Trafiłem w internecie na alternatywną listę ekonomicznych noblistów. Zabawmy się więc i my w takie przemiłe gdybanie. Rok 1901. Pierwszego literackiego Nobla dostaje francuski poeta Sully Prudhomme. Nobel pokojowy trafia do Szwajcara Henry’ego Dunanta, założyciela Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, oraz francuskiego pacyfisty Frederica Passy’ego. Nobla z fizyki zgarnia z kolei Wilhelm Roentgen. A ekonomia? Ta nagroda musiałaby trafić do Alfreda Marshalla. Innej możliwości po prostu nie było, bo Brytyjczyk uchodził wówczas za niekwestionowanego papieża ekonomii. Przez prawie trzydzieści lat kierował katedrą ekonomii politycznej Cambridge. A mówimy o czasach, gdy Wielka Brytania panowała wciąż nie tylko na morzach, lecz także wyznaczała trendy badań ekonomicznych. Marshall w 1890 r. wydał swój legendarny podręcznik, wprowadzając do gry i popularyzując wiele pojęć, którymi miały się posługiwać kolejne pokolenia kapitalistycznych ekonomistów: podaż i popyt, krańcowa użyteczność, koszty produkcji. Bez Marshalla nie byłoby się z czym mierzyć i nie byłoby czego obalać.

W 1902 r. pojawia się pierwszy polski akcent. Nobla dostaje Carl Menger. Urodzony w Nowym Sączu w rodzinie o niemiecko-polsko-czeskich (a może po prostu galicyjskich) korzeniach. Doktorat z prawa zrobił w Krakowie. Potem jako dziennikarz relacjonujący wydarzenia giełdowe pracował we Lwowie i w Wiedniu. Wreszcie zaczął pracę na uniwersytecie, gdzie zgromadził wokół siebie podobnie myślących uczniów. To prapoczątki znanej do dziś szkoły austriackiej. Tej samej, którą rozwiną potem Ludwig von Mises czy Friedrich von Hayek. „Austriacy” zawsze mieli spory dystans wobec państwa i postulowali zabezpieczenie podaży pieniądza w solidnym surowcu. Dziś twierdzą takich poglądów są środowiska libertarian w USA. Warto jednak pamiętać, że ich korzenie tkwią w kryzysach walutowych w kraju Franciszka Józefa pod koniec XIX w.

W pierwszej dekadzie XX w. ekonomiczne Noble zgarnęłaby jeszcze cała plejada zasłużonych XIX-wiecznych ekonomistów. Francuz Leon Walras, twórca teorii równowagi ogólnej (1904) czy Włoch Vilfredo Pareto (1913), którego nazwisko do dziś jest kojarzone ze słynną zasadą optymalności 80/20 (20 proc. klientów przynosi 80 proc. zysków, 20 proc. kierowców powoduje 80 proc. wypadków itp.).

>>> Czytaj też: Jak polski ekonomista zainspirował chiński cud gospodarczy

Rafał Woś

Rafał Woś

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Po pierwszej wojnie światowej świat się jednak zmienia. A wraz z nim ekonomiczne nagrody. Kolejnym polskim akcentem jest Nobel 1925 dla Władysława Bortkiewicza, urodzonego w Petersburgu syna polskiego szlachcica, który większą część zawodowego życia spędził w Berlinie. I tam stał się twórcą nowoczesnej statystyki matematycznej. Symptomatyczne zmiany w Noblu zaczynają się wraz z wielkim kryzysem. W 1930 r. nagrodę (po raz pierwszy) dostaje John Maynard Keynes, już wtedy jeden z najgłośniejszych i najbardziej wpływowych ekonomistów świata. Wówczas jeszcze przed publikacją swojego najważniejszego dzieła, czyli „Ogólnej teorii”. W 1931 r. wygrywa Joseph Schumpeter, do dziś odkrywany na nowo twórca szkoły opartej na innowacjach. A w 1932 r. wspomniany już Ludwig von Mises. W 1933 r. Nobel trafia z kolei do Niemca Wernera Sombarta, a więc ekonomisty o poglądach jednoznacznie socjalistycznych (Engels pod koniec życia mówił o nim, że to jedyny niemiecki ekonomista, który przeczytał „Kapitał” ze zrozumieniem). Wszystkie te wyróżnienia dobrze oddają ducha czasów pierwszej połowy lat 30., gdy w wyniku wielkiego kryzysu „kapitalistyczny świat wyszedł z ram” i pojawiła się koniunktura na nowe i nieortodoksyjne podejścia do ekonomii. A więc trochę jak dziś. W tym gronie spokojnie mógłby się znaleźć i Oskar Lange, którego teksty łączące socjalizm z kapitalizmem z przełomu lat 30. i 40. uczyniły ekonomiczną gwiazdą amerykańskiej ekonomii (już wtedy potężnej). No, ale się nie znalazł.

W 1944 r., tuż przed śmiercią, Keynes dostaje Nobla po raz drugi, stając się jednym z niewielu (m.in. obok Marii Skłodowskiej-Curie) laureatów, którym przypadł taki zaszczyt. W zachodniej ekonomii zaczyna się właśnie era keynesizmu; potrwa aż do końca lat 60. Ta fala wynosi całą masę znanych ekonomistów, którzy na prawdziwego Nobla się nie załapali. Joan Robinson i Piero Sraffę (1955), ale również Polaka Michała Kaleckiego (1961). Podobno Kalecki był brany pod uwagę przy wręczaniu pierwszych ekonomicznych Nobli, ale zmarł w 1971 r., nie doczekawszy nagrody.

W 1969 r. Bank Szwecji ufundował swoją nagrodę „ku pamięci” Alfreda Nobla. Od pewnego czasu wśród historyków ekonomii trwa spór, czy był to najszczęśliwszy pomysł. Zarzut jest taki, że Riksbank ustanowił ekonomicznego Nobla w celu forsowania bardzo określonej i liberalnej ideologii, co widać szczególnie po nagrodach z lat 70., 80. i 90. Gdyby Alfred Nobel uwzględnił ekonomię w swoim testamencie z 1895 r., pewnie byłoby inaczej. No właśnie, gdyby...

>>> Polecamy: Polska kolonią Zachodu i wielki przekręt OFE. Oto polscy ekonomiści, którzy potrafią myśleć inaczej