontrowersje ustawy krytykuje również specjalny wysłannik ONZ ds. prawa do prywatności Joe Cannataci, który twierdzi, że regulacje są niedookreślone i w związku z tym pozostawiają zbyt wiele miejsca do stosowania ich z naruszeniem prawa do prywatności oraz podstawowych swobód obywatelskich.

Przyjęty przez Izbę Reprezentantów projekt ustawy zakłada odpowiedzialność karną za jeden z 277 niedozwolonych czynów dla grup liczących co najmniej dwie osoby. Co najmniej jedna osoba spośród domniemanych terrorystów musiałaby zajmować się dokładnie opisanymi w ustawie czynnościami, jak np. sprawdzaniem miejsca planowanego zamachu.

>>> Czytaj też: Japończycy chcą wojska, którego nie można nazwać armią