"Moje pierwsze wrażenie jest takie, że oferta Wielkiej Brytanii jest poniżej naszych oczekiwań i niesie ryzyko pogorszenia sytuacji obywateli" - powiedział na konferencji prasowej po zakończeniu rozmów unijnych przywódców Tusk.

Zaznaczył, że to zespół negocjacyjny będzie ją analizował linijka po linijce, gdy już zostanie ona przedstawiona na papierze. Brytyjczycy mają to zrobić poniedziałek.

Szef Rady Europejskiej wskazywał, że jeśli porównać obecny poziom praw obywateli do tego, co liderzy usłyszeli od brytyjskiej premier, jest oczywiste, że chodzi o zmniejszenie praw. "Naszą rolą w tych negocjacjach jest zredukowanie tego ryzyka" - wskazał.

W rozmowie z polskimi dziennikarzami Tusk podkreślał, że propozycja Londynu nie jest znana w detalach. "Naszym zadaniem, nie tylko moim, całej '27' jest oczywiście jak najskuteczniejsza ochrona praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii i też oczywiście w sposób równorzędny chcielibyśmy traktować Brytyjczyków na terenie państw '27'" - zaznaczył.

Tusk i Juncker krytykują brytyjską ofertę ws. praw obywateli

więcej
Wideo

Jak dodał, wiadomo było, że Brexit będzie jakąś formą zakwestionowania wszystkich praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii, a zadaniem UE będzie utrzymać jak najwyższy poziom tych praw. "To jest dopiero początek. Z całą pewnością przed nami bardzo trudny proces" - ocenił.

Na różnice w podejściu Londynu i unijnej "27" zwracał też uwagę szef Komisji Europejskiej. Juncker mówił na konferencji prasowej, że nie wyobraża sobie, żeby Trybunał Sprawiedliwości UE był wykluczony z przyszłego porozumienia między UE a Zjednoczonym Królestwem.

Złożona w czwartek przez brytyjską premier propozycja ws. praw obywateli nie przewiduje jurysdykcji tego Trybunału nad prawami obywateli UE mieszkających w W. Brytanii. Część z przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej przedstawiało to jako swoją "czerwoną linię".

"Sprawa ta będzie musiała zostać rozstrzygnięta w negocjacjach" - oświadczył Juncker. Zaznaczył, że nie będą one prowadzone na unijnych szczytach tylko przez zespół negocjacyjny kierowany przez Michela Barniera.

Premier sprawującej prezydencję w UE Malty Joseph Muscat zwracał uwagę, że zgodnie z propozycją May obywatele Unii przybywający na Wyspy przed określoną datą graniczną byliby traktowani w inny sposób niż ci, którzy przyjechaliby później. "Co z obywatelami (państw) spoza UE, którzy są w jakiejś relacji z obywatelami unijnymi? Sądzę, że wszyscy woleliby sytuację, że mamy jasne, uczciwe traktowanie wszystkich" - oświadczył Muscat.

Premier Beata Szydło mówiła na konferencji podsumowującej szczyt, że brytyjska oferta jest "wstępna", a jej pełna ocena będzie możliwa dopiero, gdy Londyn przedstawi jej szczegóły. "W tej chwili mogę powiedzieć tak, że kierunek jest dobry, natomiast to jest dopiero wstępna dyskusja. Dla Polski prawo unijne dla obywateli, którzy będą przebywali na terenie Wielkiej Brytanii, obywateli Unii Europejskiej, możliwość stosowania tego prawa, będzie kwestią, o którą będziemy zabiegali" - zapewniła premier.

Przedstawiając swoją propozycję, May zapewniła w czwartek liderów UE, że chce zagwarantować ponad 3 mln przybyszy pochodzących z 27 państw członkowskich, którzy mieszkają i pracują na Wyspach, "jak najwięcej pewności" i "sprawiedliwe traktowanie".

Zarys porozumienia ws. praw migrantów wciąż pozostawia jednak wiele kluczowych pytań otwartych. Brytyjska premier nie doprecyzowała, jaka będzie procedura, która pozwoli na uzyskanie nowego statusu - zaznaczając jedynie, że zastąpi ona dotychczasowy żmudny 85-stronicowy formularz i będzie możliwie uproszczona, w tym z użyciem technologii cyfrowych - ani jaka będzie "data graniczna", po której nowi przyjezdni nie będą mogli się ubiegać o nowy status.

>>> Czytaj więcej: Theresa May pozwoli obywatelom UE zostać w Wielkiej Brytanii po brexicie. Są jednak warunki